Nadchodzą dobre czasy na rynku pracy, twierdzą eksperci z grupy Work Service.
Nadchodzą dobre czasy na rynku pracy, twierdzą eksperci z grupy Work Service. Jarosław Kubalski/Agencja Gazeta

Zastanawiasz się nad zmianą pracy? Myślisz ze sytuacja na rynku jest zła? Według raportu grupy Work Service wręcz przeciwnie. Firmy nie mają problemów ze zdobywaniem kolejnych zamówień, ale brakuje im rąk do pracy. –Rok temu mówiliśmy, że zbliżamy się do rynku pracownika. Teraz stało się to faktem – mówi Krzysztof Inglot z Work Service, potentata usług z dziedziny zasobów ludzkich.

REKLAMA
Skąd tak duży wzrost? Jako główny powód podaje się trend w Polsce, według którego zaczął się tworzyć rynek dla pracownika, w którym kandydaci są na silniejszej pozycji niż pracodawcy. W raporcie Global Skills Index, który ocenia dostępności pracowników o odpowiednich kompetencjach, Polska uzyskała wynik 4,9 na 10. Oznacza to, że jest na granicy między przewagą pracownika nad pracodawcą. Autorem raportu jest firma rekrutacyjna Hays, która przygotowała publikację wspólnie z Oxford Economics.
W swoim raporcie Hays Plc. podaje również statystyki dotyczące ogólnej sytuacji firm i poczucia pewności zatrudnienia Polaków. Aż 33 procent firm, o cztery punkty procentowe więcej niż w zeszłym roku, planuje wzrost zatrudnienia. W skali rocznej odsetek Polaków, którzy obawiają się utraty pracy wzrósł z 16 do 19,4 procent, jednak w styczniu bieżącego roku było to jeszcze 28 procent. Wskaźnik bezrobocia jest dalej stosunkowo wysoki, ponieważ wynosi 10 procent, jest jednak najniższy od 2010 roku.

Branże, w których firmy planują wzrost zatrudnienia (w procentach)

- 37 - handel i naprawy
- 35 - przemysł
- 34 - budownictwo
- 33 - transport
- 29 - nieruchomości
- 13 - pośrednictwo finansowe


Stopa bezrobocia jest jednym z powodów, przez który, pomimo zapotrzebowania na pracowników, pensje rosną w wolnym tempie. – Gdy stopa bezrobocia jest zbliżona do poziomu naturalnego, to jest 5-6 procent, wtedy można mówić o rynku pracownika. Na razie nie jest to w Polsce możliwe, bo musielibyśmy mieć roczny wzrost gospodarki na poziomie ponad 4 procent – wyjaśnia prof. Maria Drozdowicz – Bieć.
Obecnie pracodawcy radzą sobie z brakiem kadry przez sprowadzanie pracowników z innych rejonów oraz zatrudnianie siły roboczej z Ukrainy. W I półroczu 2015 roku, przedsiębiorstwa wystąpiły o zatrudnienie 411 tys. osób, które wyemigrowały ze Wschodniej Europy – ponad dwa razy więcej niż w 2014.