Żeby dogonić Niemcy musimy się wreszcie nauczyć jak grać zespołowo - twierdzi prof. Orłowski.
Żeby dogonić Niemcy musimy się wreszcie nauczyć jak grać zespołowo - twierdzi prof. Orłowski. Tomasz Pietrzyk / Agencja Gazeta

O wadach i zaletach Polaków, dlaczego Polska powinna wzorować się na Niemczech oraz tym czego możemy nauczyć się od naszych Zachodnich sąsiadów rozmawiamy z prof. Witoldem Orłowskim, ekonomistą, dyrektorem Szkoły Biznesu Politechniki Warszawskiej oraz głównym doradcą ekonomicznym PricewaterhouseCoopers Polska.

REKLAMA
Napisał Pan niedawno ksiązkę "Czy Polska dogoni Niemcy?". Dogoni?
Jednoznacznie nie da się tego stwierdzić. Ale porównując sukces gospodarczy Niemiec z naszą gospodarką możemy zobaczyć co należy poprawić.
Niemcy są ideałem, do którego powinniśmy dążyć?
Niemcy nie są ideałem, ale warto zobaczyć na czym polega ich sukces, Mówienie o tym, że będziemy drugą Japonią jest naiwne. Należy spojrzeć na kraje bliższe nam nie tylko geograficznie, ale też kulturowo. W mojej książce opisuję i analizuję historię gospodarczą Polski i Niemiec, ale również zastanawiam się, co napędza ten niemiecki silnik, czemu działa w taki sposób a nie inny. Niemiecki silnik choć czasem dostaje zadyszki, to jednak cały czas prze do przodu.
Z czego to wynika?
Dzieję się tak przez jego paliwo – ludzi, oszczędności, kapitał, wiedzę i markę kraju. Trzeba zadać sobie pytanie: czym Niemcy się wyróżniają, że są właściwie najpotężniejszą gospodarką w Europie? Otóż wyróżnia się zorganizowaniem, planowaniem, drużynowością czy pracowitością, ale to nie jest już najważniejsze, ale też na zaufaniu i docenianiu innych. Te dwie ostatnie cechy to coś, czego w Polsce mamy bardzo mało i co jest naszą największą wadą.
Czym jeszcze różnimy się od Niemców?
W podejściu do wiedzy i do pastwa. W Niemczech panuje kult wiedzy, z tymże trzeba zaznaczyć, że jest to kult wiedzy praktycznej. W jwestii podejścia do państwa i jego instytucji Niemcy mają do niego o wiele więcej szacunku niż my – wiele od niego oczekują, ale są też gotowi płacić na nie.
Niemcy mają silniejszą gospodarkę, a czy są też bardziej innowacyjni od Polaków?
Polacy są bardzo innowacyjni, ale w tym momencie jest to tak zwana innowacyjność odtwórcza. Nie wymyślamy nowych maszyn, ale umiejętnie szukamy sposobów wejścia na rynek, ich zainstalowania. Natomiast Niemcy są jedną z największych potęg naukowych świata. W przypadku Niemiec jest to innowacyjność odkrywcza, znacznie trudniejsza do skopiowania. Pewnych niemieckich wynalazków nie da się przez lata odtworzyć, a Niemcy starają się nie ustępować np. Amerykanom czy Japończykom. Nie da się powiedzieć, że Polacy są mniej innowacyjni, można powiedzieć że są innowacyjni w inny sposón. Natomiast jeśli myślimy o dogonieniu naszych zachodnich sąsiadów, musimy postawić na innowacyjność odkrywczą.

Może powinniśmy założyć własne Fraunhofer Institut, sieć instytucji, która współpracuje w sposób ponadmiejski i ponaduczelniany?
To jest podstawowa rzecz, której powinniśmy się uczyć od Niemców – tworzenia sieci współpracy, instytucji naukowych, które są podstawą, fundamentem niemieckiej innowacji. Ta umiejętność jest kluczem. Nie chodzi o to, żeby kogoś zmusić do wspólnej pracy, tylko nauczyć się współpracować. Żeby dogonić Niemcy musimy się wreszcie nauczyć jak grać zespołowo.

Prof. dr hab. Witold Orłowski jest z wykształcenia ekonomistą. Pracował w Banku Światowym, w 2006 roku został głównym doradcą ekonomicznym firmy PWC. W ramach działalności naukowej jest profesorem i dyrektorem Szkoły Biznesu Politechniki Warszawskiej. W 2005 roku odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.
Najnowsza książka W. Orłowskiego, „Czy Polska dogoni Niemcy”, do nabycia tutaj.
Współpraca: Grzegorz Burtan