Część pracodawców, obawiając się odejścia kobiet z pracy, sądząc, że może taka sytuacja zaistnieć, zaproponowała podwyżki kobietom - przekonuje min. Rafalska
Część pracodawców, obawiając się odejścia kobiet z pracy, sądząc, że może taka sytuacja zaistnieć, zaproponowała podwyżki kobietom - przekonuje min. Rafalska Cezary Aszkiełowicz/Agencja Gazeta

Ministerstwo Pracy odpiera zarzuty krytyków 500+. Zdaniem Elżbiety Rafalskiej nie ma dowodów na to, że w wyniku wdrożenia programu kobiety zaczęły masowo odchodzić z pracy. Pani minister zauważyła ponadto, że część przedsiębiorców zapobiegliwie podniosła pensje swoim pracownicom, obawiając się ich odejścia.

REKLAMA
– Zwracam uwagę, że część pracodawców, obawiając się odejścia kobiet z pracy, sądząc, że może taka sytuacja zaistnieć, zaproponowała podwyżki kobietom - tak się stało w handlu. A więc tu też jest dobry kierunek, bo z pracy odchodzą najczęściej te kobiety, które bardzo mało zarabiają – powiedziała w "Sygnałach Dnia" Polskiego Radia minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska.
Szefowa MRPiPS skrytykowała zarzuty, które wskazują na przyczynianie się rządowego programu do bierności zawodowej kobiet. Rafalska uznała taki sposób analizy dostępnych danych za „nierzetelny” i „niesumienny”. Jej zdaniem na obiektywną ocenę trzeba poczekać co najmniej rok. Rafalska zauważyła również, że konieczne jest oddzielenie wpływu 500+ od innych sytuacji, przez które „kobiety podejmują decyzje o niekontynuowaniu pracy, niepodejmowaniu pracy, bądź odejściu z pracy”.
Minister dodała jednocześnie, że resort nie planuje żadnych większych zmian w programie 500+ w przyszłym roku. – Nie będzie zmiany kryterium dochodowego, nie będzie zmiany wysokości świadczenia, nie będzie zmiany kluczowych elementów programu – podkreśliła.

Napisz do autora: adam.sienko@innpoland.pl