Zanim założycie bloga, zastanówcie się, czy jesteście gotowi na ryzyko związane z tą działalnością. Jak się okazuje, prowadzenie własnej strony internetowej nie jest takie swobodne, jak się wydaje, bo wymaga... rejestracji
Zanim założycie bloga, zastanówcie się, czy jesteście gotowi na ryzyko związane z tą działalnością. Jak się okazuje, prowadzenie własnej strony internetowej nie jest takie swobodne, jak się wydaje, bo wymaga... rejestracji Fot. Blogging Readiness / http://bit.ly/1wALAmt

Z prowadzeniem blogów w Polsce wiąże się niepokojące historie. Najbardziej znana jest ta o internaucie, który za ośmieszanie byłego prezydenta Polski doczekał się wizyty funkcjonariuszy ABW w swoim mieszkaniu. Okazuje się, że rzeczywistość prawna, jaka panuje w naszym kraju, sprawia, że żaden bloger nie może czuć się bezpiecznie. Bo ilu z nich zarejestrowało swojego bloga? Pewnie niewielu, a za to zaniechanie w każdej chwili można trafić przed oblicze sądu!

REKLAMA
Jak donosi „Dziennik Gazeta Prawna”, prowadzenie bloga bez rejestracji może narazić nas na stresujące kontakty z polskim wymiarem sprawiedliwości. Gazeta przytacza historię blogera Mateusza Kowalewskiego, który na swoim blogu opisywał lokalne problemy. Wszystko przebiegało dobrze do czasu, dopóki nie został oskarżony o zniesławienie jednej ze szkół wyższych.
W całej sprawie najdziwniejsze jednak było to, że przeciwko blogerowi skierowano też do sądu „zawiadomienie o prowadzeniu gazety internetowej bez rejestracji”. Kowalewski został uznany za winnego niedopełnienia formalności, jednak sąd odstąpił od wymierzenia mu kary.
Skąd w ogóle pomysł na to, że blog wymaga rejestracji? Okazuje się, że winne są przepisy uchwalone w 1984 roku, których interpretacja przez niektóre sądy dopuszcza uznanie bloga za medium pokroju gazety czy czasopisma, zwłaszcza, jeśli ma charakter dziennikarsko-śledczy, opisuje różne sprawy i periodycznie publikuje nowe wpisy. W świetle tych regulacji wydawanie prasy bez rejestracji stanowi wykroczenie, za które można zostać ukaranym grzywną w wysokości 5000 zł. Dlatego też internauta, który „wydaje” cyfrowe medium może mieć kłopoty z prawem.
Zdaniem ekspertów istnieje potrzeba znowelizowania przepisów, które nie przystają do dzisiejszej rzeczywistości i powstały w czasach, gdy jeszcze nie znano słowa „blog” (termin ten został ukuty przez informatyka, Petera Merholza w 1999 roku).
W ocenie dr Michała Zaręby z Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego rejestracji (a więc i odpowiedzialności przez prawem) powinni podlegać wyłącznie ci blogerzy, którzy prowadząc swoją stronę internetową chcą jednocześnie korzystać z przywilejów przysługujących prasie. Reszta nie powinna ponosić z tego tytułu żadnych konsekwencji.

Napisz do autora: dawid.wojtowicz@innpoland.pl