Banksy chciał im zagrać na nosie, oni zagrali jemu. Strzępy warte więcej, niż obraz w całości

Sprzedane? To do zmienienia - Banksy zdalnie zniszczył swój obraz na aukcji
Sprzedane? To do zmienienia - Banksy zdalnie zniszczył swój obraz na aukcji Instagram.com/banksy/
Nie wiadomo, kto kupił obraz Banksy’ego, który tuż po wylicytowaniu kwoty 1,04 mln funtów i potwierdzeniu transakcji uległ samozniszczeniu. Ale wygląda na to, że zrobił świetny interes – w strzępach wart jest o wiele więcej, być może nawet… dwa razy więcej.

Całe zamieszanie zaczęło się w momencie, gdy obraz Banksy’ego trafił na aukcję. Jest to reprodukcja jego słynnej "Dziewczynki z balonikiem". Artysta ukrywający się pod tym pseudonimem od wielu lat pozostaje anonimowy. Tworzy graffiti i proste, ikoniczne grafiki o zaskakująco dużym ładunku emocji.

Tajemnicą nie jest za to głęboka niechęć Banksy’ego do komercjalizacji rynku dzieł sztuki. On sam nigdy nie sprzedaje swoich prac – po prostu tworzy je w tzw. przestrzeni miejskiej. Albo potajemnie wiesza w słynnych galeriach.

Chciał popsuć, stworzył coś nowego
Kiedy „Dziewczynka z balonikiem” trafiła na aukcję, nikt nie podejrzewał, że w ramie obrazu zamontowana jest zdalnie uruchamiana niszczarka, która po stuknięciu młotkiem przez prowadzącego aukcję, przemieli pół obrazu na strzępy. W ten sposób Banksy zagrał na nosie wszystkim, którzy próbują wyceniać i komercjalizować jego prace.
Nastąpił jednak niespodziewany zwrot akcji – okazuje się, że krytycy, handlarze i kolekcjonerzy zachwycili się poszarpanym obrazem i uznali go za lepsze dzieło sztuki, niż w momencie, gdy pozostawał w jednym kawałku. Szacują, że teraz pocięta „Dziewczynka z balonikiem” może być warta nawet 2 mln funtów. Banksy musi pluć sobie w brodę.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Marek PorzeżyńskiMarek Porzeżyński

Geoblokowaniem nazywane są praktyki polegające na blokowaniu dostępu do stron internetowych lub przekierowywania na strony przewidziane dla danego rynku ze względu na przynależność państwową odwiedzającego. Takie praktyki uznawane są za dyskryminujące...

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Pewne książki warto przeczytać, inne trzeba. Do tej drugiej kategorii zalicza się z pewnością „Siła Nawyku”, której autorem jest Charles Duhigg. Jak tłumaczy już sam podtytuł, książka pozwala zrozumieć „dlaczego robimy to co robimy i jak można to zmienić w życiu i biznesie”. Otóż okazuje się, że mózg działa według pewnych schematów.

Krzysztof SurgutKrzysztof Surgut

Twoja Firma została zaatakowana przez hakerów? No to może warto odpowiedzieć im "Pięknym za Nadobne" i przygotować lub zlecić kontratak? To nie jest najlepszy pomysł. Dlaczego? Zapraszam do lektury.