
Na nietypowy pomysł zwalczania telefonów od irytujących telemarketerów wpadł Roger Anderson. Zmęczony pytaniami od konsultantów napisał specjalny program, który przekierowywał ich numery bezpośrednio na sekretarkę. Uznał, że jest to jednak zbyt pobłażliwe, więc napisał kolejny algorytm, żeby sprzedawcy dzwoniący z ofertą mogli poczuć jego frustracje.
REKLAMA
Na co dzień Anderson pracuje w branży telekomunikacyjnej, zmagania telemarketerów z jego programami publikuje na swojej stronie internetowej Jolly Roger Telephone. Czemu właściwie to robi? Na swojej stronie przyznaje, że miał dość niekończących się rozmów dotyczących nowych, korzystnych ofert, jednak czarę goryczy przelała sytuacja, kiedy dzwoniący sprzedawca zaczął obrażać jego syna.
Najpierw Anderson napisał program, który przekierowywał dzwoniące roboty automaty (zaprogramowane wypowiedzi, często używane przy telefonicznych ankietach) na sekretarkę, natomiast ludzie musieli wcisnąć odpowiedni klawisz, żeby potwierdzić, że są ludźmi – podobne zabezpieczenie jest używane w niektórych usługach Google. Dzięki temu miał listę numerów, które później mógł wpisać na czarną listę i je zablokować, pozbywając się konieczności wysłuchiwania uciążliwych próśb o poświęcenie pięciu minut na poznanie nowej oferty.
Jednak Andersonowi nie przyniosło to takiej satysfakcji, jakiej by się spodziewał. Z rozbrajającą szczerością pisze na swoim blogu, że zablokował sprzedawców, ale nie spowodował, by czuli się przykro lub niekomfortowo. Wtedy dotarło do niego, co ma zrobić. Stworzył algorytm, który najpierw wita się z rozmówcą, podtrzymuje rozmowę potakiwaniem, a kiedy telemarketer zaczyna przedstawiać swoją ofertę, zaczyna opowiadać oderwaną od tematu, bzdurną historyjkę. A dzwoniący musi jej wysłuchać.
Rozmowa sprzedawcy z algorytmem w języku angielskim
Mówi się, że kto mieczem wojuje, od miecza ginie. Roger Anderson raczej nie stanie się ulubieńcem ludzi pracujących w call center.
napisz do autora: grzegorz.burtan@innpoland.pl
