Wydali gazetę dla warszawskich korpoludków i... efekt przerósł najśmielsze oczekiwania. Mordor Voice idzie w Polskę

Głos Mordoru rozchodzi się na pniu w nakładzie 30 000 egzemplarzy
Głos Mordoru rozchodzi się na pniu w nakładzie 30 000 egzemplarzy Mat. prasowe
Pogłoski o śmierci prasy papierowej są zdecydowanie przesadzone – udowadnia Justyna Szawłowska, szefowa Mordor Voice (pomysłodawca i redaktor Głosu Mordoru). Mimo że jej gazeta jest skierowana do dość wąskiej grupy korpoludków, rośnie w takim tempie, że szykuje się wydanie ogólnopolskie, dla pracowników zagłębi biurowych w największych polskich miastach.

Mordor Voice to gazeta bezpłatna, rozdawana w biurowej dzielnicy stolicy. Wyróżnia ją nie tylko lekka forma podawanych newsów, ale i ciekawy model biznesowy. Dziś nawet najwięksi wydawcy prasy rezygnują z bezpłatnych wydań i ograniczają druk. Mordor Voice podąża wbrew temu trendowi.

Półtora roku temu gazeta (jeszcze jako Głos Mordoru) rozchodziła się w nakładzie 5 tys. egzemplarzy, dziś na pniu znika ich 30 tysięcy. Na stronie pisma dostępne są także e-wydania (również bezpłatne).

Pytamy Justynę Szawłowską, dlaczego nie zrobiła po prostu portalu internetowego.
– Jak wpadałam na pomysł Głosu Mordoru, to stwierdziłam, że po ośmiu godzinach wlepiania wzroku w monitor, zwyczajnie trzeba odpocząć. W gazecie też są reklamy, ale one nie migają. Czytelnicy twierdzą, że dobrze jest potrzymać w ręku papier. Zresztą półtora roku wydawania świadczy o dobrym przyjęciu pisma – mówi nam Szawłowska.

Co ciekawe, Głos Mordoru od pierwszego numeru jest rentowny. Założycielki pisma założyły, że nie będą dokładały do interesu. I nie muszą. W Głosie reklamują się zarówno deweloperzy, sprzedający mieszkania w okolicy Mordoru, jak i biura podróży, lokalne jadłodajnie, zakłady kosmetyczne. W każdym numerze oprócz tekstów ogólnych (o pracy, historii Mordoru, życiu w korporacji etc.) znajdziemy też treści tworzone przez pracowników biurowców.


Justyna Szawłowska twierdzi, że dla sukcesu pisma kluczową wartością były właśnie treści. Unikalne, nie powielane wcześniej w internecie. Do ich szukania i tworzenia zaprasza samych czytelników o lekkim piórze, a nie zawodowych dziennikarzy, którzy nie poczuliby potrzeb odbiorców.

Gazeta dla korpoludków okazała się takim sukcesem, że po namowach czytelników z różnych stron Polski przyszła pora na uruchomienie ogólnopolskiego tytułu. Bezpłatna gazeta Mordor Voice pojawi się 24 i 25.05 w czterech lokalizacjach: Warszawie, Krakowie, Wrocławiu i Gdańsku w łącznym nakładzie 70 000 egzemplarzy.

Mordor Voice będzie autorskim projektem Justyny Szawłowskiej, ale jednocześnie będzie kontynuatorem idei Głosu Mordoru.

– Mordor to już nie miejsce na warszawskim Służewcu, lecz stan umysłu ludzi pracujących w korporacji bez względu na miasto. Jako redaktor naczelna i jednocześnie osoba, która wyszła z korporacji, zabiegam o to, by pokazać z lekkim przymrużeniem oka otaczającą nas, korpoludków, rzeczywistość. Staramy się z nią godzić, jednak nie ukrywamy jej absurdów i ciemnej strony mocy – mówi Justyna Szawłowska.
Podkreśla, że również w innych miastach zagłębia biurowe zwane są Mordorami, a pracownicy korporacji mają wszędzie te same problemy. Poza tym są ludźmi atrakcyjnymi z punktu widzenia reklamodawców.

Gazeta kierowana jest do tych, którzy takie życie lubią, jak również do czytelników, którzy zdążyli się już przekonać, że rola trybika w fabryce ich nie interesuje – twierdzi Justyna Szawłowska.

Miesięcznik Mordor Voice będzie dystrybuowany w godzinach porannych, bezpośrednio do ręki pracowników korporacji przy ich drodze do pracy oraz w otaczających biura lokalach usługowych, kawiarniach itp.

Szawłowska zapowiada dalszą ekspansję i rozwój gazety, nie wykluczając też rynków zagranicznych, bo – jak twierdzi – pogłoski o śmierci prasy papierowej są mocno przesadzone.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Marek PorzeżyńskiMarek Porzeżyński

Geoblokowaniem nazywane są praktyki polegające na blokowaniu dostępu do stron internetowych lub przekierowywania na strony przewidziane dla danego rynku ze względu na przynależność państwową odwiedzającego. Takie praktyki uznawane są za dyskryminujące...

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Pewne książki warto przeczytać, inne trzeba. Do tej drugiej kategorii zalicza się z pewnością „Siła Nawyku”, której autorem jest Charles Duhigg. Jak tłumaczy już sam podtytuł, książka pozwala zrozumieć „dlaczego robimy to co robimy i jak można to zmienić w życiu i biznesie”. Otóż okazuje się, że mózg działa według pewnych schematów.

Krzysztof SurgutKrzysztof Surgut

Twoja Firma została zaatakowana przez hakerów? No to może warto odpowiedzieć im "Pięknym za Nadobne" i przygotować lub zlecić kontratak? To nie jest najlepszy pomysł. Dlaczego? Zapraszam do lektury.