Fot. startupstockphotos.com / CC 0

Do końca swojego życia Mark Zuckerberg przekaże 99% swoich udziałów w Facebooku na konto założonej wraz z żoną – Priscillą Chan, fundacji. Jednym z głównych pól działalności Chan Zuckerberg Initiative jest edukacja, co nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę, że założyciel Facebooka już wcześniej hojną ręką obdarowywał szkoły milionowymi dotacjami. Skala zaangażowania social mediowego potentata świadczy tym dobitniej o wsparciu, jakiego system edukacji potrzebuje ze strony biznesu.

REKLAMA
Wbrew pozorom nie chodzi jedynie o pieniądze. „Jeden na dziesięciu nie posiada odpowiednich kwalifikacji do podjęcia pracy, a połowa z nich nie opanowała podstawowych umiejętności komunikacyjnych” - tak o świeżo upieczonych absolwentach uczelni mówią właściciele brytyjskich firm. Problem niedopasowania młodych do rynku pracy dotyczy nie tylko Wysp. Polscy przedsiębiorcy również nie kryją, że wykwalifikowaną kadrę znaleźć nie jest łatwo.
Bezrobocie to nie problem – zmagamy się z „nierobociem”
Zeszłoroczny raport „Biznes dla Edukacji” zrealizowany przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości i Polskie Stowarzyszenie Zarządzania Kadrami rozpoczyna złowrogo brzmiące zdanie: „Wyniki badań są alarmujące – aż 75% firm ma problemy z rekrutacją nowych pracowników”. W kontekście następnego, które mówi: „[stopa bezrobocia] osiągnęła w Polsce 28% w grupie osób do 25 roku życia i 10,7 w całej populacji” można pokusić się o stwierdzenie, że sytuacja na polskim rynku pracy zakrawa o schizofrenię.
Uczelnie co roku wypuszczają tysiące magistrów, których przedsiębiorcy, mówiąc delikatnie, najchętniej odesłaliby na kursy doszkalające. Większość z nich – 47% przebadanych na potrzeby raportu przedsiębiorców, wytyka absolwentom braki w przygotowaniu zawodowym. Na drugim miejscu znajduje się już jednak brak umiejętności samoorganizacji (25%), a na trzecim - brak umiejętności interpersonalnych (14%).
Twórcy raportu przedstawiają również statystyki, które dowodzą, że problem deficytu umiejętności potrzebnych do efektywnego funkcjonowania w środowisku pracy nie jest niczym nowym. Już w 2010 roku wyniki badań stworzonych na potrzeby projektu Uczelnia Przyjazna Pracodawcom pokazały, że 45% studentów nie potrafi łączyć teorii z praktyką, 37% - zorganizować sobie pracy, a 34% – nie radzi sobie w kontaktach z klientami.
Trudno jednak uwierzyć, że w czasie pięciu lat uniwersyteckiej edukacji studenci nie byli w stanie nauczyć się pracy w grupach. Czy pracodawcy trochę nie dramatyzują? A jeśli nie, to czyja to wina - mało pojętnych uczniów, ale słabo przystosowanego do dzisiejszych realiów systemu edukacji?
Samsung Labo – inkubator środowiska pracy
Z założenia, że polski system edukacji wymaga wsparcia biznesu wyszli przedstawiciele firmy Samsung, którzy kompetencyjne braki młodych postanowili uzupełniać na własną rękę. W efekcie powołali do życia Samsung Labo, czyli jak czytamy na internetowej stronie projektu, „innowacyjne kursy doszkalające dla studentów i uczniów, otwierające nowe możliwości na rynku pracy”.
KAMIL GRONDYS
Koordynator Samsung Labo

Kształcenie dualne jest wciąż incydentalne i niedoceniane jako efektywny model przygotowania pracowników do zawodu. Samsung LABO, jako projekt prowadzony w dwóch ścieżkach zawodowej i profesjonalnej (z uczelniami wyższymi), odpowiadać będzie na zapotrzebowanie rekrutacyjne panujące na rynku pracy, a także na potrzeby biznesowe pracodawców.

Czym dokładnie jest Samsung Labo wyjaśnia Kamil Grondys, który odpowiada za warstwę merytoryczną kursów: –Staramy się uruchomić kurs dopełniający to, co proponuje uczelnia. Będąc studentem, brakowało mi tego praktycznego elementu – świadomości, że to czego się uczę ma zastosowanie na rynku – tłumaczy i dodaje, że w czasie kursów dużą wagę przywiązuje się do kompetencji, których brak wytykali pracodawcy. – Stawiamy na poznawanie narzędzi i metodyk prowadzenia projektów, które rzeczywiście stosuje się w firmach. Studenci u nas czują się jakby przychodzili do open space'u i podejmowali pracę – dodaje.
Fakultet z „wearables”
W ramach Samsung Labo organizowane są kursy w szkołach zawodowych i na uczelniach wyższych. Fakultety cieszą się dużym powodzeniem, bo który student czy nie chciałby poznać tajników funkcjonowania najnowszych platform oprogramowania takich jak Android, Tizen czy Smart TV i ćwiczyć ich zastosowanie w praktyce?
– Ucząc tworzenia aplikacji na smart watcha, uczymy technologii, której stworzenie takiej aplikacji wymaga, która, co warto podkreślić, jest technologią uniwersalną – ma zastosowanie nie tylko w przypadku „smart zegarków” i nie tylko w przypadku produktów firmy Samsung – podkreśla Grondys. – Osoba, która będzie biegła w posługiwaniu się tymi technologiami bardzo łatwo znajdzie zatrudnienie – przekonuje.
Czy jednak nauka tylko najnowszych technologii nie spowoduje, że zajęcia w „Labo” podzielą los tych klasycznych, uczelnianych, czyli kształcić w umiejętnościach, które za kilka lat okażą się przestarzałe? Kamil Grondys uspokaja, że „skille”, jakie młodzi programiści nabywają w Samsung Labo nie tylko nie mają wąskiego zastosowania, ale też bazują na wiedzy uzyskanej podczas „zwykłych” zajęć na uczelni.
KAMIL GRONDYS
Koordynator Samsung Labo

Podstawy, które daje uczelnia to np. język C, to HTML5, JavaScript – na tej bazie można wprowadzać bardziej zaawansowane tematy. Labo zaklasyfikowałbym jako taki zaawansowany kurs na studiach. Jeden z moich studentów stwierdził niedawno: „O, wreszcie przydało nam się coś, czego uczyliśmy się na studiach”. Wtedy dotarło do mnie, że studentom czasem brakuje kontekstu – każemy im przyswajać pewne elementy, dla których oni sami nie widzą zastosowania. A tu nagle przychodzi producent z urządzeniem dla którego student na przestrzeni tygodnia może napisać aplikację, umieścić ją w sklepie i sprzedawać, lub udostępnić za darmo.

Projekty praktyczne, a nie do szuflady
Kamil Grondys podkreśła, że studenci w Labo nabywają umiejętności praktyczne: - Skupiamy się na rzeczach uniwersalnych, jak na przykład robienie code review, pisanie kodu w taki sposób, żeby był czytelny dla kolegi z którym się pracuje w zespole, zwracamy uwagę na wydajność pewnych rozwiązań – podkreśla. – Traktujemy daną grupę jak team, który staje przed wykonaniem pewnych zadań. Następnie dzielimy dany team na grupy robocze, które pracują nad konkretnymi produktami – wyjaśnia zasady prowadzenia zajęć Grondys.
– Na uczelni zwykle jest tak, że studenci dostają projekt na zaliczenie, który następnie trafia do szuflady, w najlepszym wypadku zostaje wykorzystany do pracy magisterskiej. My ich zachęcamy do tego, żeby już na studiach wdrożyć ich w coś co jest o poziom wyżej niż praktyki, ale jeszcze nie do końca pracą na pełen etat. Mimo, że nie przychodzą na „osiem godzin”, to obcują z narzędziami, z jakimi przyjdzie im się zmierzyć w pracy.
Grondys podkreśla, że na równi z rozwiązaniami technologicznymi, w Samsung Labo prowadzona jest ścieżka biznesowa, w ramach której uczestnicy kursów poznają między innymi zasady metodyki Scrum, uczą się autoprezentacji, dowiadują jak pozyskiwać inwestorów, czy prowadzić własną firmę. Duży nacisk kładzie się na naukę pracy w zespole: – Stereotyp programisty we flanelowej koszuli i okularach wziął się z tego, jak bardzo ci ludzie pasjonują się tym, co robią. Jednak w rzeczywistości są to normalni ludzie, którzy szybko zawierają znajomości. Problem tkwi więc nie w tym, że oni w zespole pracować nie umieją, ale w tym że nie mają do tego wielu okazji. Ich pierwszym tego typu doświadczeniem jest właśnie praca – wyjaśnia, a jego słowa są chyba najlepszym wytłumaczeniem, dlaczego programy takie jak Samsung Labo są polskiemu systemowi edukacji, ale i gospodarce niezbędne.
Maksymalne dopasowanie kompetencji absolwentów do potrzeb pracodawców leży więc w interesie zarówno pierwszych, jak i drugich. Dzięki takim inicjatywom jak Samsung Labo nowicjusze nie muszą rozpoczynać swojej przygody z rynkiem pracy od branż mających niewiele wspólnego z zawodem programisty. Odetchnąć z ulgą mogą też przedsiębiorcy. Rozwój ich firm coraz rzadziej będzie napotykał się na bariery w postaci braku rąk do pracy.

Artykuł powstał we współpracy z firmą Samsung.