
W szkołach zawodowych największym problemem jest...brak materiałów do nauki zawodu. Szkoły gastronomiczne proszą rodziców o produkty spożywcze, chemiczne – o odczynniki, a odzieżowe modlą się o ścinki materiałów od zaprzyjaźnionych zakładów krawieckich.
REKLAMA
Nauka w publicznych i dzięki temu bezpłatnych szkołach zawodowych w Krakowie, okazuje się być drogą inwestycją. Uczniowie o poziom swojego przygotowania do przyszłego zawodu muszą zadbać sami. Pieniędzy z miejskiej kasy nie wystarcza na wyposażenie zawodówek w niezbędne materiały, a szkoły żebrzą o dodatkowe fundusze od rodziców.
– Bazujemy głównie na hojności sponsorów i składkach od uczniów w wysokości od 20 do 30 zł miesięcznie. Tak nie powinno być, ale na razie nie widzimy innego rozwiązania – opowiadał w rozmowie z „Dziennikiem Polskim” Jerzy Niedenthal, dyrektor Małopolskiej Szkoły Gościnności w Myślenicach.
Takie sytuacje nie są jednak odosobnione. Na podobne problemy narzeka również jedna z krakowskich szkół chemicznych, która rodziców obciążyła kwotą 60 złotych rocznie, za które placówka kupuje następnie odczynniki. W inny sposób poradził sobie Zespół Szkół Odzieżowych nr 1. Dyrekcja dogadała się bowiem z pobliskimi zakładami krawieckimi, od których dostaje ścinki materiałów. Zaradność godna podziwu – o polskim systemie edukacji świadczy jednak jak najgorzej.
źródło: Dziennik Polski
Napisz do autora: adam.sienko@innpoland.pl
