
Z jednej strony życiowa stabilizacja i pewna wypłata. Z drugiej smak niezależności i widoki na sławę. Z takim dylematem walczą ci, którzy korzystają z uroków etatu, ale po powrocie z pracy marzą o przebraniu się w garnitur przedsiębiorcy i rozkręceniu własnego biznesu. Czy trzeba zrezygnować z jednego, aby otrzymać drugie?
REKLAMA
Niekoniecznie, bo jak tłumaczą twórcy akcji iSupport, w ramach której organizowane jest szkolenie z zakresu nowoczesnej przedsiębiorczości, da się to pogodzić. Celem tego programu jest właśnie edukowanie ludzi, czym jest innowacyjny biznes, czyli taki, który znakomicie operuje językiem najnowszych technologii i na nich buduje swoją potęgę. Wszyscy chętni mogą rejestrować się na stronie internetowej: www.ispot.pl/isupport. Opłata za szkolenie będzie w całości zwrócona uczestnikom na karcie podarunkowej do wykorzystania w salonach iSpot.
A wracając do tematu, pomyślmy, w jaki sposób można dzielić los przynoszącego co miesiąc pensję etatowca i realizującego marzenia start-upowca? Klucz tkwi w pomyśle, który pragniemy wcielić w życie. Jeśli podąża on z duchem czasu, a więc wpisuje się w modę na nowoczesne technologie, biznes możemy przenieść do cyberprzestrzeni i kierować nim po godzinach pracy, z laptopem na kolanie. Oto przykłady.
Platforma internetowa Marketplace
Da się zbudować platformę do budowania mostów między internautami bez dużego budżetu? Tak, jeśli nie celujemy na starcie w projekt typu Allegro. Wszystko zależy od skali. Wystarczy pomyśleć o serwisie łączącym klientów z hydraulikami, elektrykami, fryzjerami czy szewcami. Na początku można pośredniczyć w tych kontaktach „ręcznie” bez budowy skomplikowanego serwisu.
Wraz z grupą stałych klientów i dowodami w ręku, że taki biznes ma rację bytu, można przejść do kolejnego etapu, czyli stworzenia platformy internetowej automatycznie „swatającej” usługodawców z usługobiorcami. Z rynkową weryfikacją pomysłu, a szczególnie tabelką zysków z tego biznesu, otwiera się też perspektywa na znalezienie inwestora w pełnowartościowy serwis.
Sklep internetowy
Otworzenie sklepu internetowego niekoniecznie wiąże się z posiadaniem ogromnego magazynu wypełnionego po brzegi towarem, na który trzeba sporo się wykosztować. Równie dobrze można zająć się handlem w sieci, nie będąc ani producentem ani dystrybutorem, a po prostu pośrednicząc między sprzedawcami a klientami.
Część sklepów internetowych zarabia niezłe pieniądze, wykuwając swój sukces na modelu dropshippingu. Na czym on polega? Sklep wystawia wiele produktów, ale żadnego z nich nie ma „na stanie”. Za wysyłkę towaru odpowiedzialny jest wyłącznie producent, do którego sklep przesyła zamówienia od klientów. W ten sposób oferta pozostaje szeroka, a strona nie musi mieć „zaplecza”.
Aplikacja mobilna
W pełni funkcjonalna aplikacja mobilna wymaga sporych nakładów zarówno czasu, jak i pieniędzy. Ale „nie od razu Rzym zbudowano”. W fazie projektowej jej opracowaniem można zająć się wieczorami po powrocie z pracy. Jeśli ma się na nią pomysł, wystarczy przygotować jej prototyp, w czym pomogą dostępne online narzędzia do tworzenia imitacji jej ekranu.
Z prototypem aplikacji mobilnej w ręku można śmiało ruszyć w świat w poszukiwaniu klientów, dla których mogłaby ona stać się przydatnym narzędziem w codziennym prowadzeniu biznesu. Liczy się nakreślenie celów, zaś grafiki koncepcyjne mają tylko wzmocnić promocję wizualnym przekazem. Przy dużym zainteresowaniu można szukać pomocy w budowie gotowego produktu.
Artykuł powstał we współpracy z iSupport