Motorniczy z Wrocławia wymyślił coś, co powinni skopiować wszyscy Polacy. Likwiduje spory problem

Na Wrocławskim osiedlu stanęła "społeczna lodówka".
Na Wrocławskim osiedlu stanęła "społeczna lodówka". Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta
Wrocławianin wpadł na pomysł jak zmniejszyć ilość marnowanego jedzenia i jednocześnie pomóc najbardziej potrzebującym. Wystarczy do tego odrobina dobrych chęci i lodówka.

Polacy marnują rocznie około 9 mln ton żywności. Jak mówi na łamach „Gazety Wyborczej” Piotr Gluz, dyrektor Banku Żywności we Wrocławiu, jesteśmy pod tym względem na 5 miejscu w Unii Europejskiej.

W walce z tym niechlubnym rekordem może pomóc foodsharing. Ta prosta idea zachęca do dzielenia się jedzeniem. Wystarczy, że każdy, kto wie, że nie będzie w stanie zjeść wszystkiego co ma, podzieli się z potrzebującymi.

Służyć temu ma między innymi „społeczna lodówka”, którą we Wrocławiu postawił motorniczy MPK i członek rady osiedla Szczepin, Jan Piontek, informuje dziennik. Jak mówi sam Piontek, spotykał na ulicach ubogich ludzi, którzy nierzadko wyjmowali ze śmietników jedzenie nawet z kilkumiesięcznym terminem przydatności do spożycia.

Społecznych lodówek będzie więcej
Prąd do lodówki opłacają wspólnie członkowie rady osiedla, zaś korzystać z niej mogą wszyscy potrzebujący. Jak mówi pomysłodawca, lodówka ma również wartość edukacyjną, uczy dzielenia się z potrzebującymi. - Często półki zapełniają jedzeniem rodziny z dziećmi, a w rozdawanie żywności angażuje się wielu młodych. Zawożą na przykład produkty do domów potrzebujących, którzy nie są w stanie samodzielnie odebrać jedzenia – powiedział Piontek „Wyborczej”.

Z informacji dziennika dowiadujemy się, że obecnie działają we Wrocławiu dwie takie lodówki, ale plany Piontka zakładają, że docelowo ma ich być aż 40.
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Piotr BuckiPiotr Bucki

Podczas ostatniej konferencji Kurs na HR w Gdańsku, Marcin Grzegory z Invest in Pomerania, zadał widowni pytanie, „Kto z Państwa wie coś na temat projektu Invest in Pomerania”. Potem dodał, „Pytam, bo wiem, że nie ma nic gorszego niż opowiadania o rzeczach, które ludzie znają i kojarzą”. Miał rację.

Łukasz DudkoŁukasz Dudko

Odpowiedzi na to pytanie jest tyle, że wystarczyłoby pewnie na grubą książkę, ale skupmy się na dwóch kluczowych błędach: słabej analizie konkurencji oraz nieprzygotowaniu produktu i zespołu. Bez tego ekspansja na rynki zagraniczne nie ma szans.

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Walter Isaacson, w podsumowaniu biografii Leonardo da Vinci, podsuwa nam sporą listę wniosków wynikających z działalności artysty, które można wykorzystać do rozwijania swojej kreatywności.