Syryjscy uchodźcy na dworcu w Keleti, Budapeszt
Syryjscy uchodźcy na dworcu w Keleti, Budapeszt Fot. Mstyslav Chernov / CC BY-SA 4.0 / goo.gl/saIGhD

Jednym z najczęściej przewijających się argumentów o nieprzyjmowaniu do Polski uciekinierów do Syrii jest obawa przed terroryzmem. Równie istotną kwestią dla przeciwników pomocy jest przekonanie, że wśród uchodźców znajdują się emigranci zarobkowi, którzy będą korzystali z datków socjalnych i żyć na koszt podatnika, lub tworzyć konkurencję dla obywateli na rynku pracy.

REKLAMA
Mikołaj Winiewski, członek zespołu Centrum Badań nad Uprzedzeniami tłumaczy w rozmowie z INNPoland, skąd tak duża niechęć wśród Polaków do pomocy uciekającym z obszaru dotkniętego wojną.
Podstawowym problemem jest jego zdaniem niewiedza. – Polacy nie interesują się kulturą muzułmańską i arabską, posiadają bardzo małą wiedzę na ten temat. Nie chcą zagłębiać tematu, wystarczą im strzępki informacji pochodzące z mediów. Tu pojawia się kolejny problem – kontynuuje – przekazy medialne są dość jednoznaczne. Eksponuje się styl życia kolejnych pokoleń emigrantów na Zachodzie, którzy nic nie robią, nie pracują i ciągną pieniądze od państwa, czyli podatników.
Mikołaj Winiewski

Nie ma pozytywnych przekazów, nie pokazuje się ludzi, którzy ułożyli sobie życie, tylko eksponuje negatywną mniejszość. Napędza to uprzedzenia i niechęć. Coraz częściej mamy do czynienia z tzw. hate speech, mową nienawiści w sieci, która jawnie nawołuje do przemocy wobec uchodźców. Niektóre serwisy powyłączały możliwość komentowania artykułów na ten temat z tego powodu.

Na argumenty natury ekonomicznej Winiewski odpowiada, że to próba usprawiedliwienia ksenofobicznych zachowań. – Argumenty tego typu racjonalizują ludziom swoją niechęć. Nie trzeba się wgłębiać w temat, wystarczy, że powie się, że emigranci zabiorą nam pracę albo będą żyli za nasze podatki – mówi.
– Unia Europejska planuje pomoc finansową dla państw, które przyjmą uchodźców. Nie jest może zbyt wielka, ale kwestia przyjęcia uciekinierów nie powinna być rozpatrywana w kategoriach zysków i strat. To prawda, że tolerancja jest niezbędna do rozwoju ekonomicznego, bo dzięki temu można korzystać z doświadczeń i sposobu myślenia różnych grup. Jest też konieczna do rozwoju społecznego, do budowania otwartego społeczeństwa. Jeżeli mamy jakiś system wartości, to musimy być z nim w zgodzie. W takich kategoriach powinno rozpatrywać się pomoc uchodźcom – kończy Mikołaj Winiewski.