Uwaga! Złośliwe oprogramowanie podszywa się pod popularny komunikator

Na szkodliwe oprogramowanie możemy natrafić nawet w zaufanych żródłach
Na szkodliwe oprogramowanie możemy natrafić nawet w zaufanych żródłach 123RF
Nawet w największym sklepie z aplikacjami - Google Play może się czaić złośliwe oprogramowanie. Bardzo często podszywa się pod znane aplikacje użytkowe.

Większość z użytkowników smartfonów szukała kiedyś dodatkowego oprogramowania rozszerzającego możliwości urządzenia. Żeby uniknąć ewentualnych komplikacji przeważnie odwiedzali zaufane źródła jak na przykład największy sklep z aplikacjami – Google Play. Okazuje się, że nawet tam można znaleźć złośliwe oprogramowanie, które może podszywać się pod znane produkty.

Zasady Googla zabraniają na zamieszczanie tam tego typu programów, ale ze względu na ogromną liczbę znajdujących się w sklepie aplikacji (około 3,5 mln) zdarza się, że co jakiś czas złośliwe oprogramowanie prześliźnie się przez zabezpieczenia. Większość takich aplikacji usuwana jest w ciągu kilku dni, ale nawet przez tak krótki czas w tak zastawioną pułapkę daje się złapać wielu użytkowników. Niektóre z tych programów osiągają nawet kilkaset tysięcy pobrań.


Jak działają fałszywe aplikacje?
Na to pytanie szukali odpowiedzi analitycy z firmy Fortinet. W tym celu sprawdzili trzy aplikacje podszywające się pod jeden z najpopularniejszych komunikatorów – WhatsApp.Okazało się, że sposobów na oszukanie użytkowników jest kilka.


Pierwsza z nich miała przezroczystą ikonę, przez co użytkownik nawet nie zdawał sobie sprawy, że jakiś nowy element pojawił się w jego telefonie. Ten program pozorował pobieranie aktualizacji oficjalnej wersji komunikatora i wyświetlał reklamy. Na szczęście okazało się, że nie pobierał żadnych danych o urządzeniu.

Druga wyświetlała reklamy, wśród których mogły się czaić linki do dużo groźniejszych programów mogących wykonywać zrzuty ekranu, czy nawet przechwytywać komunikację SMS.

Z kolei trzecia pobierała dane do pamięci urządzenia, ale na szczęście poza wyświetlaniem reklam nie wyrządzała szkód użytkownikowi.

Jak uniknąć szkodliwego oprogramowania?
Przede wszystkim trzeba zachować czujność i dokładnie przyglądać się ściąganym aplikacjom. Należy też zwrócić uwagę na ikonę pobieranego programu, czy wygląda identycznie jak oficjalne logo. Nawet najdrobniejsza różnica w wyglądzie powinna wzbudzić nasze podejrzenia.
Warto też poczytać opinie na temat produktu. W przypadku fałszywek będzie bardzo dużo komentarzy pozytywnych, ale wśród nich zdarzają się ostrzeżenia od tych, którzy dali się nabrać.
- Po zainstalowaniu aplikacji trzeba zawsze przyjrzeć się wymaganym przez nią uprawnieniom oraz być szczególnie ostrożnym wobec programów chcących pobierać pliki z nieznanych źródeł – radzi Robert Dąbrowski, szef zespołu inżynierów Fortinet.
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Piotr BuckiPiotr Bucki

Podczas ostatniej konferencji Kurs na HR w Gdańsku, Marcin Grzegory z Invest in Pomerania, zadał widowni pytanie, „Kto z Państwa wie coś na temat projektu Invest in Pomerania”. Potem dodał, „Pytam, bo wiem, że nie ma nic gorszego niż opowiadania o rzeczach, które ludzie znają i kojarzą”. Miał rację.

Łukasz DudkoŁukasz Dudko

Odpowiedzi na to pytanie jest tyle, że wystarczyłoby pewnie na grubą książkę, ale skupmy się na dwóch kluczowych błędach: słabej analizie konkurencji oraz nieprzygotowaniu produktu i zespołu. Bez tego ekspansja na rynki zagraniczne nie ma szans.

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Walter Isaacson, w podsumowaniu biografii Leonardo da Vinci, podsuwa nam sporą listę wniosków wynikających z działalności artysty, które można wykorzystać do rozwijania swojej kreatywności.