
Ministerstwo zdrowia nie wyrabia się z rozpatrywaniem zażaleń od antyszczepionkowców. Resort rozpoczął już poszukiwania kancelarii prawnej, która pomoże mu poradzić sobie z zalewem spraw.
REKLAMA
Wobec osób, które nie chcą szczepić swoich dzieci, wszczynane są postępowania administracyjne. Na początku rodzice są skłaniani do szczepień poprzez akcje edukacyjno-informacyjne, następnie jest wysyłane upomnienie. Gdy i to nie skutkuje, powiatowy inspektor sanitarny nakłada grzywnę do 1,5 tys. złotych.
Liczba zażaleń wobec tych egzekucji jest jednak tak duża, że resort nie wyrabia się z ich rozpatrywaniem – pisze „Dziennik Gazeta Prawna”. NIK wskazuje, że to efekt wieloletnich zaniedbań. W latach 2015-2017 do MZ wpłynęło 3129 zażaleń z czego rozpatrzonych zostało tylko niespełna 13 proc. Na koniec 2017 roku w toku było 2841 postępowań.
Praca dla prawników
By uporać się z rosnącą liczbą spraw, resort chce wynająć kancelarię prawną. Przedstawiciel MZ tłumaczy, że departament prawny ministerstwa nie daje sobie rady. Inna sprawa, że takiej pomocy ministerstwo szuka już od 2014 roku.
By uporać się z rosnącą liczbą spraw, resort chce wynająć kancelarię prawną. Przedstawiciel MZ tłumaczy, że departament prawny ministerstwa nie daje sobie rady. Inna sprawa, że takiej pomocy ministerstwo szuka już od 2014 roku.
Z antyszczepionkowcami na własną rękę zmaga się pediatra Dawid Ciemięga. Lekarz pozwał oczerniające go w sieci osoby, sprawa trafiła do prokuratury. Jedna z jego hejterek posunęła się nawet do zmyślenia dziecka, które Ciemięga miał rzekomo leczyć. Następnie kobieta twierdziła, że pediatra postawił złą diagnozę.
