
Klienci banków muszą się mieć na baczności. Instytucje, którym powierzyli swoje pieniądze, rozpoczynają wdrażanie w życie procedury będącej skutkiem międzynarodowego porozumienia. Brak współpracy ze strony klientów może narazić ich na poważne problemy z dostępem do środków zdeponowanych na kontach.
Komponentą ceny za globalizację jest także przenikanie się jurysdykcji (terytorialnego zakresu oddziaływania prawa) i odchodzenie od czytelnego podziału wskazującego, że tu kończy się terytorium jakiegoś państwa, więc kończy się działanie jego prawa. FATCA (czyli uchwalony w 2010 roku Foreign Account Tax Compliance Act) rękoma IRS (International Revenue Service), odpowiedzialnego za pobór podatków od rezydentów podatkowych USA posiadających inwestycje zagraniczne (w tym u nas), oddziałuje także w Polsce, czy się to komuś podoba czy nie. USA chroniąc swoją bazę podatkową – pod groźbą horrendalnych kar dla instytucji finansowych – skłaniają je do bardzo rzetelnego rozpoznania, kto jest rezydentem podatkowych USA. Z tej perspektywy opisywane zachowanie banków wydaje się racjonalne. I doprawdy trudno wyobrazić sobie, że banki przeprowadzają całą tę procedurę (niezwykle kosztowną) z tego powodu, że mają takie widzimisię. Cała sprawa może być przyczynkiem do dyskusji o swoistym kolonializmie prawnym.
Napisz do autora: dawid.wojtowicz@innpoland.pl