
Rząd ma zamiar zrezygnować z abonamentu, nie wdroży też planowanej opłaty audiowizualnej. Najbardziej prawdopodobnym wariantem na podreperowanie dziurawego budżetu publicznej telewizji jest...dosypanie pieniędzy z budżetu.
REKLAMA
O pomyśle Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego pisze wpolityce.pl. Zdaniem portalu wariant z finansowaniem TVP bezpośrednio z budżetu jest dzisiaj najbardziej prawdopodobny. Drugą rozważaną propozycją mają być opłaty ściągane wraz z podatkiem PIT i CIT. W obu przypadkach efekt będzie jednak ten sam – obywatele będą łożyć na telewizję nawet jeżeli nie mają w domu telewizora ani radia. Z tego względu zniknie również obowiązek rejestrowania odbiorników radiowo-telewizyjnych na poczcie.
Resort kultury nie ogłosił jeszcze oficjalnego projektu, zdaniem portalu, w kuluarach mówi się jednak o szeregu zwolnień od obowiązku łożenia na media (mowa tu o drugim wariancie). Docelowo może to być nawet 30 proc. społeczeństwa w postaci emerytów i osób o najniższych dochodach. Reszta będzie musiała liczyć się z wydatkiem około 10 złotych miesięcznie.
Resort szacuje, że dzięki planowanym zmianom w finansowaniu TVP, na konto telewizji wpłynie około 3 mld złotych. Na początku tego roku władze TVP prognozowały, że dochód z abonamentu nie przekroczy 635 mln złotych.
Ustawa może okazać się więc dla publicznego nadawcy zbawieniem. W połowie sierpnia informowano, że ubiegły rok TVP zakończyła ze stratą 180 milionów złotych. Nadawca ratował się pożyczką kontrolowaną przez Ministerstwo Kultury w wysokości 800 mln złotych.
źródło: wpolityce.pl
