Symbol luksusu z poprzedniej epoki ma się świetnie. Baltona sprzedaje prawie wszystko, w największych państwach Unii

W latach 90. Baltona była synonimem luksusu i jakości. Dziś również radzi sobie dobrze
W latach 90. Baltona była synonimem luksusu i jakości. Dziś również radzi sobie dobrze Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta
W Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej działały dwie dostępne dla wybrańców sieci handlowe, kóre były synonimem luksusu i jakości, powiewem zachodniego świata. Jedna padła, druga nie dość, że istnieje na rynku już 71 lat, to radzi sobie coraz lepiej.

Przedsiębiorstwo Eksportu Wewnętrznego „Pewex” powstało w 1972 roku. Od razu stało się synonimem luksusu, bo w tych sklepach można było kupować tylko za dolary albo specjalne bony udające tę walutę. W 1989 roku Pewex miał w Polsce ok. 840 sklepów. Płacenie złotówkami stało się możliwe dopiero w 1991 r. I to w zasadzie był gwóźdź do jego trumny. Firma kilka lat upadała, by w końcu zniknąć z polskiego rynku. Marka została reaktywowana jako sklep internetowy, należy do Monster Media Group, właściciela serwisów Demotywatory.pl i JoeMonster.org.
Baltona poszła inną drogą. Jednak zasady jej działania również były nieco inne, niż Peweksu. Powstała ona już w roku 1946 jako przedsiębiorstwo zaopatrujące statki pływające po Bałtyku. Kilka lat później zakres jej działalności został rozszerzony o dostarczanie produktów wszystkim polskim statkom i placówkom dyplomatycznym, samolotom, portom lotniczym a nawet wyprawom naukowym.
Jeszcze później – od 1956 roku firma zaczęła otwierać swoje sklepy na polskim wybrzeżu oraz na przejściach granicznych. Były one dostępne głównie dla dyplomatów i marynarzy. W głębi kraju powstawały za to organizowane przez partię tzw. sklepy specjalne, dostępne wyłącznie dla socjalistycznych dygnitarzy.

W latach 80. zeszłego wieku Baltona miała ćwierć tysiąca dobrze zaopatrzonych sklepów. Poza tymi oazami luksusu (który dziś jest normalnością) w kraju szalał kryzys, a jeśli chcieliśmy dostać chleb, mięso, mleko i inne produkty, musieliśmy okupić to wyczekiwaniem w kolejkach i polowaniem na dostawy do placówek handlowych. Warto też przypomnieć, że Baltona miała własne marki produktów – na przykład wędliny i konserwy produkowane przez firmę Krakus, słodycze i pieczywo – które charakteryzowały się wysoką jakością i długimi terminami przydatności do spożycia.
W rzeczywistości wolnorynkowej Baltona zaczęła nieco podupadać i w 2010 roku została sprywatyzowana. Jej inwestorem została Ashdod Holdings Limited - spółka zależna firmy Flemingo International zarejestrowanej na Wyspach Dziewiczych, z siedzibą w Dubaju. Rok później trafiła na NewConnect, chwilę później na rynek główny GPW i doskonale odnalazła się w nowej rzeczywistości. W samym 2010 roku osiągnęła przychody rzędu 115 mln dolarów.

– W tej chwili zaopatrywanie statków i placówek dyplomatycznych jest częścią naszej działalności. Dostarczamy towary na przykład do placówek we Francji i Wielkiej Brytanii, działamy tam pod spółką Chacalli de Decker. Statkami zajmuje się podmiot o nazwie Baltona Shipchandlers. Ale clue naszej działalności jest handel na terenie portów lotniczych (głównie regionalnych), zarówno polskich jak i zagranicznych – mówi nam Judyta Żur z Baltony.


Sklepy Baltony można spotkać zarówno w strefach wolnocłowych, jak i ogólnodostępnych. Sprzedają wszystko, nawet ubrania. Funkcjonują na lotniskach we Lwowie, Alghero na Sardynii, we francuskim Montpellier, w Liege (Belgia), Rotterdamie i Weeze w Niemczech. W Polsce sklepy Baltony działają w Gdańsku, Poznaniu, Katowicach, Bydgoszczy, Rzeszowie i Modlinie. Zaopatrzeniem statków zajmują się oddziały firmy w Świnoujściu i Gdańsku. Ale Baltona nie ogranicza się do handlu.
– Nasza oferta jest dość szeroka i od jakiego czasu prowadzimy również działalność gastronomiczną. Mamy swoje punkty w Poznaniu, Katowicach czy Krakowie – dodaje Judyta Żur. W tym segmencie działają zarówno kawiarnie typu take away, jak i bardziej rozbudowane, a także pełnoprawne restauracje.

Spółka z rodowodem z czasów głębokiego socjalizmu nieźle radzi sobie finansowo. W styczniu tego roku zanotowała przychody w wysokości 28,3 mln zł – to o 20 proc. więcej, niż rok wcześniej. Zyski z działalności handlowej wzrosły o 22 proc., z gastronomicznej prawie o 40 proc. Tylko trochę szkoda, że z logo firmy zniknął wyluzowany marynarz z fajką w zębach, a pojawiły się nieco smutne sylwetki bocianów.

Napisz do autora: konrad.baginski@innpoland.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Marek PorzeżyńskiMarek Porzeżyński

Geoblokowaniem nazywane są praktyki polegające na blokowaniu dostępu do stron internetowych lub przekierowywania na strony przewidziane dla danego rynku ze względu na przynależność państwową odwiedzającego. Takie praktyki uznawane są za dyskryminujące...

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Pewne książki warto przeczytać, inne trzeba. Do tej drugiej kategorii zalicza się z pewnością „Siła Nawyku”, której autorem jest Charles Duhigg. Jak tłumaczy już sam podtytuł, książka pozwala zrozumieć „dlaczego robimy to co robimy i jak można to zmienić w życiu i biznesie”. Otóż okazuje się, że mózg działa według pewnych schematów.

Krzysztof SurgutKrzysztof Surgut

Twoja Firma została zaatakowana przez hakerów? No to może warto odpowiedzieć im "Pięknym za Nadobne" i przygotować lub zlecić kontratak? To nie jest najlepszy pomysł. Dlaczego? Zapraszam do lektury.