W Warszawie szukają pracowników na ważne stanowisko. By je zająć, wystarczy skończyć ogólniak i umieć włączyć komputer

Wojewoda mazowiecki wypowiedział porozumienie między wojewódzkim i stołecznym konserwatorem zabytków
Wojewoda mazowiecki wypowiedział porozumienie między wojewódzkim i stołecznym konserwatorem zabytków youtube.com/POLITYKA bez RETUSZU
Można się podśmiewać z „niechcianych” kompetencji i umiejętności, jakie zdobywają w trakcie studiów absolwenci kierunków humanistycznych. Proponować przebranżowienie na informatyka i namawiać do porzucenia mrzonek o realizowaniu się w zawodzie. Czasami jednak okazuje się, że takie „niszowa” wiedza jest potrzebna. A wtedy, jak na złość, nikogo nie można znaleźć.


Z takim problemem zetknął się właśnie Wojewódzki Mazowiecki Konserwator Zabytków. Instytucja już za kilka dni ma przejąć odpowiedzialność za wszystkie zabytki w Warszawie (tylko pod ścisłą ochroną w stolicy znajduje się ok. 2 tys. obiektów). Aby podołać tym zadaniom WMKZ stworzył 30 nowych etatów. Ale jak na razie nie może znaleźć na nie pracowników.

– Brakuje chętnych albo zgłaszają się osoby niespełniające kryteriów – zdradziła „Gazecie Wyborczej” osoba związana z urzędem konserwatorskim.

A te niekoniecznie są wyśrubowane. By zostać starszym inspektorem ds. zabytków archeologicznych (2 wakaty), wystarczy legitymować się średnim wykształceniem, znać kilka ustaw i opanować podstawową obsługę komputera.

Nieco wyższe wymagania dotyczą już starszych specjalistów ds. konserwacji zabytków ruchomych (skończone studia i półtora roku doświadczenia przy ochronie zabytków) czy głównego specjalisty ds. wywozu zabytków za granicę (trzyletnie doświadczenie).

Urząd musi się spieszyć bo lada chwila spadną na niego sprawy, których nie zdążył rozstrzygnąć warszawski konserwator. Chodzi m.in. o doprowadzenie do powrotu wywiezionego z Warszawy zabytkowego wyposażenia apteki przy Nowym Świecie i wyegzekwowanie decyzji nakazujących zabezpieczenie XIX-wiecznego dworu na Wyczółkach przy ul. Łączyny 53 a także kamienicy przy ul. Łuckiej 8 i budynku Warszawskiej Fabryki Sprężyn „Drucianka” przy ul. Objazdowej 1.

źródło: Gazeta Wyborcza
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Gdzie są podatki, tam zawsze będzie szara strefa. Tak wygląda "praca na czarno" w Polsce
0 0Podwójna jakość produktów w Europie potwierdzona. Ale to nie Polacy są gorszym sortem
0 0"Zielone kłamstwo" w Polsce. Tak próbują cię nabrać wielkie firmy
0 0Buty i piłki Adidasa polecą w kosmos. Chodzi o coś więcej niż trening dla astronautów
0 0Plan Szwedów: ZERO ofiar śmiertelnych na drogach. Oto czego możemy się od nich nauczyć
0 0Wyniki finansowe Ubera znów nisko pod kreską. Inwestorzy tracą cierpliwość

INNSPIRACJE

0 0Polak rozkręcił świetny biznes w USA. Zdradza, jak radzić sobie z porażką i brakiem motywacji
0 0W sukces tej Polki nikt nie wierzył. Uparła się i stworzyła rewolucyjny krem antysmogowy
0 0Ujawniają kulisy współpracy ze znaną siecią sklepów. Dziesiątki milionów długów i próby samobójcze
0 0Sapkowski przyznaje, że spór z CD Projektem go przerósł. "Pieniądze nic dla mnie nie znaczą"

STARTUPY

0 0Amerykańskim naukowcom się nie udało, a one to zrobiły. Tak powstały innowacyjne kosmetyki
0 0Start-up chce zasilać samochody wodą i alkoholem. Ale trochę się zapędzili