
Bezdomny wytoczył proces firmie medycznej o globalnym zasięgu. Wszystko dlatego, że przed laty brał udział w testach szczepionek na ptasią grypę i – jak twierdzi – nic o tym nie wiedział.
REKLAMA
Novartis to działająca międzynarodowo firma medyczna z Szwajcarii. W 2017 r. wynajęła ona polską przychodnię z Grudziądza, by ta przeprowadziła testy szczepionek na ptasią grypę. Testy wykonywano na bezdomnych i ubogich, którzy otrzymywali za nie 5-15 zł. Niektórzy brali udział w testach nawet po kilkanaście razy. Łącznie zaszczpiono 350 osób, które poinformowano, że są poddawane szczepieniom na zwykłą, a nie ptasią odmianę grypy.
– Wyszukiwano biedne kraje, by móc tam szybko przeprowadzić tanie testy. Testy te robi się zawsze pod wielką presją czasu i to właśnie powoduje, że odstępuje się od przyjętych przy testach standardów. Moim zdaniem naruszona została godność człowieka – twierdzi adwokat Philip Stolkin z antyglobalizacyjnej organizacji „Public Eye”.
Oszukany bezdomny twierdzi, że nie wziąłby udziału w szczepieniach, gdyby wiedział, że chodzi o ptasią grypę. Polak złożył już proces przeciwko Novartisowi – stawka toczy się o około 400 tys. zł. Za zaangażowanie prawnika odpowiada organizacja „Public Eye”. W naszym kraju odrzucono już pozew Polaka. Uargumentowano to tym, że testy nie wyrządziły mu krzywdy.
Do odpowiedzialności pociągnięto ludzi, którzy przeprowadzali testy w Polsce. – Z ulgą przyjęliśmy do wiadomości, że osoby, które dopuściły się oszukańczych praktyk, zostały pociągnięte do odpowiedzialności – twierdzi Novartis, który teraz sam musi stawić czoła poszkodowanemu Polakowi.
źródło: Rzeczpospolita
