W DeLabie na Uniwerystecie Warszawskim trwa właśnie Techfugees. Na zdj. dr hab. Katarzyna Śledziewska, koordynator DELab
W DeLabie na Uniwerystecie Warszawskim trwa właśnie Techfugees. Na zdj. dr hab. Katarzyna Śledziewska, koordynator DELab http://bit.ly/1WVWXsA/Wikimedia/CC

DELab czy jak brzmi jego oficjalna nazwa Digital Economy Lab na Uniwersytecie Warszawskim uruchomił niedawno projekt #Techfugees. Projekt polega na spojrzeniu na kryzys migracyjny w Europie od strony innowacji i technologii. O tym skąd taki pomysł na podejście do kryzysu i czemu ma służyć #Techfugees rozmawiamy z dr hab. Katarzyną Śledziewską, Koordynatorem DELab.

REKLAMA
Czym jest Techfugees?
Techfugees to inicjatywa skupiająca ludzi technologii i nauki, której celem jest znalezienie nowych pomysłów na niektóre z wielu problemów otaczających kwestię tej wielkiej ilości ludzi przybywających do Europy. Techfugees powstało jako konferencja i hackathon w Londynie miesiąc temu. Mike Butcher z TechCruncha rzucił pomysł i w krótkim czasie zostało zorganizowanie pierwsze spotkanie, właśnie w Londynie.
Hackathonów nie brakuje, ani w Lonydynie, ani u nas. Jaki jest cel Techfugees?
Cel jest prosty - spotykamy się, by umożliwić ludziom wspólne kreowanie nowych pomysłów i rozwiązań. Nie wiemy co się zadzieje, ale na podstawie naszego doświadczenia sądzimy, że rzucenie wyzwania grupie kreatywnych, dynamicznych i otwartych na współpracę ludzi prowadzi do czegoś ciekawego i pożytecznego, no i zazwyczaj innowacyjnego. Hackathon to metoda znana i popularna w świecie technologicznym. W naszym przypadku zaczęliśmy w zeszły piątek wieczorem i będziemy pracować przez dwa tygodnie do 27 listopada, kiedy to odbędzie prezentacja projektów. Jako że jesteśmy jednostką uniwersytecką, stawiamy nacisk na współpracę ludzi ze środowiska technologicznego i startupowego z naukowcami - socjologami, ekonomistami, specjalistami od relacji międzynarodowych, itd a wśród doradców których zaprosiliśmy aby zostali mentorami dla naszych uczestników są eksperci od, np. open data i technologii blockchain.

Jasne, czyli hackathon pełną parą. Ale jak wiąże się on z kryzysem migracyjnym?
Sytuacja dotycząca uchodźców, ale też świata wokół nich, jest niezmiernie trudna i wymyka się już spod kontroli władz w wielu miejscach, a powszechnym zjawiskiem jest absolutny brak nowych pomysłów na potencjalne rozwiązania. Problemy zaczynają się nawarstwiać, na wszystkich poziomach, zaczynając od tych podstawowych - ludzkich, czyli "jak pomóc tym ludziom". Środowiska naukowe, technologiczne i startupowe, w których się obracamy, są pełne inteligentnych ludzi, którzy z definicji widzą problemy jako wyzwania do okiełznania. Podejmujemy zatem to wyzwanie, by mieć lepszą wiedzę i kontrolę nad ważnymi zdarzeniami w społeczeństwie, a więc również nad naszą przyszłością.
Po co?
By działając kolektywnie i interdyscyplinarnie, a przy tym zwinnie, możemy zrobić, lub choćby zapoczątkować, coś pozytywnego, nawet jeżeli to, co zbudujemy, będzie czymś drobnym i niepozornym. Proste rozwiązania są często najbardziej trafne.
Czy poza Warszawą i Londynem gdzieś jeszcze odbywają się spotkania w ramach Techfugees?
Inicjatywa trafiła już nie tylko do krajów europejskich. Hackathony odbyły się, albo niedługo odbędą się, w Niemczech, Norwegii i Włoszech, jak też w Australii, która sama zmaga się z tematem emigracji, głównie z Azji. Zjawisko uciekinierów i emigrantów nie jest czymś nowym i jest oczywiście zagadnieniem globalnym. Z naszej perspektywy, jako organizacji która stoi na skrzyżowaniu technologii, biznesu i nauki, widzimy wyraźnie, że ruch dużych mas ludności jest zjawiskiem, które będzie rosło z wielu powodów geopolitycznych i ekonomicznych. Potrzebujemy więc wielu nowych pomysłów i aplikowalnych rozwiązań. Jako że współpracujemy z innymi zespołami prowadzącymi Techfugees w Europie, widzimy, że takie rozwiązania są możliwe.