W dzień białe kołnierzyki, w nocy przaśne zabawy. W centrum Warszawy furorę robi wyjątkowy klub

facebook.com/Club Wesele Żurawia róg Parkingowej
A gdyby tak odtworzyć w samym centrum Warszawy klimat swojskiego wesela? – pomyślał twórca klubu... Wesele. Piotr Suski swój lokal wcisnął w okolicy rojącej się od dobrych restauracji, teatrów i oddziału Uniwersytetu Warszawskiego. Biznes kręci mu się świetnie. W weekendowe wieczory do klubu ustawiają się długie kolejki chętnych.

Wjazd free. Muzyka - weselna. Selekcja - brak. Tak reklamują swoja inicjatywę na stronie internetowej klubu Wesele. I tyle mieszkańcom Warszawy wystarczy do szczęścia. A podobno to tacy zblazowani konsumenci.

Tłumy przed wejściem
Kwietniowa sobota, ul. Żurawia, godz. 23:47. Organizatorzy imprezy wrzucają na fanpage nagranie ze środka klubu. Ścisk taki, że niektórym zostaje tylko podniesienie rąk do góry i gibanie się w rytm muzyki. Choć klub musi rywalizować z otwierającymi się lokalami nad Wisłą i znaną z podobnego, swojskiego klimatu, okoliczną „Metą Setą Galaretą”, do wejścia ustawia się ogonek chętnych.
Jeszcze zabawniej robi się, gdy pomyślimy, że na Żurawiej w ciągu dnia przemykają w te i wewte całe zastępy białych kołnierzyków. Pobliski Plac Trzech Krzyży to popularne miejsce spotkań biznesowych, tuż obok mamy też świeżo powstałe Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii.

- Skrzyżowanie Żurawiej i Parkingowej to dzisiaj drugie zagłębie imprezowe Warszawy. Ważne jest dla mnie również to, że jesteśmy w ścisłym centrum Warszawy. Część naszych klientów stanowią osoby przyjezdne, a w okolicy jest Dworzec Centralny i autobusy nocne, które mogą rozwozić ich do domów - opowiada INN:Poland Piotr Suski, menedżer klubu Wesele.

Wbić się w niszę
Popularność Wesela polega na jego bezpretensjonalności. W stolicy roi się od modnych miejscówek z bardzo rygorystyczną selekcją. Z drugiej strony na mapie stolicy bez trudu odnajdziemy również lokale uznawane za dość „dresiarskie”. Klub Suskiego zdaje się lokować gdzieś pomiędzy, wbijając się idealnie w niezagospodarowaną dotąd niszę.


– Ludzie potrzebowali takiego miejsca, żeby pobawić się w luźnej atmosferze. Wcześniej pracowałem w miejscach, w których obowiązywała ostra selekcja. Nie podobało mi się to, postanowiłem stworzyć klub, w którym mogą się spotkać wszyscy: starsi i młodsi. Jedyną formą selekcji jest wprowadzenie opłaty wejściowej po godz. 23. Chcieliśmy uniknąć sytuacji, w której pojawialiby się u nas podpici klienci, szukający tylko awantury – wyjaśnia Suski.

Menedżer klubu bardzo wziął sobie do serca nazwę. Zaglądamy do menu, bardzo swojsko. W karcie „czterdziestka” wódki, tatar, nóżki, smalec czy słoik ogórków. Parkiet został podzielony na dwie części. W jednej usłyszymy rasowe disco-polo, znane z prawdziwych imprez weselnych, w drugiej bardziej „radiowa” muzyka.
W klubie nie obowiązuje żaden dresscode, wielu gości wczuwa się jednak w klimat. Na sali pojawiają się osoby w białych koszulach, a część kobiet przywdziewa nawet suknie ślubne. Pojawiają się też wynajęci przez klub aktorzy, którzy wznoszą toasty i całują się na zawołanie. Całości dopełniają rozpoczynające się o trzeciej w nocy oczepiny.

Klimat podtrzymuje też to, że w przeciwieństwie do większości warszawskich klubów, w Weselu rozpiętość wiekowa gości jest dość spora. Na Żurawią lubią bowiem zaglądać nieco starsi klienci. To dzięki temu, że właściciele postawili na marketing dwoma kanałami.

– Poza portalami społecznościowymi postanowiłem wykorzystać ulotki. Nasi animatorzy rozdają je w strategicznych miejscach Warszawy, dzięki czemu docieramy też do starszych osób. Mamy XXI wiek, ale w takim biznesie jak mój plotka to wciąż jedna ze skuteczniejszych form dotarcia do klienta – mówi Suski.

Biznes kręci mu się zresztą na tyle dobrze, że do jednej lokalizacji postanowił się nie ograniczać. Kolejne lokale otworzył na Placu Marszałka Józefa Piłsudskiego w Warszawie i przy ul. Świętego Mikołaja we Wrocławiu.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Piotr BuckiPiotr Bucki

Na jednym ze szkoleń uczestnicy robią ćwiczenie. Mają przygotować prostą anegdotę. Na dowolny temat. Może to być własna historia. Może być zasłyszana. Jedna z uczestniczek bardzo precyzyjnie i dobrze opowiada historię „o bezstresowym wychowaniu”. Być może ją znasz.

Igor IluninIgor Ilunin

Komunikacja machine-to-machine jest jednym z kluczowych składników przyszłości transportu globalnego.

Łukasz MurawskiŁukasz Murawski

Jeśli piszesz (lub zamierzasz pisać) książki, to raport z badań stanu czytelnictwa w Polsce za rok 2017 powinien Cię dodatkowo motywować.