Protest pod Ambasadą Rosji przeciw bombardowaniu Aleppo w Syrii przez wojska rosyjskie.
Protest pod Ambasadą Rosji przeciw bombardowaniu Aleppo w Syrii przez wojska rosyjskie. Agencja Gazeta

Tragedia cywilnej ludności i obrońców miasta w Aleppo rozgrywa się na naszych oczach. Ale bez udziału telewizji - jej rolę przejęły media społecznościowe. Są też narzędziem, które pozwala nieść pomoc. Polska Akcja Humanitarna to jedna z organizacji pomagających Syryjczykom. Zachęcamy do wsparcia akcji.

REKLAMA
Informacje można znaleźć na profilu PAH na Facebooku, Twitterze oraz na stronie internetowej.
– Można też po prostu wpłacić pieniądze na nasze konto (BPH S.A.
91 1060 0076 0000 3310 0015 4960), z dopiskiem "SOS SYRIA" - mówią INN:Poland przedstawiciele PAH.
Lajki pomagają
Media społecznościowe z jednej strony są w stanie pokazać to, czego nie pokaże telewizja. A z drugiej dla organizacji takich jak PAH są świetnym kanałem do niesienia informacji i prośby o pomoc.
– Social media są jednym z głównych kanałów naszej komunikacji. Jeśli coś się u nas dzieje, to pierwsze komunikaty można znaleźć na Facebooku, Twitterze czy Instagramie. Nasza szefowa, Janka Ochojska, również bardzo żywo tweetuje. Są też narzędziem do proszenia o wsparcie. Teraz zainteresowanie medialne i poruszenie w mediach społecznościowych jest większe i mamy możliwość mocniej prosić a środki wpadają częściej, niż zwykle - mówi INN:Poland Michał Serwiński z Polskiej Akcji Humanitarnej.
– Ludzie często pytają – czy lajki i podawanie dalej rzeczywiście komuś pomagają, czy to ma sens. Staramy się nakłaniać naszych fanów i osoby wspierające do takiej pomocy. Każdy lajk, każde podanie dalej jest niesamowicie istotne, jest pierwszym krokiem do darowizny. Bardzo szanujemy naszych ambasadorów, osoby które informują o tym, że są ludzie, którym trzeba pomagać. Dziś, teraz – w Aleppo, ale także na Ukrainie czy w Sudanie Południowym. To jest dla nas niesamowicie cenne. Lajki naprawdę pomagają. To jest krzepiące, kiedy ludzie namawiają innych do przekazania darowizny. Widziałem dziś na twitterze, że jedna pani napisała „Ja już dziś przekazałam na PAH. Przekaż i Ty.” To najlepsze o co możemy prosić – gdy ktoś coś robi i swoim zachowaniem przekonuje innych, że warto - dodaje.
Wśród informacji w mediach społecznościowych zdarzają się także fałszywe prośby o pomoc. – dziś do naszego biura zadzwoniła pani, która zauważyła na Facebooku u kolegi post, który nawoływał do przekazania darowizny na rzecz Syrii i mieszkańców Aleppo. Chciała zweryfikować informacje i sprawdzić, czy to jest rzeczywiście nasz numer konta. To jest jedna z najważniejszych rzeczy – aby z różnych stron sprawdzić źródło, szukać oficjalnych kont w mediach społecznościowych i weryfikować sposób wsparcia - mówi Serwiński.
Pierwsza taka wojna
Telefony komórkowe to jedyna broń mieszkańców konającego miasta. Reporterami zostali ludzie, którzy nie wiedzą, czy za chwilę nie stracą życia. Nagrywają filmy, umieszczają je na Facebooku i Twitterze.
– Mam przed sobą materiały, które kręci Hadi Abdullah, obywatelski reporter z Aleppo. Niedawno został nagrodzony za swoją heroiczną postawę podczas relacjonowania wydarzeń w Syrii. Według mnie jest dziennikarzem, który sprawdziłby się w każdej telewizji. Ale tam nie ma możliwości robienia przekazów telewizyjnych, więc dla niego Internet jest medium, służącym do przekazywania tych niezwykle ważnych informacji. Nieważne czy wejdziemy na YouTube, Facebooka, Instagrama czy Twittera – tam wszędzie znajdziemy materiały Hadiego, z pierwszej ręki. Zdjęć i filmów jest w sieci bardzo dużo, niektóre bardzo smutne i drastyczne - mówi w rozmowie z INN:Poland Michał Serwiński, kierownik biura regionalnego Polskiej Akcji Humanitarnej w Krakowie.
Wiele osób dziwi się, że w zrujnowanym mieście, w strefie wojny działa sieć, ludzie mają telefony, jest internet.
– Dziś więcej ludzi na świecie ma telefon komórkowy niż toaletę – nawiązując do tematów, nad którymi pracuje PAH. Telefon stał się takim oknem na świat. Kiedyś do mediów trzeba było się dobić, zainteresować je tematem. A dziś każdy może uruchomić relację na żywo i pokazywać – a inni oglądać – co się dzieje tu i teraz. Każdy może być medium. Fotografowie mówią, że najlepszym aparatem jest ten, który masz przy sobie. A telefon ma się zawsze przy sobie, niezależnie od tego kim się jest i gdzie się jest. Można nim dokumentować rzeczy pozytywne, można negatywne. Mieszkańcom Aleppo daje możliwość wyrażenia krzyku. I słyszeliśmy ich wiele, podczas pożegnalnych transmisji Syryjczyków - tłumaczy Michał Serwiński.
Niestety bezpośrednie wsparcie dla mieszkańców Aleppo jest niemożliwe. Jest tam już niewiele organizacji zajmujących się pomocą humanitarną. Nie ma też kamer telewizyjnych. Konwoje z pomocą humanitarną są ostrzeliwane. Dary płoną, giną pracownicy. Miasto jest odcięte od świata. PAH działa w północnej Syrii, w rejonie Idlib, do którego przybywają Syryjczycy, którzy uciekają z miejsc, gdzie się toczą najcięższe walki - dowiadujemy się w biurze organizacji.

Napisz do autora: konrad.baginski@innpoland.pl