Drew Iwanicki spędził 70 dni w takiej pozycji. Czy było warto?
Drew Iwanicki spędził 70 dni w takiej pozycji. Czy było warto? https://twitter.com/andrewiwanicki

Przez 70 dni, na zlecenie NASA, Drew Iwanicki i 50 osób innych osób leżało w łóżku. Była to część eksperymentu agencji kosmicznej o nazwie CFT 70, która badała, jak mięśnie oraz kości osoby przebywającej w kosmosie mogą ulec zniszczeniu i degeneracji. Iwanicki opowiedział o swoim doświadczeniu portalowi nextshark.com.

REKLAMA
Jak sam wspomina, gdy w 2013 roku zobaczył ogłoszenie na portalu reddit.com, zgłosił się tylko dlatego, że mu się nudziło. – Myślałem, że zaaplikuję i więcej nie usłyszę o tym badaniu. Po tygodniu NASA się odezwała, a ja po przedstawieniu im historii medycznej mojej rodziny, zostałem zaproszony do Teksasu – opowiada.
Iwanicki musiał czekać rok na odpowiedź. W tym czasie stracił swoją pracę, i miał już zacząć szukać nowej, kiedy w sierpniu 2014 roku NASA odezwała się i przyjęła go do eksperymentu. – Uznałem, że potrzebuję przerwy. Miałem szansę na doświadczenie jedyne w swoim rodzaju, za dobre pieniądze i pozwalające przemyśleć mi co dalej – tłumaczy, dlaczego się zdecydował. Z 25 tysięcy badanych, był jednym z 54, którzy przystąpili do testów.
Okres adaptacyjny był bardzo trudny dla Drew. – Ciało musiało się przyzwyczaić do zupełnie nowych warunków – opowiada. – Z powodu zmiany ciśnienia krwi, głowa bolała mnie cały czas, a kręgosłup był obciążony organami. Większą część dnia przekręcałem się z pleców na brzuch, żeby choć trochę przestało mnie boleć. Jakby tego było mało, nie mogłem drzemać w ciągu dnia. Cały czas leżałem, a mogłem spać tylko w nocy.
Iwanicki był pod stałym monitoringiem. Tylko kiedy potrzebował skorzystać z toalety, pielęgniarki zasuwały jego kotarę. Za ubikację służyły mu szpitalny basen i kaczka. Kąpał się również na leżąco – był odwożony pod prysznic, gdzie leżał na specjalnym, plastikowym łóżku. Brak prywatności był jedną z rzeczy, do której musiał się przyzwyczaić. Nie ułatwiało to kontaktów z jego dziewczyną. – Mogliśmy tylko trzymać się za ręce. Nie było mowy o żadnej intymności, co było dla nas bardzo frustrujące, ale moim zdaniem było warto – mówi.
Drew Iwanicki zarobił na czysto 13 tysięcy dolarów. Pomimo, że nie był zachwycony wysokim podatkiem, wspomina cały eksperyment bardzo dobrze. – Lubię przebywać w takim ograniczonym środowisku. To pozwala docenić mi to, co mam. Zawsze lubiłem zobaczyć, czy trawa po drugiej stronie jest faktycznie bardziej zielona. Nie była to najmilsza rzecz, jaką przeżyłem, ale pozwoliła mi na nowo docenić moje życie – tłumaczy.