"Nie śpię, bo czekam na Vogue'a". Influencerki nie dostały magazynu o czasie, na Instagramie rozpacz

Magazyn Vogue Polska nie dotarł na czas do wszystkich zamawiających. Na Instagramie trwa festiwal żalu influencerek
Magazyn Vogue Polska nie dotarł na czas do wszystkich zamawiających. Na Instagramie trwa festiwal żalu influencerek flickr.com / Marina Burity (CC BY-SA 2.0)
Zaledwie dwa dni temu odbyła się premiera polskiego wydania biblii mody - magazynu Vogue, a już wczoraj pojawiły się pierwsze głosy rozpaczy. Nie dotyczyły one jednak treści czy layoutu, smogu czy krzywizny Pałacu Kultury. Influencerki żaliły się, że nie dostały zamówionego egzemplarza na czas.

Długo zapowiadana premiera magazynu odbyła się w walentynki. Ci szczęśliwcy, którzy w porę dokonali zakupu przez stronę internetową, mogli liczyć na dostawę bezpośrednio do domu. I to nie byle jaką dostawę. Vogue Polska w wersji zamawianej przez internet opakowany był w estetyczne tekturowe opakowanie z logo magazynu.


Oferta ta okazała się strzałem w dziesiątkę, egzemplarze przewidziane do sprzedaży w tym kanale rozeszły się na pniu. Szczęśliwe nabywczynie mogły zatem liczyć, że w dniu premiery otrzymają Vogue'a do rąk własnych, by następnie obfotografować się z pismem (i pochwalić się fotkami na Instagramie).

Ogromne rozczarowanie musiało towarzyszyć tym influencerkom, które nie otrzymały upragnionej przesyłki ani w walentynki, ani nawet wczoraj.

Vogue nie przyszedł na czas
O swoim dramacie poinformowała między innymi użytkowniczka Instagrama o pseudonimie grey_dots. Zwierzyła się: "A jaki dziś jest dzień u Was - walentynki czy środa? U nas wbrew pozorom środa, dom, dresy i "Przyjaciele" w tle. Miałam wprawdzie nadzieje, ze dzisiejszy wieczór spędzę w objęciach @vogue.polska, który przezornie zamówiłam już w styczniu, ale jakos do mnie nie dotarł" (pisownia oryginalna).



Pod wpisem pojawiło się kilka komentarzy, w których inne dziewczyny podzieliły się swoją tragedią, pisząc że też nie otrzymały długo wyczekiwanej przesyłki: „Do mnie też nie dorarl, Pani przyjela reklamacje ale cóż...totalne rozczarowanie...Mial dotrzec szybciej niz w kioskach , wyslany zwykłą przesyłką bez możliwości kontroli gdzie jest...” (pisownia oryginalna).

Słowa krytyki pod adresem magazynu, związane z brakiem przesyłki w dniu premiery, pojawiły się również na instagramowym profilu Vogue Polska: "Porażka... Każda niezadowolona klientka, to każda wasza @vogue.polska porażka... Bo tak jak wiele kobiet cieszy się magazynem w domu, tak cała masa czuje zażenowanie, pogardę i brak szacunku. Wszyscy którzy zamówili magazyn w przedsprzedaży, a nie dostali go do tej pory - tak jak ja cieszą się pewnie, że nie zdecydowali się na prenumeratę bo jak widać szkoda naszego cennego czasu i pieniędzy..." (pisownia oryginalna).

Były też bardziej oszczędne w słowach, ale konkretne komentarze: "Słabo Wam to wyszło". Choć premiera była przyjęta ciepło przez większość odbiorców, najwyraźniej nikt nie jest stanie dopilnować wszystkich szczegółów.

Sprzedaż polskiego Vogue'a
W zespole redakcyjnym magazynu Vogue znalazło się kilka „gorących” nazwisk. Redaktorem naczelnym został Filip Niedenthal, który wcześniej pełnił tę funkcję polskiej edycji magazynu dla panów "Esquire”.

Pierwsze wydanie rozeszło się niemalże na pniu, jednak część uważa, że o ile pierwsze wydanie Vogue'a ma szansę rozejść się w nakładzie 160 tys. egzemplarzy, to kolejne prawdopodobnie osiągną niższy wynik. - Sprzedaż zatrzyma się w okolicy 20 -30 tys. egzemplarzy, podobnie jak zbliżonego najbardziej do tego tytułu magazynu „Harper's Bazaar” – powiedziała „Wirtualnym Mediom” Joanna Wilkomirska z domu mediowego MediaCom.

Na razie jednak polski Vogue się rozpędził i ani myśli zwalniać. Jego pierwsza okładka jest przedmiotem żywiołowej dyskusji w internecie od kilku dni.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Marek PorzeżyńskiMarek Porzeżyński

Coraz częściej pod sztandarem walki z terroryzmem, w tym również cyberterroryzmem, przeprowadza się zmiany w prawie, które rozpoczynają dyskusję nad prawem do prywatności i wzajemnym stosunkiem obu wartości. Czy zawsze jednak mamy do czynienia z ingerencją w prywatność jednostki przy okazji zapewnienia większego poziomu bezpieczeństwa?

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Pewne książki warto przeczytać, inne trzeba. Do tej drugiej kategorii zalicza się z pewnością „Siła Nawyku”, której autorem jest Charles Duhigg. Jak tłumaczy już sam podtytuł, książka pozwala zrozumieć „dlaczego robimy to co robimy i jak można to zmienić w życiu i biznesie”. Otóż okazuje się, że mózg działa według pewnych schematów.

Krzysztof SurgutKrzysztof Surgut

Twoja Firma została zaatakowana przez hakerów? No to może warto odpowiedzieć im "Pięknym za Nadobne" i przygotować lub zlecić kontratak? To nie jest najlepszy pomysł. Dlaczego? Zapraszam do lektury.