Google ich ceni, bo w grach mobilnych są mistrzami. Teraz sami wspierają niezależnych twórców w Polsce

Huuuge Games wspiera polskich twórców gier z gatunku casual i hyper-casual. Studio prowadzi Tap Tap Games, program wydawniczy dla deweloperów zewnętrznych, oferujący szybki dostęp do masowego odbiorcy na światowym rynku gier mobilnych
Huuuge Games wspiera polskich twórców gier z gatunku casual i hyper-casual. Studio prowadzi Tap Tap Games, program wydawniczy dla deweloperów zewnętrznych, oferujący szybki dostęp do masowego odbiorcy na światowym rynku gier mobilnych Materiały prasowe
Rynek gier na smartfony wart jest już ponad 70 mld dolarów. Dla Huuuge Games, producenta i wydawcy mobilnych gier free-to-play, liczy się, by Polska została jednym z liderów tej branży na świecie. Niedawno studio rozpoczęło współpracę z Google i uruchomiło program wydawniczy. Cel? Wsparcie polskich deweloperów gier casual i hyper-casual.

– Chcemy, by deweloper skupił się na produkcji gry, natomiast my bierzemy na siebie powodzenie jego projektu od strony biznesowej. Nasza w tym głowa, by zająć się m.in. monetyzacją i promocją – deklaruje Łukasz Miądowicz, menedżer ds. rozwoju w Huuuge Games, odpowiedzialny za współpracę studia z zewnętrznymi deweloperami w ramach programu wydawniczego Tap Tap Games.

Loga Huuuge Games trudno dziś nie rozpoznać. Jak zaczęła się ta przygoda w branży gier?

Huuuge Games powstał w 2014 roku. Nasz zespół tworzył jednak wcześniej Gamelion. Firmę założył Anton Gauffin, który przyjechał z Finlandii do Polski w 2005 roku w poszukiwaniu zdolnych programistów. Pod szyldem Gamelion robiliśmy gry na zlecenie m.in. Sony i EA Games.

Czyli marek, które każdy zapalony gracz doskonale zna.

Tak, to było ciekawe doświadczenie. Co było dalej? W 2007 roku nasz CEO sprzedał swoje udziały i wyjechał do Doliny Krzemowej w Kalifornii, gdzie pracował nad kolejnymi grami. W 2014 roku wrócił i wykupił z powrotem firmę, przekształcając ją w Huuuge Games.


Historia zatoczyła więc koło. Kim dzisiaj jest ta gamingowa spółka?

Liderem w Polsce i jedną z najszybciej rozwijających się firm na świecie w branży gier społecznościowych. Dziś jesteśmy wiodącym producentem i wydawcą darmowych gier mobilnych w modelu free-to-play. Obecnie koncentrujemy się na grach casualowych i hyper-casualowych.

Myślicie lokalnie, działacie globalnie. Gdzie można spotkać się z wami twarzą w twarz?

Nasze serce bije w Polsce. Mamy biura w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Szczecinie i Bydgoszczy. Za granicą nasi specjaliści pracują w Berlinie, gdzie nad całym biznesem czuwa Anton Gauffin, a także w Hongkongu, Tel Awiwie i na Cyprze.
A dlaczego ty osobiście związałeś się zawodowo z branżą gier?

To klasyczna historia, jakich wiele. Od dziecka byłem zafascynowany grami. Kiedy prowadziłem jeszcze własną firmę, Anton odezwał się do mnie i uznał mnie za cenny nabytek dla Huuuge Games. Dostałem więc szansę rozwijania się w branży, którą kocham od zawsze.

Jakie gry lubisz?

Tymi, którymi się zajmuje [śmiech]. Serio, jestem dużym pasjonatem starych gier arcade, których spadkobiercą jest dzisiejszy gatunek hyper-casual. Niedawno nabyłem stare konsole, aby móc odpalać leciwe tytuły. Głównie skupiam się na grach mobilnych, które są proste i mają jasno określony cel.

W ubiegłym roku powołaliście do życia Tap Tap Games.

Za tą nazwą kryje się studio oraz wydawca gier casualowych i hyper-casualowych, który istnieje od początku 2018 roku. Tempo rozwoju jest na tyle intensywne, że pod tym szyldem uruchomiliśmy również atrakcyjny program wydawniczy dla projektantów gier.

O nim jeszcze szczegółowo porozmawiamy. Najpierw powiedz, skąd wzięła się nazwa.

Od stukania palcem w ekran smartfona. Gatunkowi hyper-casual przyświeca bowiem idea ''Dotknij i graj'', czyli uruchamianie i obsługiwanie gry mobilnej jednym palcem na ekranie smartfona trzymanego w pozycji portretowej.
Wyjaśnijmy w ogóle czytelnikom, co w trawie piszczy. Czym są gry casualowe, a czym hyper-casualowe?

Obie charakteryzują się prostotą, przy czym o ile gry casualowe wymagają nieco większego zaangażowania, lektury tutoriala czy ustawienia w menu, o tyle gry hyper-casualowe mają jeszcze prostszą mechanikę i pozwalają na tzw. natychmiastowy skok użytkownika w rozgrywkę.

Jak wygląda profil zainteresowanego nimi gracza?

Graczem może być praktycznie każdy. Te gry jako ''zabijacze czasu'' są skierowane do wszystkich. Sięgamy po nie, czekając w kolejce, stojąc w korku, jadąc autobusem czy robiąc przerwę od pracy.

Dlatego zdecydowaliście się wejść na ten rynek i go podbić?

Nie da się ukryć, że to bardzo obiecujący rynek z bardzo szeroką grupą odbiorców, których interesuje po prostu szybka rozrywka, a nie skomplikowane produkcje w rodzaju RPG-ów, w które gra się tygodniami czy miesiącami. Ponadto koszt i czas produkcji takich gier rekreacyjnych jest znacząco mniejszy. I jeszcze jedna rzecz.

Mianowicie?

Gdy przyjrzysz się statystykom Google Play'a czy App Store'a, to w rankingach top 10 w kategorii free-to-play znajdziesz głównie gry hyper-casualowe. Wszystkie dane pokazują, że te gry cieszą się olbrzymią popularnością – grają w nie dziennie miliony, jeśli nie setki milionów użytkowników.

To musi być więc żyła złota. Jaka obecnie jest wartość tego rynku?

Wartość całego rynku gier mobilnych szacowana jest na ponad 70 mld dolarów. Inwestorzy widzą tu ogromny potencjał, stąd nie dziwią idące w setkach milionów dolarów inwestycje w studia produkujące gry na smartfony.
Wróćmy do Tap Tap Games. Jak wspomniałeś, projekt otwarty jest na zewnętrznych deweloperów. Z jakim odbiorem spotkała się ta inicjatywa?

Program wydawniczy wystartował trochę później niż samo studio, w zasadzie pod koniec 2018 roku. Cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem i cały czas przyciąga nowych deweloperów ze swoimi tytułami. Co więcej, deweloperzy, którzy już raz spróbowali wydania u nas gry, wracają z kolejnymi produkcjami, więc jest to bardzo dobry prognostyk.

W jaki sposób deweloper może dać wam znać: ''słuchajcie, mam tutaj hit, może go wydacie''?

Wystarczy po prostu wejść na naszą stronę i skorzystać z dostępnego tam formularza. Autor załącza stworzony tytuł, czyli build gry, ewentualnie jeszcze link do video pokazującego gameplay. I tyle. Dalej my się z nim kontaktujemy i ustalamy dalsze kroki.

Jakie kryteria trzeba spełnić, aby dołączyć do tego programu wydawniczego?

Trzeba mieć po prostu grę stworzoną na silniku Unity, z którym eksperymentować może praktycznie każdy dzięki chociażby dostępnym w internecie kursom. Gra nie musi być idealna – pomożemy w jej dopracowaniu – a jej twórca nie musi być mistrzem projektowania gier mobilnych.

Na jakim etapie produkcji przyjmujecie gry?

Na każdym. Pierwszeństwo mają u nas oczywiście skończone tytuły, ale jeśli ktoś wyśle nam prototyp gry, staramy się dać mu feedback, co powinien zrobić, aby ją poprawić i ulepszyć. Dla nas ten program to nie tylko działalność stricte wydawnicza, ale też możliwość budowania dobrych relacji ze środowiskiem deweloperów.

Właśnie, jakie korzyści wynoszą deweloperzy z tego programu poza samą satysfakcją z wydania ich autorskich gier?

Dzielimy się wiedzą i doświadczeniem z zakresu contentu, czyli rozgrywki i mechaniki gry. Nie mam tu na myśli jedynie e-mailowego feedbacku, ale też dostęp do opracowanych przez nas materiałów edukacyjnych. Kładziemy też duży, jeśli nie większy nacisk na mentoring biznesowy.

Co należy przez to rozumieć?

Chcemy, by deweloper skupił się na produkcji gry, natomiast my bierzemy na siebie powodzenie jego projektu od strony biznesowej. Nasza w tym głowa, by zająć się promocją, akwizycją użytkowników, monetyzacją, a także analityką grupy docelowej, tak aby deweloper robił coraz lepsze tytuły trafiające w gusta odbiorców.

Jest zapotrzebowanie na taką wiedzę wśród rodzimych deweloperów?

Jak najbardziej. Chętnie pomagamy zdobyć tę wiedzę, bo widzimy, że jest jej deficyt i to nie tylko w Polsce, ale też i w Europie. Jest sporo deweloperów, którzy robią naprawdę super tytuły, ale nie wiedzą, jak je dobrze sprzedać i właściwie przeanalizować pozyskane z rynku dane.
Co jeszcze zyskuje deweloper, decydując się na wydanie gry pod szyldem Tap Tap Games?

Nie ma co owijać w bawełnę. Na tym programie, czyli na wydawanych na naszej platformie autorskich grach, można też zarabiać.

Jak w takim razie wygląda model monetyzacji?

Jest to klasyczny model free-to-playowy, który polega na wyświetlaniu pełnoekranowych reklam video w taki sposób, żeby nie zaburzać gameplay'u, czyli najczęściej umieszczonych pomiędzy etapami w grze. Natomiast deweloper zarabia, otrzymując stałą kwotę za każdą instalację gry. Są też bonusy za przekroczenie odpowiednich progów ilości instalacji.

Planujecie jakoś rozszerzyć program od strony wsparcia finansowego?

W przypadku najlepszych tytułów przymierzamy się do bezpośrednich inwestycji w projekty deweloperów. Rozważamy też jeszcze inne metody wynagradzania finansowego twórców gier na zasadzie udziału w zyskach. Na kwestię finansów warto spojrzeć też od innej strony.

Jakiej?

Warto pamiętać, że przy wydaniu gry na platformie Tap Tap Games odchodzą koszty związane z marketingiem, które w całości bierzemy na siebie. Na rynku gier mobilnych, gdzie powstaje tyle tytułów, jest trudno się przebić, pomagamy więc przecierać szlaki i na nim zaistnieć.

Podsumujmy – co zyskuje deweloper, który dołączy do społeczności Tap Tap Games?

Możliwość zarabiania na swojej pasji, wiedzę w zakresie projektowania, targetowania i promowania gier, wsparcie marketingowe, dystrybucję tytułu na cały świat, a także szeroko rozumianą analitykę. Temu programowi towarzyszą też różne otwarte warsztaty i inne edukacyjne przedsięwzięcia.

Powiedź coś więcej o tych działaniach.

Wspieramy ekosystem gamingowy, skupiając się na podnoszeniu świadomości biznesowej w Polsce. Wspólnie z Google prowadzimy Akademię 3u-2o, gdzie uczymy sztuki projektowania i wydawania gier, tak aby w ramach tej akademii powstało takie ministudio, które jest mocno sfokusowane na gamingu jako biznesie.

Jak jeszcze współpracujecie z Google?

Organizujemy Gamecamp, cykliczną konferencję, gdzie kładziemy duży nacisk właśnie na sprawy biznesowe i marketingowe w branży gier mobilnych.

Jakie zatem rady macie dla początkujących deweloperów?

Gry hyper-casualowe muszę być tak zaprojektowane, żeby gracz w miarę łatwo osiągnął założony cel. Ponieważ służą one relaksowi, trzeba kierować się głównie zasadą nagradzania gracza za małe sukcesy, tak aby miał cały czas poczucie satysfakcji z tej prostej rozgrywki. Trzeba też ''czuć'' specyfikę tego gatunku gier.

Chodzi o maksymalną prostotę gry?

Tak, ale też o jej krótki żywot. W takie tytuły użytkownik gra góra przez tydzień, a potem szuka kolejnych propozycji. Dlatego deweloper gier hyper-casualowych musi nastawić się na szybką i masową produkcję, co nie oznacza, że nie zdarzają się tytuły, które okazują się hitami i cieszą się dłuższym zainteresowaniem.
Jak to osiągnąć?

Po pierwsze, bardzo ważne jest to, żeby gracz czuł progres w grze. Można go uzyskać np. poprzez wprowadzenie leveli i urozmaicenie ich tak, aby gracz widział cały czas coś nowego. Możemy również wprowadzić losowość występowania przeszkód, losowo wydłużać trasę w grze lub losowo wprowadzać nowe światy albo manipulować kolorami tła z etapu na etap.

Jak najlepiej sprawdzić, czy podążamy właściwą drogę, rozwijając gry hyper-casualowe?

Proponujemy prosty test. Jeśli na podstawie zrzutu ekranu czy 5-sekundowego video, jesteśmy w stanie wytłumaczyć komuś, na czym polega nasza gra, to znaczy, że zmierzamy we właściwym kierunku. Jeśli nie, rozgrywka jest przekombinowana i może zniechęcać odbiorców.

Rozumiem, że sami dajecie przykład, jak należy uprawiać tę sztukę. Ile własnych gier wyprodukowaliście pod szyldem Tap Tap Games?

Ponad 30. Cały czas nasz zespół zajmuje się produkcją kolejnych tytułów. Marka Tap Tap Games działa więc intensywnie na dwóch płaszczyznach – produkcyjnej i wydawniczej.

Która z produkcji Tap Tap Games cieszy się największą popularnością?

Nasz hit to Rollercoaster Dash. Gracze starają się cały czas pobijać swoje rekordy, a my coraz bardziej uatrakcyjniać rozgrywkę, wprowadzając nowe funkcjonalności. Od wydania gry pobrano ją ponad 5 mln razy. Inne nasze sukcesy to Hill Racer i Super AirTraffic Control. Dużą popularnością cieszyła się ściągnięta ponad milion razy gra Kitty Jump.

Z czego jesteście najbardziej dumni po tych kilku latach działalności?

Z faktu, że z małej firmy rozrośliśmy się do takiej, z którą chce współpracować taka globalna marka jak Google. Mamy wspaniały zespół specjalistów, wypuszczamy coraz więcej tytułów. W kontekście Tap Tap Games nie kryjemy dumy z tego, że program idzie jak burza, choć jest stosunkowo młody. Niewątpliwie cieszy nas to, że deweloperzy do nas wracają.

A co chcielibyście jeszcze osiągnąć w swojej branży?

Takim osiągnięciem będzie jeszcze wzrost liczby deweloperów, z którymi regularnie współpracujemy. Celujemy też w dużą promocję tytułów polskich twórców na specyficznych rynkach. Dążymy do tego, żeby ich gry były tak ''uszyte'', aby np. znajdowały odbiorców w Azji.

Pozostaję trzymać kciuki za powodzenie tych akcji.

Zależy nam, żeby Polska stała się liderem w branży mobilnych gier free-to-play. Aby to osiągnąć, uczmy się od siebie nawzajem. Chodzi w końcu o to, żeby grać i wymieniać się doświadczeniami, wspólnie się przy tym dobrze bawiąc. Każdego, kto ma ochotę spróbować swoich sił na tym polu, zapraszamy do społeczności Tap Tap Games.

Artykuł powstał we współpracy z Huuuge Games

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Piotr BuckiPiotr Bucki

Aaron Sorkin – amerykański dramaturg, scenarzysta, reżyser i producent filmowy i telewizyjny – przekonuje, że jeśli nie masz w swojej opowieści takich słów jak „ale”, „jednak”, „z wyjątkiem”, „poza”, „tymczasem”, to nie stworzysz dobrej historii. Jeśli nie masz właśnie takich słów funkcyjnych, to nie masz też dobrej narracji do swojej prezentacji.

Jarosław TrelaJarosław Trela

Całkiem niedawno rozpoczął się nowy rok 2019. Jaki był poprzedni dla mnie i mojej firmy? Odpowiem obiektywnie i szczerze. Dobry. Z dumą mogę powiedzieć, że cały czas rośniemy, notujemy zyski, a pracy nie brakuje. Jest to zasługa kilku składowych. Po pierwsze wzrastającej świadomości co do sektora odnawialnych źródeł energii.

Krzysztof SurgutKrzysztof Surgut

Twoja Firma została zaatakowana przez hakerów? No to może warto odpowiedzieć im "Pięknym za Nadobne" i przygotować lub zlecić kontratak? To nie jest najlepszy pomysł. Dlaczego? Zapraszam do lektury.