Sezon na grzyby w pełni. Tak uchronisz się przed zatruciem

Podczas zatrucia grzybami nie szukajmy rozwiązań na własną rękę, tu pomóc może tylko lekarz
Podczas zatrucia grzybami nie szukajmy rozwiązań na własną rękę, tu pomóc może tylko lekarz Foto: Artur Kubasik / Agencja Gazeta
Wielu z nas uwielbia grzyby – zarówno jeść, jak i zbierać. Czasami niestety zdarza nam się błąd, który jest potencjalnie ostatnią źle zrobioną rzeczą w życiu. Jak rozpoznać zatrucie grzybami i jak zareagować w takiej sytuacji?


Stara dobra zasada mówi, że zbieramy tylko te grzyby, które znamy. Warto się tego trzymać, ale i tak może się zdarzyć, że wrócimy do domu z grzybem, który nie jest tym, "za którego się podaje". Są to na szczęście sytuacje coraz rzadsze.

Objawy zatrucia grzybami
Kiedy przygotujesz potrawę z grzybów, dla bezpieczeństwa nie jedz wszystkiego. Dobrze jest zostawić próbkę dla sanepidu lub – w ostateczności – prokuratora. Jeśli się strujemy, warto zabrać trochę dla lekarza. Raczej nie zje, ale może stwierdzić, czym się zatruliśmy i jak nam pomóc.

Objawy zatrucia są podobne do innych dolegliwości, potencjalnie niegroźnych. To przede wszystkim bóle głowy, brzucha, nudności, wymioty i biegunka. Z drugiej jednak strony możemy mieć też uczucie gorąca, obfite poty, zaczerwienienie czy łzawienie. Zdarzają się też zaburzenia widzenia i spadek ciśnienia. W najgorszym przypadku można stracić przytomność.


Co robić w przypadku zatrucia?
Lekarze radzą, by wymiotować. Najłatwiej jest wypić dużą ilość wody, lepiej nie słonej, bo to dodatkowo podrażnia układ pokarmowy.

Poza tym nie wolno szukać rozwiązań na własną rękę, trzeba natychmiast udać się do lekarza. Tam dostaniemy leki, kroplówkę, zafundują nam płukanie żołądka.

Objawy zatrucia nie pojawiają się natychmiast, na ogół dochodzi do tego po 3 – 5 godzinach od spożycia. W przypadku śmiertelnie groźnego muchomora sromotnikowego, mylonego często z kanią, objawy pojawiają się nawet po kilkunastu godzinach. Na dodatek następnego dnia można oczekiwać pozornej poprawy stanu zatrutej osoby, dopiero potem gwałtownego pogorszenia, które kończy się zgonem.
Lekarze zakazują leczenia na własną rękę – przyjmowanie środków przeczyszczających, picie wódki albo mleka z pewnością nie pomoże. Toksyny zawarte w grzybach uszkadzają nerki, wątrobę i układ nerwowy, mogę też powodować halucynacje. Im szybciej trafimy do lekarza, tym lepiej.

Jak rozpoznać trującego grzyba?
Na temat grzybów pokutuje kilka szkodliwych mitów. Jeden z nich mówi o tym, że w kontakcie z trującym grzybem czernieje cebula. To bzdura. Podobnie jak to, że trujące szybko ciemnieją (robią się sine) po przekrojeniu. Nie, jedne grzyby sinieją, inne nie.

Pozostaje też kwestia smaku. Grzyby trujące potrafią być przyjemne dla podniebienia. Osoby, którym zdarzyło się zjeść muchomora sromotnikowego i przeżyć, twierdzą, że jest on lekko słodkawy.

Z kolei borowik szatański (goryczak żółciowy), udający prawdziwka, wcale nie jest trujący, ale niejadalny. Potworna gorycz powoduje, że nikt normalny go nie spożyje. Gotowanie nie usuwa toksyn z grzybów.

Co łatwo pomylić?
Najgroźniejsze jest wzięcie muchomora sromotnikowego za kanię, gąskę zielonkę albo gołąbka zielonawego. Z kolei smardza łatwo pomylić z piestrzenicą kasztanowatą. Zdarzają się też zatrucia strzępiakiem ceglastym, lisówką pomarańczową albo krowiakiem podwiniętym, czyli olszówką.

Pojawiają się też gatunki grzybów, których jeszcze niedawno nie było w Polsce, jak na przykład jadalny i smaczny borowik wysmukły, gość z USA.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Igor IluninIgor Ilunin

Większość ludzi już jest przyzwyczajona do przyswajania danych i multimediów na wielu ekranach. Stąd oczekiwana, że samochody zapewnią podobne możliwości, są naturalne.

Piotr BuckiPiotr Bucki

Czasem na szkoleniach przeprowadzam pewien eksperyment. Proszę uczestników, żeby wskazali lewą i prawą stronę. Nic trudnego. Dla przeważającej większości. To jednak nie koniec eksperymentu.

Tomasz SwiebodaTomasz Swieboda

Polski rynek venture capital z roku na rok staje się coraz dojrzalszy i powoli zaczyna przypominać zachodnie ekosystemy. Tak w ostatnich dwóch latach wyglądała lokalna scena startupowa.