
Wydawałoby się, że kapitalizm to system, którego najzagorzalszymi obrońcami powinni być ci, którzy szczycą się pozycją najzamożniejszych osób na świecie. Co poniektórzy zwolennicy wolnorynkowej gospodarki w ostatnich latach zmieniają jednak retorykę i przestają przedstawiać ten system wyłącznie w jasnych barwach. Teraz dołączył do nich Bill Gates, który zaskoczył stwierdzeniem, że kapitalizm doprowadzi nas do zguby, przynajmniej jeśli nie zrezygnujemy z jego dogmatów w kwestii ochrony środowiska.
W rozmowie z The Atlantic najbogatszy człowiek świata wyznał, że sektor prywatny jest zbyt samolubny, co powoduje, że nie jest w stanie wyprodukować w wystarczających ilościach energii alternatywnej wobec paliw kopalnianych.
Twórca Microsoftu, który zadeklarował, że przeznaczy ze swego majątku 2 mld dolarów na produkcję zielonej energii, zaapelował do równie majętnych co on przedsiębiorców, by poszli jego śladem i przyłączyli się do akcji, której celem jest uniezależnienie amerykańskiej gospodarki od paliw kopalnianych do 2050 roku. Niestety, większość biznesmenów pozostaje głucha na ten problem. Gates tłumaczy, skąd bierze się taka postawa:
Bill Gates
Założyciel Microsoft
Dołączając do chóru tych, którzy domagają się większej interwencji państwa na wolnym rynku, założyciel Microsoftu postuluje wprowadzenie specjalnego podatku w celu wymuszenia koniecznych zmian w sektorze energetyki.
Swój wywód na temat przeciwdziałania zmianom klimatu amerykański przedsiębiorca-filantrop kończy wnioskiem, że to na barkach najlepiej rozwiniętych państw ciąży odpowiedzialność za ocalenie nas wszystkich od zguby.
Niewidzialna ręka rynku nie rozwiązuje więc wszystkich problemów? Jak widać, zdaniem najbogatszego na świecie przedsiębiorcy, który wielokrotnie poczuł jej dotyk, jest to prawdziwa diagnoza gospodarczej rzeczywistości.
Napisz do autora: dawid.wojtowicz@innpoland.pl