Nauczyciele bez drugiej pracy klepaliby biedę. Chwycą się niemal każdego zajęcia

Część nauczycieli po podwyżce dostanie wypłatę mniejszą od pensji minimalnej.
Część nauczycieli po podwyżce dostanie wypłatę mniejszą od pensji minimalnej. Foto: Mikołaj Kuras / Agencja Gazeta
Czym różni się balkon od nauczyciela? Balkon jest w stanie utrzymać trzyosobową rodzinę – to gorzki żart, przewijający się od lat przez nauczycielskie fora i dyskusje. Nauczyciele jak mantrę powtarzają, że zarabiają za mało. Z nami dzielą się historiami o tym, jak dorabiają sobie do pensji.

Jeszcze kilka dni i nauczyciele zaczną świętować swoją pierwszą od 6 lat podwyżkę. Nie wszyscy jednak są zachwyceni.

– To, co proponuje nauczycielom minister Anna Zalewska od 1 kwietnia, to nie są podwyżki. Trudno bowiem mówić o realnym wzroście płac, kiedy pensja rośnie od 95 do 168 zł brutto w zależności od stopnia awansu zawodowego – mówił na konferencji prasowej prezes ZNP Sławomir Broniarz.

– Moja miesięczna podwyżka wyniesie tyle, ile mogę zarobić z dwie godziny korepetycji – tłumaczy nam jeden z nauczycieli, fizyk z warszawskiego liceum.

Zarówno on, jak i znaczna część jego koleżanek i kolegów po fachu, po pracy w szkole pędzi do drugiej pracy, która pozwala zarobić na nieco godniejsze życie.

Jeden z bohaterów serialu „Belfer”, wuefista, dorabiał po lekcjach jako striptizer na wieczorach panieńskich i innych babskich imprezach.

– Aż takich przypadków akurat nie znam, ale to nie znaczy, że ich nie ma. Większość nauczycieli, jakich znam dorabia sobie korepetycjami. Ceny są różne, średnio biorą 30 – 40 złotych za godzinę, ale znam i takich, którzy zarabiają po 20 złotych. Szczególnie na wsi. Tam więcej nie mogą, bo nikt nie zapłaci – mówi w rozmowie z INN:Poland Maria, 32-letnia nauczycielka języka polskiego z Pomorza.

Ma szczęście, bo pracuje w szkole w średniej wielkości mieście. Jak mówi, zarabia ok. 2100 złotych na rękę. Jak dorabia do pensji? Przede wszystkim korepetycjami.

– Kiedyś jeździłam też na kolonie i obozy jako wychowawczyni, ale szczerze mówiąc to dość wyczerpujące. To wbrew pozorom duża odpowiedzialność, trzeba mieć oczy dookoła głowy przez 20 godzin na dobę, być wychowawcą, lekarzem, kucharką i zastępczą mamą w jednym. Są ludzie, którzy to lubią, ja jakoś nie umiałam się w tym odnaleźć – mówi nam.


Z ludzi, z którymi studiowała, rzadko utrzymuje kontakty. W zawodzie została – jak twierdzi – może jedna trzecia.

Co oprócz "korków"?
– Mój kolega został instruktorem nauki jazdy. Pracuje tak przede wszystkim w weekendy i dni, kiedy ma mniej zajęć. Zresztą ludzie i tak najchętniej biorą lekcje popołudniami i wieczorami. Bardzo sobie chwali to zajęcie. W sumie uczy, ale czegoś innego niż w szkole, sam wybiera sobie czas, nie musi się spieszyć. Może nie dostaje za to góry pieniędzy, ale nie narzeka. Wynagrodzenie z jazd wystarcza mu akurat na ratę kredytu za mieszkanie – opowiada INN:Poland Mariusz.

Sam jest nauczycielem fizyki w warszawskim liceum. Dorabia korepetycjami – i to całkiem nieźle. Bierze 50 złotych za godzinę i dzięki temu nie musi szukać mniej prestiżowych zleceń.

Dodaje jednak, że co jakiś czas w środowisku roznoszą się pogłoski o tym, jak potrafią dorabiać inni, szczególnie młodzi nauczyciele.

– I powiem ci, że nikt się nie dziwi, że młody geograf na dwa miesiące wakacji jedzie do Niemiec, bo jego szwagier ma firmę budowlaną. W dwa miesiące zarobi więcej, niż w pół roku w szkole. Dzięki temu jakoś sobie radzi. Bardziej dziwi mnie to, że w ogóle chce wracać. Podobno lubi swoją pracę – podsumowuje Mariusz.

Za kierownicą i z tacą
– Korepetycje to za mało. Moi znajomi jeżdżą wieczorami i w weekendy jako kierowcy w firmie Uber, wielu stoi za barem. Ja sama dorabiam jako kelnerka. To zaczyna być norma w naszym środowisku – mówi w rozmowie z Dziennikiem Bałtyckim Anna, nauczycielka z Tczewa.

– W dużych miastach nauczyciele dorabiają też na imprezach dla dzieci. Jest taki trend, że dzieciom robi się urodziny w wynajętej sali, z obsługą. Czasem chodzi o pilnowanie, czasem o dmuchanie balonów. Zawsze przychodzą do nas młode nauczycielki, szczególnie te wczesnoszkolne. Dla nich dorobienie nawet minimalnej stawki godzinowej to możliwość zarobienia na jakiś ciuch czy nowe buty – opowiada nam Marzena, organizatorka dziecięcych imprez.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Piotr BuckiPiotr Bucki

Na jednym ze szkoleń uczestnicy robią ćwiczenie. Mają przygotować prostą anegdotę. Na dowolny temat. Może to być własna historia. Może być zasłyszana. Jedna z uczestniczek bardzo precyzyjnie i dobrze opowiada historię „o bezstresowym wychowaniu”. Być może ją znasz.

Igor IluninIgor Ilunin

Komunikacja machine-to-machine jest jednym z kluczowych składników przyszłości transportu globalnego.

Łukasz MurawskiŁukasz Murawski

Jeśli piszesz (lub zamierzasz pisać) książki, to raport z badań stanu czytelnictwa w Polsce za rok 2017 powinien Cię dodatkowo motywować.