Reklama po góralsku. W nosie mają mandaty, krzyczą, że to zamach na wolność

Zakopane powoli się zmienia, ale ciągle jest przytłoczone różnej maści reklamami i szyldami
Zakopane powoli się zmienia, ale ciągle jest przytłoczone różnej maści reklamami i szyldami Fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta
W Zakopanem trwa walka służb miejskich z szyldozą. Piękna i unikalna architektura tego miasta jest od lat zasłaniana przez nachalne i krzykliwe reklamy. Idzie opornie, bo niektórzy górale traktują to jako zamach na coś, co kochają najbardziej – ślebodę i dutki.

Władze Zakopanego dwa lata temu wprowadziły sporo obostrzeń dotyczących szyldów i reklam. Na Krupówkach utworzono park kulturowy, więc wszystkie stragany z pamiątkami muszą spełniać określone normy, na budynkach nie może być wielkoformatowych reklam, a po ulicy nie mogą się poruszać nagabywacze – czyli np. ludzie, którzy w kostiumie misia namawiają do robienia sobie z nimi zdjęć.

Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie opór części sprzedawców. Jak pisze serwis Finanse.WP.pl, są oni niechętni zmianom i uważają je za atak na ich wolność i pieniądze.

– To jest moja działka, mój lokal i mogę go sobie urządzić, jak mi się podoba! Nikomu nic do tego. To jest ograniczanie moich praw – twierdzi jeden ze straganiarzy.

Inni dodają, że nie boją się mandatów, bo nikomu krzywdy nie robią. Pan, który chodzi w kostiumie misia twierdzi, że na widok straży miejskiej zaczyna udawać kaznodzieję – więc służby omijają go z daleka.

Turyści doceniają zmiany, ale ciągle widzą w Zakopanem stolicę tandety i reklamowej szyldozy.
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Piotr BuckiPiotr Bucki

Podczas ostatniej konferencji Kurs na HR w Gdańsku, Marcin Grzegory z Invest in Pomerania, zadał widowni pytanie, „Kto z Państwa wie coś na temat projektu Invest in Pomerania”. Potem dodał, „Pytam, bo wiem, że nie ma nic gorszego niż opowiadania o rzeczach, które ludzie znają i kojarzą”. Miał rację.

Łukasz DudkoŁukasz Dudko

Odpowiedzi na to pytanie jest tyle, że wystarczyłoby pewnie na grubą książkę, ale skupmy się na dwóch kluczowych błędach: słabej analizie konkurencji oraz nieprzygotowaniu produktu i zespołu. Bez tego ekspansja na rynki zagraniczne nie ma szans.

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Walter Isaacson, w podsumowaniu biografii Leonardo da Vinci, podsuwa nam sporą listę wniosków wynikających z działalności artysty, które można wykorzystać do rozwijania swojej kreatywności.