Musi zapłacić 50 tys. zł, bo urzędnik nie wspomniał o jednym szczególe. Liczba poszkodowanych w Polsce rośnie

Ulga meldunkowa obowiązywała między 2007 a 2008 rokiem
Ulga meldunkowa obowiązywała między 2007 a 2008 rokiem Paweł Małecki/Agencja Gazeta
Pani Jowita z Otwocka musi zapłacić 50 tys. złotych podatku. Nie musiałaby tego robić, gdyby wcześniej wypełniła jeden formularz. O takiej powinności nie wspomnieli jej jednak ani urzędnicy ani notariusz.


Historię poszkodowanej kobiety opisuje „Gazeta Wyborcza”. Pani Jowita kupiła działkę i wybudowała na niej dom w 2007 roku. Po kilku latach zdecydowała się jednak na jego sprzedaż. Zgodnie z prawem mogła skorzystać przy tym z tzw. ulgi meldunkowej, dzięki której nie musiałaby odprowadzać 19-proc. podatku. Ulga dotyczy domów, które zostały kupione lub wybudowane między 2007 a 2008 rokiem.

By skorzystać z tego przywileju należało jednak spełnić dwa warunki. Po pierwsze – należało być zameldowanym w nieruchomości przynajmniej 12 miesięcy i sprzedać ją w ciągu 5 lat od nabycia. Po drugie – po dokonaniu transakcji trzeba było złożyć w urzędzie skarbowym stosowną informację o zamiarze skorzystania z ulgi. A tego ostatniego pani Jowita nie dopełniła. O konieczności napisania pisma nie poinformował jej ani notariusz ani urzędnicy – pisze „GW”. O wdrożeniu przez urząd skarbowy postępowania wyjaśniającego, kobieta dowiedziała się dopiero w grudniu 2017 roku.

Pani Jowita jest jedną z wielu osób poszkodowanych przez ówczesne przepisy. W 2015 roku skarbówka podliczyła na 58 tys. pewne małżeństwo z okolic Trójmiasta. Urząd zajął im nawet hipotekę, samochód i część emerytury.

W obronie poszkodowanych (a jest to co najmniej kilkaset osób) stanął nawet Rzecznik Praw Obywatelskich. – Ofiary ulgi meldunkowej wpadły w pułapkę nieprecyzyjnych i wielokrotnie zmieniających się przepisów podatkowych – pisał do Ministerstwa Finansów. O bardziej "ludzkie" podejście do sprawy apelował również NSA. Wtedy resort problemu w sposobie działania urzędników jednak nie dostrzegł. Teraz w odpowiedzi na zapytanie "GW" napisał jednak, że trwają analizy "możliwości rozwiązania niewątpliwego problemu, który dotyczy osób nazywanych przez media ofiarami ulgi meldunkowej".
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Zrobił aplikację, bo chciał pomóc mamie. Okazała się takim hitem, że rzucił pracę i założył firmę
DZIEJE SIĘ 0 0Jak ministerstwo mogło płacić za usługi trolli? Detektyw ujawnia możliwe scenariusze
DZIEJE SIĘ 0 0Przepis PiS-u na bezkarność. Człowiek partii na czele najważniejszego organu kontroli w państwie
BIZNES 0 0Para Polaków zrobiła biznes... na psich głowach. Sprzedają swoje rzeźby na całym świecie
0 0Stoją w kolejkach, kupują buty i sprzedają je drożej. Na parze zarabiają nawet 5 tys. zł