
Polacy szukają swojej szansy na Zachodzie, w Anglii, Irlandii, w Stanach. Jednak Polska tez potrafi być ziemią obiecaną – m.in. dla Wietnamczyków. Jednak czy polish dream to tylko budka z chińszczyzną, na rogu ruchliwego skrzyżowania? Nie, to studia, własne firmy, startupy i innowacje. Oto troje Wietnamczyków, którzy wykorzystali wszystkie możliwości, jakie dawało im nasze państwo.
Hoa Dessoulavy-Śliwińska
Branża: prawo
Rok przyjazdu do Polski: 1988
Hoa zatrudniła się jako pomoc kuchenna w restauracji – to była jedyna praca, jaką mogła wykonywać bez znajomości języka polskiego. Nie zaspokajała jednak jej ambicji. Zapisała się na kurs językowy na Uniwersytecie Warszawskim. Z braku czasu, na zajęcia uczęszczała tylko przez trzy miesiące – później polskiego uczyła się sama, jednocześnie pracując i opiekując się dziećmi.
Kiedyś dużym problemem w Polsce był rasizm. Moje dzieci często były wyzywane od mieszańców, chińczyków, wdawały się w bójki z rówieśnikami za te obelgi. Teraz bardzo dużo zmieniło się w tej kwestii, ludzie są bardziej tolerancyjni. Dla mnie sukcesem jest to, że moi synowie i córka czują się teraz Polakami, są bardzo związane z ojczyzną, chcą się tutaj rozwijać, jednocześnie działać dla rozwoju ich ojczyzny.
Biznes szedł dobrze – oprócz stoisk w Warszawie, zakładała kolejne w innych miastach Polski, szczególnie na Podkarpaciu, gdzie znalazła swoją niszę. Wtedy też spostrzegła z iloma problemami prawnymi borykają się właściciele firm. W dodatku jej adwokat z powodu niedbałości przegrał dla niej sprawę w sądzie, która powinna być wygrana.
Czuję się Polką, głównie z powodu mentalności. W przeciwieństwie do innych nacji, Polacy mają romantyczne dusze. Poza tym to kraj ludzi walczących. O niepodległość, wolność, obecnie z problemami wewnątrz państwa, na przykład z korupcją. Ale problemem Polaków jest ich brak pokory – każdy chce tu być własnym szefem, a to powoduje rozmaite problemy.
Karol Hoang
Branża: nieruchomości
Rok przyjazdu do Polski: 1994
Jednak ciągłe nadrabianie różnic programowych w szkołach, nauka nowych języków, zmiany środowiska i zrywanie kontaktów z nowymi przyjaciółmi zaczęły męczyć Karola. Kiedy jego rodzice objęli placówkę w Polsce, wraz z synem postanowili, że zostanie tutaj razem z wujostwem. Zdecydował skupić się na zaniedbywanej wcześniej nauce – dla ludzi z Wietnamu jest ona jednym z najważniejszych elementów wychowania, bo wierzą, że gruntowne wykształcenie może zapewnić awans społeczny.
Obserwując swoich azjatyckich znajomych zdecydował się założyć biuro nieruchomości dla Wietnamczyków, w dalszej perspektywie była także obsługa polskich klientów. Wiadomo, to dużo większy rynek. Udało się, Klientów z Dalekiego Wschodu dalej obsługuje, ale znacznie większą grupę stanowią ludzie z Polski.
Polacy to naród bardzo pozytywnych ludzi. Przede wszystkim są bardzo współczujący. Jeżeli zobaczą matkę z dzieckiem, która nie ma ma jedzenie, to oni ich przyjmą, pomogą, nakarmią i pomyślą, co mogą dalej zrobić. I to się tyczy większości, także tych, którzy wywodzą się z bardziej radykalnych, antyimigranckich środowisk.
Duc Vu Hoang
Branża: startupy
Rok przyjazdu do Polski: 1997
Po ukończeniu nauki pracował w firmie Payback, korporacji zajmującej się programami lojalnościowymi. Po SGH nie wyobrażał sobie, by mógł robić cokolwiek innego niż pracować w korporacji. Jednak po kilku latach zaczął się zastanawiać nad przyszłością.
Wtedy narodził się pomysł na MyBaze – międzynarodową platformę, na której młodzi projektanci mogliby bezpośrednio sprzedawać swoje produkty. Wspomina, że całą stronę zbudował sam – nauczył się programowania i grafiki, dopiero później znalazł wspólnika i w 2012 roku portal zaczął działać, odnosząc sukces na rynku e-commerce w dziedzinie designu dla domu i odzieży. Nie zamierza jednak poprzestać na jednym startupie – w końcu najważniejsze, żeby rozwijać kolejne projekty, a w konsekwencji siebie.
Lubię żyć w Polsce. To przepiękny kraj, są góry, jest morze, cztery pory roku, piękna natura. Mam tutaj rodzinę, przyjaciół, nie brakuje mi niczego. A interesy? Ziemia jest teraz płaska, jest internet i jak będę chciał robić interesy z Amerykanami czy z Brytyjczykami lub prowadzić spółkę na drugim końcu świata, to równie dobrze mogę to robić z Polski. Człowiek powinien żyć tam, gdzie jest mu dobrze.
napisz do autora: grzegorz.burtan@innpoland.pl
