Tak prezentuje się pierwszy samosterujący się tir.
Tak prezentuje się pierwszy samosterujący się tir. Youtube/Otto

REKLAMA
Tyle się mówi o tych autonomicznych samochodach, a tu proszę – na szosę wjechała już samosterująca się ciężarówka. Trzeba przyznać, że na swój dziewiczy rejs wybrały ciekawy ładunek. Przewoziło bowiem piwo. I to w niemałej ilości.
Otto, bo tak nazywa się tir, należy do Ubera, który od dłuższego czasu pracuje nad własną flotą samosterujących się pojazdów. W celu zapewnienia maksymalnego poziomu bezpieczeństwa, ciężarówka jest naszpikowana elektroniką wartą łącznie około 120 tysięcy złotych.
Żeby jednak nie pozostawiać wszystkiego w rękach algorytmu, Otto jest sterowany przez kierowcę na niektórych odcinkach – konkretnie mówiąc, w czasie jazdy po mieście. Na reszcie trasy wszystko kontroluje maszyna.
Ponieważ jest na najwyższym, czwartym poziomie autonomii, określa dystans między pojazdami i zmienia pas tylko w chwili absolutnej konieczności. Poza tym musi tylko utrzymywać stałą prędkość, bo droga jest stosunkowo prosta. Pierwsza trasa Otto wiedzie przez amerykański stan Kolorado, gdzie przewozi z jednego miasta do drugiego 50 tysięcy puszek piwa Budweiser.
Skąd w ogóle pomysł Ubera na autonomiczne tiry? To proste, brakuje rąk do pracy. Tylko w USA brakuje 50 tysięcy kierowców ciężarówek. Do tego brak wykwalifikowanych kandydatów. Dlatego zamierza intensywnie inwestować w ten sektor.
Źródło: Tech Crunch

Napisz do autora: grzegorz.burtan@innpoland.pl