Prawdziwa gwiazda błąka się w tle. To już naukowo potwierdzone: najważniejszym muzykiem w każdym zespole jest basista

Sting to jeden z tych artystów, którzy dominują i w niskich, i w wysokich częstotliwościach.
Sting to jeden z tych artystów, którzy dominują i w niskich, i w wysokich częstotliwościach. Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Badanie przeprowadzone przez naukowców z McMaster University w kanadyjskim Hamilton pozbawia złudzeń wszystkich, którzy – nomen omen – chcieliby grać w muzyce pierwsze skrzypce. Badacze z Kanady przetestowali wpływ rozmaitych muzycznych częstotliwości na słuchaczy i doszli do wniosku, że... wszystko w rękach basisty.

Artykuł opisujący badanie, pojawił się na łamach prestiżowego magazynu „Proceedings of the National Academy of Sciences”. Jego wnioski – przynajmniej instynktownie – można odbierać jako oczywiste, ale nie wszystkim się spodobają.

Naukowcy konstatują, że grana zespołowo muzyka to szereg częstotliwości, ma charakter wielogłosowy czy polifoniczny. Instynktownie słuchacze wychwytują te najwyższe: zwykle jest to najważniejsza melodia, najłatwiej wpadająca w ucho i stająca się charakterystycznym, rozpoznawalnym elementem danego utworu. Odpowiada za nią wokalista czy któryś z muzyków grających na instrumencie takim jak gitara, klawisze, skrzypce czy saksofon.

Niespodzianka pojawiła się jednak na kolejnym etapie badań: gdy naukowcy zaczęli puszczać audytorium muzykę, w której warstwę melodyczną nieco przesunięto w stosunku do wybijanego rytmu – tak by pojawiała się chwilę wcześniej lub później. I okazało się, że słuchacze znacznie łatwiej wychwytywali tę nierówność, gdy to niskie dźwięki były przesunięte w stosunku do rytmu. W przypadku wysokich dźwięków – owych wpadających w ucho melodii – niedoskonałość nie była tak rażąca, by zwrócić uwagę audytorium.

Oznacza to ni mniej ni więcej, że perfekcja artystów na scenie opiera się na partiach instrumentów „pracujących” na niskich częstotliwościach: jak gitara basowa czy kontrabas. Widzowie na koncercie łatwiej przymkną oko na wpadki wszystkich innych, a jednocześnie mylący się basista, zawsze wpadnie w ucho, nawet jeśli towarzyszyć mu będą wirtuozerscy soliści. Ironia losu.


źródło: pnas.org
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Piotr BuckiPiotr Bucki

Podczas ostatniej konferencji Kurs na HR w Gdańsku, Marcin Grzegory z Invest in Pomerania, zadał widowni pytanie, „Kto z Państwa wie coś na temat projektu Invest in Pomerania”. Potem dodał, „Pytam, bo wiem, że nie ma nic gorszego niż opowiadania o rzeczach, które ludzie znają i kojarzą”. Miał rację.

Łukasz DudkoŁukasz Dudko

Odpowiedzi na to pytanie jest tyle, że wystarczyłoby pewnie na grubą książkę, ale skupmy się na dwóch kluczowych błędach: słabej analizie konkurencji oraz nieprzygotowaniu produktu i zespołu. Bez tego ekspansja na rynki zagraniczne nie ma szans.

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Walter Isaacson, w podsumowaniu biografii Leonardo da Vinci, podsuwa nam sporą listę wniosków wynikających z działalności artysty, które można wykorzystać do rozwijania swojej kreatywności.