Władcy świata marionetkami? "Donald Trump" na krakowskim rynku. Politycy swoje, biznes swoje - twierdzą nasi eksperci. Wybór tak naprawdę, ich zdaniem, nie będzie miał wielkiego wpływu na gospodarkę.
Władcy świata marionetkami? "Donald Trump" na krakowskim rynku. Politycy swoje, biznes swoje - twierdzą nasi eksperci. Wybór tak naprawdę, ich zdaniem, nie będzie miał wielkiego wpływu na gospodarkę. Łukasz Krajewski/Agencja Gazeta

REKLAMA
Prawie dwie trzecie Amerykanów uważa, że ich kraj zmierza w złym kierunku. We wtorek zagłosują na jednych z najmniej popularnych kandydatów na prezydenta wszech czasów. Zarówno zwolennicy lewicy, jak i prawicy uważają, że władze Stanów Zjednoczonych są nieskuteczne.
Jaki jest tego powód? Społeczeństwo jest po prostu zbyt skomplikowane, by prawidłowo działała demokracja przedstawicielska – dowodzą matematycy z New England Complex System Institute. NECSI to organizacja, która bada przy pomocy matematyki, i to z sukcesami, jaki wpływ wydarzenia w jednej części świata mogą mieć na momenty dziejowe w innym miejscu globu. Zdaniem NECSI Stany Zjednoczone w ogóle nie powinny mieć prezydenta. Dlaczego sugerujemy się opinią instytutu?
logo
Cywilizacja z biegiem czasu staje się coraz bardziej skomplikowana. I ten proces będzie postępował. Hierarchiczna struktura zarządzania przestaje więc przynosić jakiekolwiek efekty - dowodzą matematycy z NECSI. motherboard.vice.com
Bo jego dyrektor, Yaneer Bar-Yam, nieraz dał dowód na nieomylność swego instynktu. Przewidział np. Arabską Wiosnę Ludów na kilka tygodni wcześniej. Stwierdził, że pozornie niezwiązane decyzje polityczne w USA, takie jak dotacje dla producentów alkoholu i deregulacja rynków towarowych na całym świecie, doprowadziły do gigantycznego wzrostu cen żywności na świecie w latach 2008 i 2011. Okazało się, że istnieje bardzo silna korelacja między wskaźnikiem cen żywności ONZ a niepokojami i zamieszkami na całym świecie.
logo
Szef NECSI odkrył, że istnieje bardzo silna korelacja pomiędzy wzrostem cen żywności a zamieszkami w krajach rozwijających się. motherboard.vice.com
Wniosek? Absurdem jest więc sądzić, że koncentracja władzy u jednej lub kilku osób na szczycie demokratycznej hierarchii może mieć wpływ na optymalne decyzje, dotyczące szerokiej gamy powiązanych ze sobą i złożonych problemów.
Według Bar-Yama, który wypowiedział się dla portalu Motherboard, znanego amerykańskiego serwisu technologicznego, złożoność świata wręcz nieustannie się zwiększa. A więc hierarchiczne rządy czy jednostki w przyszłości będą miały jeszcze mniej do powiedzenia niż dziś.
Co o takiej tezie myśli Maciej Cybulski z Polsko-Amerykańskiej Izby Gospodarczej? – To bardzo możliwe, rzeczywiście wpływ rządzących jest coraz mniejszy, bo business is business. Interesy rządzą się swoimi prawami i są niezależne od decyzji nawet najbardziej przemożnych rządzących. Wybory nie będą miały wielkiego włpywu na gospodarkę, już bardziej na polityczne rozgrywki – zauważa Maciej Cybulski w rozmowie z INN:Poland.
Jakie są jednak różnice między kandydatami, jeśli chodzi o podejście do biznesu? – Jeśli wygra Clinton, nie będzie wielkich zmian dla firm, bo będzie to kontynuacja polityki Obamy. Pani Clinton jest winna korporacjom wsparcie, bo to od nich czerpała fundusze na kampanię. Co do Trumpa, ponieważ jest biznesmenem, to jego ewentualny wybór nie będzie miał złego wpływu. On i Clinton byli jedynymi kandydatami, którzy odwiedzili amerykańską Polonię. To ma duże znaczenie. Będzie mu bardzo zależało, by amerykański produkt był rozpoznawany i kupowany na świecie. Będzie zachęcał zagraniczne firmy do inwestycji w USA – twierdzi Cybulski.
– Myślę, że dla gospodarki USA prezydent wywodzący się z Republikanów byłby w tej chwili lepszy. Demokraci są bardziej ukierunkowani socjalnie, a republikanie to bardziej biznes. Clinton, jeśli wygra, nie będzie miała łatwo, bo Izba Reprezentantów jest w rękach przeciwników – mówi.
logo
Siedziba Apple w Cupertino. Republikanie są bliżej biznesu, ale Clinton oznacza dla inwestorów stabilność. A tak naprawdę, biznes według wszelkiego prawdopodobieństwa, będzie szedł swoją utartą ścieżką, niezależnie od werdyktu wyborców. 123RF/zdjęcie seryjne
A co z polskimi firmami w Stanach? – Z racji tego, że Trump popiera sektor wydobywczy, a Clinton – odnawialne źródła energii – dla polskich firm, które prowadzą interesy w USA, lepsze byłoby zwycięstwo kandydata Republikanów. W USA są przecież największe polskie inwestycje wydobywcze. Myślę tu o KGHM, które ma w Stanach Zjednoczonych dwie kopalnie. Z wyboru Trumpa ucieszą się też zapewne coraz liczniejsze firmy IT z Polski, które mają tam swoje przedstawicielstwa. A także produkująca okna Fakro, czy producent kosmetyków Inglot i wiele innych. Jako izba odnotowujemy teraz rekordowe zainteresowanie w USA – twierdzi Cybulski.
Cybulski zastrzega jednak, że to właśnie za prezydentury Baracka Obamy biznes również był wspierany. – Mam jednak nadzieję, że za Trumpa biznes będzie jeszcze bardziej wspierany. Myślę tu o ulgach i zachętach dla inwestorów – zauważa.
logo
"Kandydaci" na prezydenta USA na krakowskim rynku. Łukasz Krajewski/Agencja Gazeta
Z kolei Tony Housh z American Chamber of Commerce (Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce), choć, jak zaznacza, chce pozostać bezstronny, raczej spodziewa się lepszego wpływu na gospodarkę USA ze strony Hillary Clinton. – Trump mówi dość negatywnie o handlu międzynarodowym, u umowach z nim związanych, z drugiej strony – unika konkretów, więc trudno tak naprawdę przewidzieć, co zrobi. Inwestorzy cenią stabilność, a tu pewniejsza wydaje się Hillary Clinton. Handel, wzrost PKB i nowe miejsca pracy – to się dla nich liczy. Z Trumpem byłaby jednak niepewność – mówi Tony Housh w rozmowie z INN:Poland.
– Dla coraz śmielej inwestujących polskich firm w USA nie widzę jednak żadnych problemów, niezależnie od tego, kto wygra. Byłoby niebezpieczne to, że Trump jest przeciw umowie o wolnym handlu, ale tak naprawdę jego deklaracje przedwyborcze nie musiałyby mieć jakiegokolwiek znaczenia. Oczywiście, inwestorzy w Nowym Jorku i Londynie liczą na zwycięstwo Clinton, ze względu na wspomnianą wcześniej stabilność.
– Nie zapominajmy jednak, że obecnie bezrobocie wynosi w Stanach poniżej 5 procent, że wzrosły płace po okresie stagnacji. Więc sytuacja gospodarcza w USA jest dobra. Są jednak ludzie, którzy tego dobrobytu nie doświadczyli i skierowana do nich argumentacja negatywna w wydaniu Trumpa może okazać się skuteczna – konkluduje.

Napisz do autora: rafal.badowski@innpoland.pl