
Dziecinnie proste – takie było wszystko jakieś kilkanaście (no dobra, „dzieścia”) lat temu: życie sprowadzało się generalnie do ogólnie pojętej zabawy, więc wystarczyło mieć dużo kolegów. Najlepiej ze starszaków, bo oni zawsze mieli lepsze zabawki. Sam proces zdobywania kolegów też nie był skomplikowany – fajna Barbie ze zginanymi nogami, albo X-Men z bazooką i response rate zaproszeń na urodzinowy kinderbal szybował pod sufit. Zwiększenie CTR domowych odwiedzin o kilkadziesiąt procent też nie było jakimś wyczynem, wystarczyła przemyślana kreacja – przecież każdy chciał wychodzić na podwórko z kolegą w koszulce z Batmanem, co nie? Bardzo zabawne, powie marketingowiec, ślęczący właśnie nad złożeniem mailingu. Choć tak na dobrą sprawę, co w tym dzisiaj trudnego?
Dlatego tworząc Greensendera zdecydowaliśmy, że zapewnimy użytkownikom dostęp do centrum obsługi klienta. Można się z nim skontaktować w razie problemów, to oczywiste, ale jego działalność nie ogranicza się do „nagłych przypadków” – chcemy uczyć klientów jak samodzielnie korzystać z dostępnych narzędzi. Jak tworzyć dobre kreacje i konstruować mailingi tak, aby trafiały dokładnie w potrzeby danej grupy.
Franek to mój najlepsiejszy przyjaciel. I Bruno też. No i Ola
Precyzyjny mail to taki, który odpowiada na potrzeby klienta i otwiera drogę do dalszej komunikacji, więc musi być spersonalizowany. Obecnie dysponujemy narzędziami, które pozwalają monitorować aktywność użytkowników na stronie klienta, co pozwala w dalszej perspektywie, jeszcze bardziej dostosowywać wysyłane treści do ich preferencji.
Artykuł powstał we współpracy z firmą DBMS Sp. z o.o.