
Technofobia nie jest czymś nowym. Już w początkowym okresie rewolucji przemysłowej wybuchł w Anglii radykalny ruch społeczny niszczycieli maszyn. Wolni chałupnicy, rzemieślnicy i tkacze protestowali przeciwko zmianom sposobu życia i nowej etyce pracy, które zostały spowodowane przez wynalezienie maszyn tkackich. Ludzie dostali ataku furii. Niszczyli krosna i maszyny szwalnicze. Ruch stał się tak popularny, że armia brytyjska stoczyła z nim kilka potyczek, w tym jedną potężną bitwę.
Polska też miała swoje historyczne doświadczenia z buntem niszczycieli maszyn. W latach 50. XIX wieku nastąpił pierwszy znaczący przełom gospodarczy Łodzi. Nadmierny napływ zagranicznych towarów oraz zastąpienie części pracowników maszynami, bardzo mocno dotknęły robotników i ich rodziny.
Nowa odsłona technofobii
Dwa lata temu, podczas przemowy dla waszyngtońskiego think tanku The American Enterprise Industry, Bill Gates przestrzegał, że w ciągu 20 lat wiele miejsc pracy przestanie istnieć. Przynajmniej dla ludzi. Na ich miejscu pojawią się „softwarowe zastępstwa”, jak to określił Gates. Jak zwał, tak zwał, chodzi oczywiście o roboty. Założyciel Microsoftu postuluje zmiany w przepisach podatkowych, żeby zachęcać firmy do zatrudniania żywych pracowników. Przestrzega przed podnoszeniem płacy minimalnej, bo to może zniechęcić pracodawców do dawania pracy w branżach najbardziej zagrożonych przez mechanizację.W końcu, zaskakujące jest to, że dzisiaj na rynku nie brakuje instytucji otoczenia innowacyjnego biznesu.
Mam poczucie graniczące z pewnością, że za napięcia społeczne nie należy winić technologii. Dzisiaj ludzie epoki Facebooka, Twittera i LinkedIn, otoczeni czują się osamotnieni i zagubieni w świecie smartfonów, smart watchami, smart gogli. Kiedy zarządzający instytucjami otoczenia innowacyjnego biznesu dostrzegą, że prawdziwym paradygmatem rozwoju współczesnego świata jest „Internet ludzi”, a nie „Internet rzeczy”, to odeślą na śmietnik historii strach przed nowoczesnością. Tylko dialog, moderowany przez tłumaczy technologii, pomiędzy dostawcami a użytkownikami, pozwoli zrozumieć i poznać maszyny. Gwarantuję, że parki naukowe i technologiczne, centra transferu technologii i inkubatory technologiczne, mogą nas otworzyć na nowoczesność. Strach przed nowoczesnością jest więc skazany na porażkę.
Patryk Białas - absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego oraz Akademii Rozwoju Regionalnego Centrum Europejskich Studiów Regionalnych i Lokalnych Uniwersytetu Warszawskiego. Doświadczenie w zakresie zarządzania innowacjami i komercjalizacją technologii zdobywał w Krakowskim Parku Technologicznym, Centrum Transferu Technologii Akademii Górniczo-Hutniczej. Od czerwca 2011 roku pracuje w Parku Naukowo-Technologicznym Euro-Centrum. W obszarze jego zainteresowań leżą: rozwój regionalny, technologie informatyczne i komunikacyjne, technologie energooszczędne, odnawialne źródła energii.