„Musimy wyzwolić się z myślenia, że obce jest lepsze” wywiad z prof. dr hab. inż. Janem Szmidtem

prof. dr hab. inż. Jan Szmidt
prof. dr hab. inż. Jan Szmidt Politechnika Warszawska
Co potrzeba, by pobudzić przedsiębiorczość wśród naszych naukowców? Czy Polska może zwiększyć swoją innowacyjność i czy drogą do tego jest patriotyzm gospodarczy? Rozmowa z prof. dr hab. inż. Janem Szmidtem, Rektorem Politechniki Warszawskiej


Na ile, Pańskim zdaniem, Polacy są innowacyjni jako naród?

Jan Szmidt:Wydaje mi się, że nie ma bardziej innowacyjnego kraju. W okresie międzywojennym stworzyliśmy podstawy zarówno techniki lotniczej, jak i zbrojeniowej. Na przykład nasze pistolety i karabiny – to był hit na skalę światową. Niestety, po wojnie rozwój techniczny się zahamował – Port w Gdyni, Centralny Okręg Przemysłowy. Podam przykład – gdy okazało się, że tworzymy lepsze paliwa rakietowe niż ZSRR, zakazano nam badań nad nimi. Zostały przerwane, ale my je dzisiaj odtwarzamy. Teraz zwraca się uwagę na nasze wskaźniki, które pokazują, że mamy mało patentów.


Bo mamy.

To prawda, ale nie dlatego, że nic nie powstaje, tylko przez to, że opatentowany produkt to najszybszy sposób, żeby wynalazek trafił do międzynarodowych koncernów. My, jako twórcy, musimy wydać dużo pieniędzy na zabezpieczenie patentu lub zatrudnić prawników, którzy pomogą nam je zabezpieczyć, aby nie były wykorzystywane bezprawnie. Nie mamy obu tych elementów i wykorzystanie wynalazków emigruje do innych krajów.


A kiedy mamy już takie wynalazki, to nam się wymykają, jak Blu-Ray, a z grafenem może być podobnie.

Dokładnie. W tym momencie nie tyle ważna jest duża ilość patentów, co zdobycie funduszy i pieniędzy, by je właściwie chronić. Ciężko konkurować z koncernami, których budżet jest dziesięć razy większy niż naszych rodzimych firm. Nie da się z nimi walczyć otwarcie, trzeba znaleźć inne sposoby.


Transfer technologii z uczelni to również poważny problem w Polsce.

Transfer technologii jest, niestety, na bardzo niskim poziomie. Bo komu mamy je transferować? Zagranicznym koncernom, które to potem przeniosą do swoich państw. Polskie firmy są często zbyt małe, by móc skorzystać z innowacji. Za 30-40 lat będziemy w każdym rankingu na samym końcu w Europie, jeśli tego nie zmienimy. Nie dlatego, że jesteśmy gorsi czy mniej zdolni. Problemem jest to, że nie potrafimy się wyzwolić z myślenia, że obce jest lepsze. Wprowadzić obcy kapitał i jest spokój. A tu chodzi o twórczy niepokój. W Korei Samsung zaczął od handlowania makaronem, a teraz widzimy jaka to potężna firma. Tyle że oni uparli się, że to ma być ich, a nie kogoś z zewnątrz.

Rozwiązaniem może być zatem patriotyzm gospodarczy?

Tak, patriotyzm gospodarczy jest podstawą. Jak u Amerykanów, którzy apelowali, by kupować gorsze auta, ale swoje, niż lepsze wówczas japońskie. I udało się uratować rodzinny, amerykański przemysł samochodowy.