
Zwycięstwo Polaków w drużynowym konkursie skoków narciarskich to przełomowy moment dla polskiego sportu. Mianowicie, to pierwsze zwycięstwo naszej reprezentacji w tych zawodach. Niestety, pomimo prestiżu i dobrych wyników, skoczkowie mogą pomarzyć o bajońskich sumach, spotykanych na przykład w piłce nożnej.
REKLAMA
Piotr Żyła, Kamil Stoch, Dawid Kubacki i Maciej Kot zdeklasyfikowali rywali w konkursie w Kligenthal – wyprzedzili ich o ponad 40 punktów. Jak zatem reprezentują się zarobki za wysokie miejsca?
„Przegląd Sportowy” przywołuje kwoty, które można było otrzymać w poprzednim sezonie. Za wygraną w drużynowym Pucharze Świata było to około 125 tysięcy złotych. Drugie miejsce wiązało się z nagrodą w wysokości prawie 92 tysięcy złotych, a trzecie – 75 tysięcy złotych.
W poprzednim sezonie zarobki pojedynczych skoczków plasowały się na różnych poziomach. Najwięcej zarobił Kamil Stoch, bo ponad 130 tysięcy złotych. Maciej Kot „wyskakał” sobie 82 tysiące złote, Dawid Kubacki 71 tysięcy złotych, a Piotr Żyła 35 tysięcy złotych.
Kwoty oczywiście mogą robić wrażenie, ale jak na standardy sportowe możne je postrzegać jako skromne. Jednak sezon na skoki narciarskie dopiero przed nami – jeśli Polacy utrzymają dobrą formę, może on obfitować nie tylko w medale.
Napisz do autora: grzegorz.burtan@innpoland.pl
