Znaleźli sposób, jak skłonić millenialsów do czytania. Aplikacja Squid ma przeszło milion pobrań

Zespół odpowiedzialny za stworzenie aplikacji Squid.
Zespół odpowiedzialny za stworzenie aplikacji Squid. facebook.com/Squid
Intuicyjna aplikacja agregująca najciekawsze treści, jakie można znaleźć w polskim (i nie tylko) internecie – tyle wystarczyło, by Squid zrobił w naszym kraju niemałą karierę. I to dobrze, bo jak podkreśla twórca apki – chodziło właśnie o to, by uatrakcyjnić millenialsom lekturę i skłonić ich do czytania tekstów.


Na przystanku pod moim domem zjawiam się w dni robocze ok. 8 rano. Zazwyczaj mam 5-6 minut do odjazdu najbliższego tramwaju. Odpalam więc Squida, chwila wystarczy, by zapoznać się z kilkudziesięcioma nagłówkami, a przy dobrych wiatrach – nawet na przeczytanie jednego czy dwóch artykułów.


Aplikacja jest jakby skrojona na potrzeby mieszkańców dużych miast, którzy z jednej strony są ciągle w biegu, z drugiej – w ciągu dnia mają multum mikroprzerw, które ciężko w sensowny sposób zagospodarować.

Tu z pomocą przychodzi właśnie Squid, który szereguje teksty pod kątem tematycznym i najciekawsze z nich podaje nam w skondensowanej formie. Zamiast przeklikiwać się przez niezliczone ilości stron www, wchodzimy np. w zakładkę „technologia” i bum… dostajemy najnowsze artykuły z kilkunastu największych branżowych serwisów w Polsce.

Szwedzki rodowód
Squid został założony przez Szweda Johana Otheliusa, który przez lata pracował w roli szefa marketingu w jednym z największych szwedzkich wydawnictw. – Othelius miał w tym czasie dostęp do wielu badań. Okazało się że czytelnictwo wśród millennialsów zamiera w sposób dramatyczny – opowiada INNPoland.pl Tomasz Lis, Country Manager Poland.

Założyciel Squida doszedł do wniosku, że problem leży jednak nie w tym, że młodzi ludzie nie chcą czytać, co raczej w formie podawania im treści – w dobie internetu zbyt skomplikowanej, czasochłonnej i zwyczajnie nudnej. – Squid ma ponad 50 kategorii w tym e-sport, gaming, kulturę czy motoryzację. Poprzez ten miks jesteśmy w stanie dać ludziom to, co ich naprawdę interesuje – zauważa Lis.


Co ciekawe sam projekt rozpoczął się w Polsce, która okazała się wdzięcznym poligonem doświadczalnym. – Szwecja jest mała pod względem populacji i droga pod względem wdrażania nowych pomysłów w życie. Polska ma w tym czasie fajną, łaknąca wiedzy i technologicznie zaawansowaną młodzież – podkreśla przedstawiciel Squida.

1,3 mln pobrań
Szwedzka aplikacja od samego początku narzuciła sobie wysokie tempo zdobywania nowych użytkowników. Jeszcze w ubiegłym roku korzystało z niej ok. 60 tys. Polaków. Squid szybko zaczął wchodzić jednak na nowe rynki, dzisiaj jest obecny w 14 krajach na świecie m.in. w Hiszpanii, Francji, Włoszech, Anglii, ale także Rosji czy Australii.

Dzięki temu całkiem niedawno świętował okrągły milion użytkowników, by w tej chwili móc się pochwalić 1,3 mln pobrań. Polska wciąż pozostaje jednak bastionem Squida. Czytelnicy z naszego kraju stanowią obecnie ok. 35 proc. ogólnej liczby użytkowników.

O co pytają użytkownicy?
Wraz z rosnącym zainteresowaniem Squidem, do twórców spływają również uwagi. Jak opowiada Tomasz Lis, w dużej mierze dotyczą one… rzekomego upolitycznienia aplikacji. – Użytkownicy raz twierdzą, że jesteśmy ultraprawicowi, raz – że ultralewicowi. Prawda jest taka, że nie stoimy po żadnej ze stron, chcemy tylko dostarczać treść. Czytelnicy mają możliwość blokowania stron, na których teksty nie mają ochoty – podkreśla.
Lis dodaje, że Squid nie zamierza samowolnie ograniczać widoczności niektórych newsów. – To jest to co odróżnia nas od Facebooka. Nie tworzymy bańki społecznościowej. Jesteśmy miejscem, w którym czytelnik w tym samym czasie może przeczytać newsa napisanego z perspektywy różnych mediów – opowiada.

Nowe wyzwania
Na zwykłym przyroście liczby użytkowników twórcy apki nie zamierzają jednak poprzestać. W planach jest m.in. monetyzacja aplikacji. - Ekspansja SQUID polega na otwieraniu się na nowych rynkach, wykorzystywaniu możliwości jakie daje agregacja materiałów z tak wielkiej ilości źródeł. Będziemy też umożliwiali monetyzację miejsc reklamowych naszych źródeł za pomocą SQUID Audience Network - podkreśla Lis.

– Okazało się również, że świetnie nadajemy się do nauki języka. Tylko jeden przycisk wystarczy, by zmienić wersję językową. Dlatego zaczynamy akcję Squinglish – dorzuca.

Nowa opcja Easy News ma być przygotowana w konsultacji z nauczycielami, którzy mają przygotowywać na podstawie tekstów ze Squida proste materiały służące szlifowaniu języków obcych. Do tego dojdą również różnego rodzaju ćwiczenia, sprawdzające wiedzę. W zanadrzu są jeszcze kolejne projekty, których jednak przedstawiciele zespołu nie chcą na razie ujawniać

Agregatory treści
Squid nie jest rzecz jasna jedynym agregatorem treści. Podobną funkcję pełni chociażby Feedly, Flipboard, w pewnym sensie również Wykop albo Redddit. Niedawno z dużym projektem ruszył również Google, który zaprezentował światu apkę Google News. Zespół pracujący nad Squidem zachowuje jednak spokój.

– Od momentu pojawienia się Google News nie zauważyliśmy spowolnienia wzrostu czy odpływu czytelników. Cieszymy się z każdej sytuacji w której ludzie mają możliwość dotarcia do informacji szybciej, prościej i lepiej. Im większa konkurencja, tym lepiej poinformowani będą czytelnicy. A to dobrze dla świata – podkreśla Lis.