Szukali 5 osób, zgłosiło się 20 000. I to w branży, która podobno umiera

Dziennikarstwo to jeden z zawodów skazywanych przez analityków rynku pracy jeżeli nawet nie na całkowitą zagładę, to przynajmniej na stopniową degradację
Dziennikarstwo to jeden z zawodów skazywanych przez analityków rynku pracy jeżeli nawet nie na całkowitą zagładę, to przynajmniej na stopniową degradację Fot. Roman Rogalski / Agencja Gazeta
Dziennikarstwo to jeden z zawodów skazywanych przez analityków rynku pracy jeżeli nawet nie na całkowitą zagładę, to przynajmniej na stopniową degradację. Tym większe musiało być zdziwienie rekruterów New York Timesa, gdy po ogłoszeniu informacji o chęci zatrudnienia kilku osób do redakcji przyszło...20 tys. zgłoszeń.

Prestiżowy amerykański dziennik szuka pięciu studentów do współtworzenia swojego newslettera. Początkowo miało chodzić zaledwie o 5 osób. Teraz może się to jednak zmienić, redakcja NYT dostała bowiem aż 20 tys. aplikacji i przyznaje, że rozważa zwiększenie puli stanowisk. O sprawie informuje portal Inc.com.

Minimalna szansa na zatrudnienie
Z czym będzie wiązała się praca na tym niesamowicie obleganym stanowisku? New York Times podaje, że chodzi o zewnętrznych twórców (praca na zasadzie tzw. „wolnych strzelców”), którzy będą zajmowali się redagowaniem biuletynu „Edition”, mającego wychodzić raz na dwa tygodnie. Dziennik szuka osób rozpoczynających swoją karierę zawodową.

W ogłoszeniu jest mowa o tym, że wykonywanie tych zadań będzie przez NYT opłacane, nie wiadomo jednak, na jakie stawki mogą liczyć przyszli pracownicy.

Dziennikarz Inc.com wyliczył za to, jaka jest szansa na to, że tę pracę w ogóle dostaną. Wynosi ona 0,025 proc. – Taka sama jak to, że któryś z graczy footballu amerykańskiego ze szkoły średniej zagra kiedyś w NFL – ironizuje.
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Piotr BuckiPiotr Bucki

Podczas ostatniej konferencji Kurs na HR w Gdańsku, Marcin Grzegory z Invest in Pomerania, zadał widowni pytanie, „Kto z Państwa wie coś na temat projektu Invest in Pomerania”. Potem dodał, „Pytam, bo wiem, że nie ma nic gorszego niż opowiadania o rzeczach, które ludzie znają i kojarzą”. Miał rację.

Łukasz DudkoŁukasz Dudko

Odpowiedzi na to pytanie jest tyle, że wystarczyłoby pewnie na grubą książkę, ale skupmy się na dwóch kluczowych błędach: słabej analizie konkurencji oraz nieprzygotowaniu produktu i zespołu. Bez tego ekspansja na rynki zagraniczne nie ma szans.

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Walter Isaacson, w podsumowaniu biografii Leonardo da Vinci, podsuwa nam sporą listę wniosków wynikających z działalności artysty, które można wykorzystać do rozwijania swojej kreatywności.