
Minister energii Krzysztof Tchórzewski wyznał podczas rozmowy w TVP Info, że Polska w „najbliższej realnej przyszłości” będzie jednak potrzebować elektrowni atomowej. To zaskakujące, bo jeszcze kilka tygodni temu rząd odżegnał się od pomysłu jej budowy i skupia się na dalszym wspieraniu elektrowni węglowych.
REKLAMA
Co więcej, przyznał, że do końca I kwartału 2017 roku przedstawi radzie ministrów harmonogram inwestycji i model jej finansowania, aktualizacja programu atomowego nastąpi zaś do końca roku.
Zdaniem Tchórzewskiego plany budowy elektrowni wymusza na nas zaostrzanie europejskich norm emisji zanieczyszczeń a także realny problem deficytu energii, który dotknie nas już na początku przyszłej dekady.
Warto przypomnieć, że wcześniej minister energii odżegnywał się od planów budowy atomówki, stawiając na węgiel. Również tzw. plan Morawieckiego nie zakłada budowy takiej elektrowni.
Eksperci niezbyt wierzą w kolejną woltę Tchórzewskiego, podkreślając przede wszystkim, że nikt do tej pory nie przedstawił choćby ramowego planu finansowania inwestycji. Tym bardziej, że minister zapowiedział, iż rząd odchodzi od tzw. mechanizmu różnicowego, ponieważ opowiada się za finansowaniem projektu jądrowego na zasadach rynkowych, bez pełnych gwarancji rządowych w zakresie cen energii oraz spłaty kredytów.
Miałaby ona więc powstać w zasadzie bez udziału środków z budżetu. Ryzyko zostałoby więc przerzucone na koncerny energetyczne, te zaś nie dysponują aż takimi środkami, by móc sobie na to pozwolić.
Źródło: RP.pl
Napisz do autora: konrad.baginski@innpoland.pl
