Środowisko medyczne nie traktuje homeopatii poważnie, nie chce jej na uniwersytetach
Środowisko medyczne nie traktuje homeopatii poważnie, nie chce jej na uniwersytetach Fot. PRO Wisconsin Department of Natural Resources / http://bit.ly/20nQ1DH / CC BY-ND 2.0

„To taki łagodny, homeopatyczny lek” - ile razy słyszeliście to w aptece? Wokół homeopatii cały czas trwa podzielona dyskusja. Jedni obwiniają drugich o szarlataństwo, a drudzy tych pierwszych o chciwość i chęć przejęcia rynku. Gdzieś po środku stoi zwykły człowiek, który musi dokonać wyboru wchodząc do apteki. To jak to jest z tą homeopatią?

REKLAMA
Jest rok 1796 rok, Samuel Hahnemann w swoim laboratorium w Niemczech przelewa i miesza różne substancje w szklanych probówkach. Zapewne gdzieś w pobliżu, może na drewnianym biurku, leży książka Williama Cullena, szkockiego uczonego, którą właśnie skończył tłumaczyć, ponieważ był też poliglotą. Właśnie ta książka i opisane w niej przypadki, zainspirowały go do stworzenia zupełnie nowej metody leczenia. „Podobne należy leczyć podobnym” taką tezę zamierzał przedstawić światu.
Homeopatia współcześnie
Wiele lat minęło od tamtego momentu, medycyna i świadomość ludzi nieprawdopodobnie się rozwinęła. Homeopatia wciąż funkcjonuje, ta sama prosto z gabinetu Hahnemanna. Tego typu leki uzyskuje się mocno rozcieńczając daną substancję i intensywnie mieszając roztwór. Trwa to tak długo, że pod koniec praktycznie nie ma śladu po początkowej substancji. Cały proces nazywany jest dynamizowaniem. Co ważne do wytworzenia takich leków używa się substancji, które wywołują daną jednostkę chorobową.
logo
Współczesne leki homeopatyczne już tak nie wyglądają, jednak ich zawartość i sposób wytwarzania nie zmienił się Fot. photosbyflick / http://bit.ly/1N8WrwM / CC BY-NC 2.0
Zwolennicy tej metody są przekonani o skuteczności leków homeopatycznych. Na zarzut, że lek ten ostatecznie nie zawiera żadnych substancji odpowiadają, że "woda posiada coś w rodzaju pamięci". Kiedy styka się z substancją w początkowym stężeniu zapamiętuje cząsteczki czynnika leczącego. Poza tym w homeopatii najważniejsza jest energia, jednak pochodzenia owej mocy nie potrafią jasno wytłumaczyć.
logo
Nowe laboratorium na Śląskim Uniwersytecie Medycznym, to tu studenci mają się uczyć jak tworzyć leki homeopatyczne Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Homeopatia zagrożeniem
Ostatecznie, przyjmując teorię, że w leku homeopatycznym nic nie ma, można dojść do wniosku, że lek nie pomoże, ale też nie zaszkodzi. Chociaż może szkodzić portfelom. Problem leży gdzie indziej. Jest dużo osób, które wierząc w niekonwencjonalne metody leczenia przestaje ufać tym tradycyjnym. Jeśli w grę wchodzi łagodne przeziębienie, z którym organizm jest w stanie sam sobie poradzić to pół biedy, gorzej jeśli chodzi o poważniejszą chorobę. Trzeba jednak pamiętać, że dla osłabionego organizmu nawet zwykłe przeziębienie jest zagrożeniem.
Prof. zw. dr hab. med. Andrzej Gregosiewicz

Według mnie wprowadzanie na rynek leków homeopatycznych nie różni się niczym od wprowadzania do obiegu fałszywych pieniędzy. O ile jednak fałszywe pieniądze nie czynią większej szkody (są wychwytywane przez banki i policję), to stosowanie leków homeopatycznych może prowadzić do zaniechania lub opóźnienia właściwego leczenia ze wszystkimi z tego wynikającymi skutkami.

Dyskusja na temat homeopatii zawrzała kiedy na Śląskim Uniwersytecie Medycznym pojawił się kierunek studiów podyplomowych homeopatia. Środowisko lekarzy zawrzało, lekarz Maciej Hamankiewicz napisał nawet list protestacyjny do minister nauki i szkolnictwa wyższego. Lekarze stawiający na tradycyjne metody uważają, że homeopatia jest niezgodna z nauką medyczną. Obawiają się również, że wprowadzenie homeopatii do oferty studiów wyższych, mogą okazać się uchyleniem furtki dla innych niekonwencjonalnych metod.
Natomiast prof. Przemysław Jałowiecki, rektor SUM, popiera swoją decyzję przykładem Francji, gdzie homeopatia wykładana jest na 7 uczelniach. Poza tym tamtejsza Izba Lekarska oficjalnie uznała praktykę homeopatyczną.