
Polskie ministerstwa ekspresowo wycofują się ze swoich wcześniejszych pomysłów. Projekt liberalizacji prawa o ochronie danych osobowych narażał Polskę na reperkusje ze strony Unii Europejskiej. Rząd chciał pomóc przedsiębiorcom i praktycznie zlikwidować jakąkolwiek kontrolę nad tym, jak firmy wykorzystują nasze dane.
REKLAMA
Kilka dni temu wyszło na jaw, że według propozycji Ministerstwa Rozwoju oraz Ministerstwa Cyfryzacji zdecydowana większość polskich firm nie będzie musiała informować klientów o tym, na jakich zasadach przetwarzają ich dane osobowe. Chodzi o RODO (rozporządzenie o ochronie danych osobowych), czyli zbiór przepisów, wzmacniający kontrolę obywateli nad ich danymi osobowymi.
Nowe prawo ma działać w całej Unii Europejskiej – każdy kraj członkowski musi się do nich dostosować i wprowadzić u siebie odpowiednią ustawę. Jednym z kluczowych zapisów RODO, które ma zacząć obowiązywać od końcówki maja 2018 roku, jest przepis nakładający na przedsiębiorców obowiązek poinformowania m.in. o tym, kto przetwarza nasze dane, na jakiej podstawie, w jakim celu, jak długo firma będzie to robiła, komu je przekazuje i jak możemy cofnąć zgodę.
Polskie ministerstwa postanowiły ulżyć przedsiębiorcom i zaproponowały, by z tego obowiązku wyłączyć małe i średnie firmy, jeśli nie przetwarzają tzw. wrażliwych danych (np. medycznych) i trzymają je na własne potrzeby. Sęk w tym, że taki zapis oznaczałby, iż 99,9 proc. polskich firm nie musiałoby informować swoich klientów o przetwarzaniu ich danych osobowych. Takie przepisy z pewnością zostałyby zakwestionowane przez instytucje unijne.
Jak pisze Gazeta Wyborcza, rząd wycofał się z tego pomysłu i w nowej wersji projektu, przepisy mają dotyczyć również małych i średnich firm. Ministerstwa Cyfryzacji oraz Przedsiębiorczości i Technologii wystosowały wspólne oświadczenie, w którym zapewniają, że "każdy przedsiębiorca będzie natomiast zobowiązany do poinformowania osób, których dane będą przetwarzane (na etapie ich gromadzenia), o swoich danych, celu i podstawie prawnej przetwarzania danych oraz danych kontaktowych inspektora ochrony danych (o ile takiego posiada)".
Firmy nie będą natomiast musiały informować klientów m.in. o prawie do żądania dostępu do danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania lub o prawie do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania. Mimo to klientom takie prawa nadal będą przysługiwały.
Małe i średnie firmy będą również zobowiązane do poinformowania prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych o ewentualnych naruszeniach RODO. Będą także podlegały karom za takie naruszenia.
