
REKLAMA
Łańcuch jest tak wytrzymały, jak jego najsłabsze ogniwo – ta stara prawda odnajduje potwierdzenie również w cyberprzestrzeni. Zwłaszcza w kwestii bezpieczeństwa – co chwila słyszymy o kradzieży haseł do kont użytkowników różnych portali społecznościowych. To nie powinni dziwić, bo to jest właśnie najsłabsze ogniwo każdego portalu – głównie z powodu lenistwa członków, którzy ustawiają banalnie proste kody dostępu. Facebook znalazł kontrowersyjny, ale skuteczny sposób na ochronę wszystkich – także tych, którym nie chce się wysilać przy tworzeniu swojego hasła.
Dwustopniowa weryfikacja, potwierdzenie logowania, jeśli następuje w nietypowym miejscu, powiadomienia o wchodzeniu na profil z innego komputera – przez lata Facebook udoskonalał bezpieczeństwo swojej sieci. Ten temat został zresztą poruszony przez Alex Stamosa, szefa działu zajmującego się tym zagadnieniem w portalu Marka Zuckerberga. Na forum technologicznym Web Summit w Lizbonie omówił kwestię odpowiedzialności Facebooka wobec swoich użytkowników.
Jak się okazuje, firma korzysta z nietypowych metod, by chronić prywatność ludzi. Takim działaniem jest na przykład wchodzenie do głębokiej sieci (ang. Deep Web), w celu przeczesywania internetowych czarnych rynków. Tam bowiem hakerzy umieszczają oferty kupna wykradzionych haseł do kont na Facebooku. Pracownicy wykupują je, a potem sprawdzają, do których użytkowników dane kody należą. Dzięki temu zabezpieczają swoich użytkowników przed nieprzyjemnymi konsekwencjami, pokroju kradzieży tożsamości.
Napisz do autora: grzegorz.burtan@innpoland.pl
