
Wojewoda podlaski odmówił wypłaty odszkodowania za konia, który w 1939 roku został przejęty przez wojsko na cele obronne. Jeden z mieszkańców Białegostoku domagał się za niego 28 tys. złotych.
REKLAMA
Zdaniem wojewody doszło do przedawnienia roszczenia. – Wniosek dotyczący wypłaty odszkodowania za konia oddanego w ramach świadczeń na rzecz obrony we wrześniu 1939 roku został zgłoszony po terminie wymaganym przepisami prawa, zatem na dzień dzisiejszy nie można uznać roszczenia za uzasadnione – czytamy w komunikacie, który Podlaski Urząd Wojewódzki przesłał Polskiej Agencji Prasowej.
Właściciel konia zginął w trakcie wojny. O wypłatę odszkodowania starał się Jan Kulesza, jego 89-letni syn. Dokumenty, które upoważniają do odbioru pieniędzy latami zalegały w rodzinnym kufrze. O ich istnieniu Kulesza przypomniał sobie w ubiegłym roku. Z ich treści wynika, że w momencie przekazania zwierzęcia wojsku, było ono warte 700 zł.
Skąd wzięła się więc kwota 28 tys. zł? Mężczyzna twierdzi, że przed wojną krowa kosztowała około 100-150 zł, a dzisiaj – nawet 5 tys. złotych. Kulesza w analogiczny sposób oszacował więc ile, według obecnej siły nabywczej złotówki, wart był przed wojną jego koń.
źródło: Rzeczpospolita
Napisz do autora: adam.sienko@innpoland.pl
