Ministerstwo chciało podatku od przegranej. Cichaczem wycofuje się z bubla, ale promuje kolejny

Od początku nowego roku w polskim prawie funkcjonuje przepis, zgodnie z którym trzeba płacić podatek od przegranej w grach hazardowych.
Od początku nowego roku w polskim prawie funkcjonuje przepis, zgodnie z którym trzeba płacić podatek od przegranej w grach hazardowych. Foto: Albert Zawada / Agencja Gazeta
Od początku nowego roku w polskim prawie funkcjonuje przepis, zgodnie z którym trzeba płacić podatek od przegranej w grach hazardowych. Ministerstwo Finansów oficjalnie twierdzi, że wszystko jest w porządku, ale po cichu zabiega o szybką zmianę prawa. Sęk w tym, że chce je zastąpić kolejnym dziwactwem.

Kuriozalne przepisy weszły wraz z ustawą hazardową, 1 stycznia 2018 roku. Zgodnie z nim 10 proc. podatku trzeba płacić od różnicy między sumą wpłaconych w grze hazardowej stawek a wygranymi.

Kasyna wszczęły alarm, bo z tego zapisu wynika, iż miałyby płacić podatek od swoich przegranych.

Ministerstwo Finansów oficjalnie nie widziało problemu, ale już następnego dnia po tym, jak sprawę opisały media, poprosiło kancelarię premiera o przyjęcie projektu nowelizacji ustawy o podatku dochodowym, uchylający błędną definicję wygranych. I to w trybie ekspresowym, bo miałaby wejść w życie od 1 lutego 2018 roku.

Co ciekawe, projekt Ministerstwa Finansów nie został opublikowany na stronach Rządowego Centrum Legislacji, dotarli do niego dziennikarze „Pulsu Biznesu”. Ze zdumieniem odkryli, iż dokument zakłada wycofanie się nie tylko z niefortunnej definicji, ale w ogóle z pomysłu opodatkowania wygranych w kasynach i salonach gier. Wygrana w kasynie lub tzw. jednorękim bandycie nie byłaby więc objęta żadnym podatkiem.

źródło: PB.pl
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Marek PorzeżyńskiMarek Porzeżyński

Coraz częściej pod sztandarem walki z terroryzmem, w tym również cyberterroryzmem, przeprowadza się zmiany w prawie, które rozpoczynają dyskusję nad prawem do prywatności i wzajemnym stosunkiem obu wartości. Czy zawsze jednak mamy do czynienia z ingerencją w prywatność jednostki przy okazji zapewnienia większego poziomu bezpieczeństwa?

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Pewne książki warto przeczytać, inne trzeba. Do tej drugiej kategorii zalicza się z pewnością „Siła Nawyku”, której autorem jest Charles Duhigg. Jak tłumaczy już sam podtytuł, książka pozwala zrozumieć „dlaczego robimy to co robimy i jak można to zmienić w życiu i biznesie”. Otóż okazuje się, że mózg działa według pewnych schematów.

Krzysztof SurgutKrzysztof Surgut

Twoja Firma została zaatakowana przez hakerów? No to może warto odpowiedzieć im "Pięknym za Nadobne" i przygotować lub zlecić kontratak? To nie jest najlepszy pomysł. Dlaczego? Zapraszam do lektury.