
Pewnie nikt z nas nie miałby nic przeciwko, gdyby Św. Mikołaj naprawdę istniał. Naukowcy jednak nie mają wątpliwości. Z fizycznego punktu widzenia taka postać nie ma prawa istnieć. Chyba, że byłaby zdolna do przekraczania prędkości dźwięku i miała kilometrowe sanie, jak podaje Linda Harden.
Linda Harden to astrofizyczka, która przeprowadziła wyliczenia, aby sprawdzić, jakimi nadprzyrodzonymi zdolnościami musiałby dysponować Św. Mikołaj, aby móc dostarczyć na czas prezenty dzieciom. Z jej obliczeń jasno wynika, że ta szlachetna misja nie byłaby możliwa do zrealizowania.
Biorąc pod uwagę wyłącznie dzieci poniżej 14 roku życia i wychowane w kręgu kultury chrześcijańskiej, badaczka przyjęła, że Mikołaj musiałby złożyć wizytę w 2 mld domów, a miałby na wykonanie tego zadania tylko 12 godzin, ewentualnie całą dobę, jeśli poruszałby się ze wschodu na zachód i umiejętnie lawirował między strefami czasowymi.
Aby wszystkie dzieci zostały obdarowane, Św. Mikołaj musiałby w jednej sekundzie odwiedzić 2000 domów, a więc musiałby poruszać się swoimi saniami z prędkością 1800 km/s - 5000 razy szybciej od prędkości dźwięku, która przy normalnym ciśnieniu wynosi około 1225 km/h.
W uzyskaniu takiej prędkości przeszkodą byłyby też sanie, które musiałby pomieścić miliardy prezentów. Przy założeniu, że każdy z podarunków miałby wagę 1 kg, to sanie musiałyby wytrzymać ciężar setek tysięcy ton i mieć długość liczoną w kilometrach. W taki oto sposób czysta nauka obala mit poczciwego brodatego roznosiciela prezentów.

Linda Harden jest absolwentką astronomii i astrofizyki na Uniwersytecie Kalifornijskim. Dalszą karierę naukową związała z Uniwersytetem w Maryland, gdzie pod kierunkiem Dr Douga Hamiltona opracowywała pracę na temat pierścieni Saturna. Obszarem jej zawodowych zainteresowań są głównie egzoplanety - planety pozasłoneczne, czyli takie, które krążą wokół gwiazd innych niż Słońce.
Napisz do autora: dawid.wojtowicz@innpoland.pl