Piotr Lemieszek / Filttr
Piotr Lemieszek / Filttr (c) Archiwum prywatne

Chciał prowadzić DeLoreana z „Powrotu do przyszłości”, a biznesu uczył się grając w Lemingi. Oto historia o tym jak z dziecięcych marzeń, stworzyć coś, co pomaga ludziom. To historia Piotra, który marzył i Sylwii, której pomógł.

REKLAMA
Co robiłeś 21 października?
Piotr Lemieszek: Obejrzałem już po raz tysięczny "Powrót do przyszłości". Być może dlatego, że tematyka technologii jest moją pasją. Chciałem zobaczyć co Robertowi Zemeckisowi udało się przewidzieć, a czego nie. Powróciłem do strefy marzeń, gdzie widziałem siebie jako kierowcę DeLoreana czy właściciela latającej deskolotki. Tego dnia, idąc krok dalej, pomyślałem sobie co faktycznie spotkałoby Marty'ego McFly'a oraz doktora Browna, gdyby pojawili się w nowoczesnym świecie. Podróż z roku 1985 do współczesnego świata byłaby dla bohaterów fascynującym przeżyciem. To jest niesamowite jak technologia wpływa na nasze codzienne życiem, jest wszędzie.
A skąd to zainteresowanie technologią?
Myślę, że pasja do technologii narodziła się we mnie w momencie, gdy za pierwsze własne wypracowane pieniądze kupiłem pierwszą konsolę Gameboy. Wtedy grałem nawet w szkole w trakcie lekcji w ostatniej ławce w Tetris czy Super Mario. Potem jeszcze Pokemony.
A jak zarobiłeś pieniądze na Gameboya?
Wakacje spędzałem u babci i dziadka, którzy prowadzili gospodarstwo. Praca przy zbiorach owoców nie tylko pozwoliła zarobić mi na wymarzonego Game Boya, ale także nauczyła pokory i umocniła w przekonaniu, że wymagająca praca kształtuje charakter. To bardzo pomogło mi później. Ale wracając do technologii… zaczęła mnie ona pochłaniać, gdy wkroczył do mojego domu wielki komputer z ogromnym ekranem, zajmował całe biurko.
Kupiłeś go? Dostałeś?
Pierwszy komputer był składakiem. Dostaliśmy go z siostrą od rodziców do nauki.
No dobra - jak się dostaje komputer, to oczywiste jest to, że się wykorzystuje go nie tylko do nauki. W co lubiłeś grać?
Kiedy rodzice wyjeżdżali na zakupy i zostawiali mnie samego w domu włączałem Lemingi. To była pierwsza gra, która wciągnęła mnie do swojego świata. Pamiętam, że głównym celem gry było doprowadzenie grupy lemingów do wyjścia. Żeby wygrać należało przydzielić im odpowiednie zadania. W budowaniu strategii poprowadzenia lemingów bezpieczną trasą do celu trzeba było rozsądnie wykorzystać ich unikatowe umiejętności takie, jak eksploder czy górnik. Ta gra pochłaniała tysiące godzin z mojego życia, ale pokazała mi reguły działania biznesu.
Działasz biznesowo w sektorze IT. Jak wygląda teraz sytuacja na tym rynku?
Analitycy i badacze jak mantrę powtarzają, że systematycznie odnotowujemy stały wzrost na rynku oprogramowania i usług IT w Polsce. Ci sami eksperci szacują, że w najbliższych latach to Polska będzie drugim rynkiem IT w Europie środkowo-wschodniej, zaraz po Rosji. Na rynku pracy w sektorze IT występuje ogromne zapotrzebowanie na specjalistów IT (głównie na programistów), które przewyższa podaż kandydatów. W tej chwili brakuje nawet ok. 50 tyś. specjalistów z branży IT, a o jednego pracownika walczy nieraz 12 pracodawców w jednym czasie. Trwa walka o talenty. Jak pokazują dane firmy Sedlak&Sedlak, za siedem lat liczba poszukiwanych fachowców IT na polskim rynku wzrośnie do 150 tysięcy. W Unii Europejskiej deficyt ten sięga prawie 300 000 osób, a według prognoz – do 2020 roku niedobór specjalistów tej branży może przekroczyć 1 000 000.
Dane, na które się powołujesz - znają wszyscy w branży. Każde zagrożenie jest też szansą. Jak wpadliście na pomysł na biznes?
Pomysł jest odpowiedzią na potrzeby. Problemem rekruterów nie tylko jest znalezienie właściwego kandydata, ale też forma komunikowania się z nim. To potrzeba z perspektywy biznesu. Z punktu widzenia specjalistów IT, z którymi pracuje na co dzień - zauważam, że oni mają pracę i nie są zmotywowani do przechodzenia żmudnych procesów aplikacyjnych przez CV, list motywacyjny, formularze na stronach i tak dalej. Idąc dalej. Specjaliści IT są wręcz bombardowani ofertami pracy. Dzwoni do nich telefon, skrzynka odbiorcza na profesjonalnych serwisach zapełnia się każdego dnia. Z ich punktu widzenia jest to niedopasowany do ich oczekiwań oraz wiedzy - SPAM i bełkot.
Pomysł na Filttr powstał z potrzeby zarówno pracodawców, którzy walczą o talenty, jak i specjalistów IT, którzy potrzebują narzędzia do budowania swojej kariery zawodowej otrzymując tylko konkretne propozycje pracy, które spełniają ich oczekiwania i uwzględniają posiadaną wiedzę oraz doświadczenie. Epoka ogłoszeń o pracę dla specjalistów IT publikowanych na serwisach pracy dobiega końca.
Ostatnio rekruterka IT powiedziała mi, że nie ma już co zaczepiać programistów na LinkedIn, bo wszyscy tak robią...
Ma rację. Zgadzam się z nią w 100%. Co jest tego powodem? Specjaliści IT nie szukają aktywnie nowej pracy. Oni już pracę mają i to w porównaniu do innych profesji - zwykle dobrą. Rekruterzy aktywnie szukają kandydatów wykorzystując LinkedIn, GoldenLine, fora tematyczne (np. 4developers) czy social media (grupy tematyczne). Jest bardzo czasochłonna oraz połączona z nudną komunikacją (ogłoszeniowym bełkotem) może okazać jest nieskuteczna.
W trakcie tworzenia Filttra - nie mieliśmy benchmarku. Dużo rozmawialiśmy z programistami, testerami, analitykami, specjalistami ds. wsparcia, administratorami itd. To doprowadziło nas do wniosku, że oczekiwania tak pożądanych specjalistów IT to komunikacja z pracodawcą oparta na: dopasowaniu, prostocie, mobile, specjalizacji i konkrecie.
Aplikacji, które mają służyć programistom jest wiele - choćby hunt.me pracuj.pl...
Aplikacji dla programistów jest wiele. To bardzo dobrze, bo trwa przeprowadzka z komputerów/laptopów do świata technologii mobilnych, które mamy w kieszeni.
Pomysłodawca Filttr, Krzysztof Odoliński, twierdzi, że w branży IT dochodzi do paradoksu. W dzisiejszym świecie technologia daje nam możliwości, o jakich Marty McFly mógł tylko marzyć. Powstają technologie, które zmieniają świat na mądrzejszy każdego dnia. Mówimy o zaawansowanej dziedzinie, która wciąż bazuje na tradycyjnym (staroświeckim) modelu rekrutacji, w którym króluje list motywacyjny z CV.
Ale wiele firm daje kandydatowi kod do napisania i nawet nie zwraca uwagi na certyfikaty, wykształcenie...
Pełna zgoda. Są firmy, które nie zwracają uwagi na certyfikaty i wykształcenie przy zatrudnianiu specjalistów IT. Dlatego w Filttr użytkownik aplikacji tworząc swój profil wskazuje swoje umiejętności i kompetencje w postaci znanej technologii (np. AngularJS) i doświadczenia w latach (np. 2-3). Tak uzupełniony profil (wzbogacony o dane kontaktowe) pozwoli na matching procodawcy, który szuka umiejętności, a nie certyfikatów.
Sylwia
programistka Java
W czym kodzisz?
Moje 2 główne technologie to Java i Android.
Dlaczego zdecydowałaś się na zmianę pracy?
Myślę, że jestem na tyle młoda, że powinnam szukać nowych nauczycieli. Pracowałam w technologii Android przez kilka miesięcy i postanowiłam nauczyć się teraz technologii webowych, a głownie Angulara. Chciałam popracować na projekcie komercyjnym w tej technologii. Ja nie szukałam pracy ☺, to praca mnie znalazła. Na facebooku w mojej grupie informatycznej zauważyłam link z postem o Filttr. Z ciekawości kliknęłam…
I jak dalej poszło?
Zadzwoniła do mnie następnego dnia miła rekruterka i zapytała się czy chciałabym dowiedzieć się czegoś o projekcie. Porozmawiałyśmy koło godziny przez telefon i następnego dnia było spotkanie z team leaderem projektu.