Życie jest tym, czym je uczynimy. Ruch, który zyskuje coraz więcej entuzjastów na całym świecie

Lifehacking to filozofia życia, która zakłada ciągłe poszukiwanie sposobów, aby było ono efektywniejsze, łatwiejsze i przyjemniejsze
Lifehacking to filozofia życia, która zakłada ciągłe poszukiwanie sposobów, aby było ono efektywniejsze, łatwiejsze i przyjemniejsze 123rf.com
Życie jest tym, czym je uczynimy. Jak w grze obowiązują w nim zasady, a przecież każdą grę da się... zhakować. Można więc spróbować uczynić życie taką grą, jaką chcemy, żeby było. Owa filozofia myślenia stoi u podstaw rosnącego w siłę na całym świecie ruchu lifehackerów, których drugie imię to ultrazaradność.


Hakowanie kojarzy się z wirusami, włamaniami do komputerów i ściąganiem tajnych danych. W niektórych kręgach za tym słowem kryje się jednak stosowanie trików w celu ułatwiania sobie szeroko rozumianego życia. Tzw. lifehacking (z ang.: ''hakowanie życia'') szuka zawsze odpowiedzi na pytanie: ''Co można robić inaczej, żeby życie było lepsze?''.

Aby zwiększyć swoją produktywność, zaoszczędzając czas albo pieniądze, albo to i to, lifehacker sięga po rozmaite sztuczki (lifehacki). Niekiedy posiłkuje się przy tym najnowszymi technologiami, których rozwój napędza m.in. idea poprawy komfortu użytkowników w trakcie pracy czy relaksu – tu każda zmiana ma służyć wzrostowi efektywności.

Lifehackerzy zachowują się zresztą jak rasowi twórcy aplikacji mobilnych – tak jak oni cały czas szukają funkcjonalności usprawniających pracę apek, tak ci cały czas szukają nowych sposobów na życie, żeby było ono prostsze i przyjemniejsze. Życiowy haker nigdy nie spoczywa na laurach, a na problem patrzy przez pryzmat narzędzia, który go rozwiąże.
Zjawisko lifehackingu kwitnie w sieci. Internet jest bowiem kopalnią poradników, podpowiadających, jak poradzić sobie z kłopotliwą sytuacją, jak wykonać daną rzecz prościej, taniej, oszczędniej czy szybciej. Lifehackerzy tworzą specjalne serwisy internetowe lub kanały na portalu YouTube, aby w tej dziedzinie sztuki oświecać innych.


Fakt, że entuzjastów tego ruchu przybywa i przybywa wynika z fenomenu lifehacków. Triki, czyli porady, jakimi dzielą się lifehackerzy, są proste i ogólnodostępne. Oznacza to, że nie trzeba być krezusem, żeby móc z nich skorzystać np. zaopatrując się w drogie narzędzia. Ponadto lifehacki cieszą się popularnością, gdyż ich zastosowanie jest nieograniczone.

Kto chce działać nieszablonowo i chodzić na skróty, znajdzie praktyczne porady praktycznie w każdej sferze życia. W jaki wygodny sposób wysprzątać kuchnię? Jak niedrogimi dodatkami poprawić smak potraw? Co zrobić, żeby przyspieszyć pracę komputera? Jakie kroki podjąć, aby lepiej zorganizować sobie czas pracy? Każdy z tych życiowych ''programów'' został przez kogoś zhakowany, a jego ''kod'' upubliczniony.

Symbolicznym już przykładem lifehackingu jest czyszczenie kuchenki mikrofalowej. Lifehacker, zamiast zakupu specjalnego środka czyszczącego, wybierze bardziej ekonomiczne rozwiązanie w postaci mieszanki wody z sokiem z cytryny. Dlaczego? Bo podgrzewany w mikrofalówce napój wytworzy parę, która skutecznie rozpuści zgromadzony na ściankach tłuszcz i brud.
Sztuka hakowania życia polega też na umiejętności wyszukiwania ofert skrojonych w duchu minimalizmu – bez zbędnych czasochłonnych formalności, długich męczących regulaminów czy skomplikowanych zasad, których przestrzegania usługobiorca musi pilnować jak oka w głowie, aby nie być stratnym, zwłaszcza finansowo.

W tym aspekcie dobrym przykładem może być wybór konta bankowego opartego na prostych warunkach i niskich opłatach. Wiele rachunków osobistych ma tzw. ukryte koszty, które uderzają właściciela po kieszeni, a on/ona wiecznie zaganiany/a nawet nie zwraca na nie uwagi. Lifehacker woli więc poświęcić więcej czasu na przegląd ofert celem znalezienia najbardziej przejrzystego konta niż brać pierwszą z brzegu opcję i potem pluć sobie w brodę.

Z myślą o lifehackerach maksymalnie uproszczone konto osobiste wprowadził mBank. Nowe eKonto oferuje wiele bezpłatnych opcji (otwarcie, prowadzenie, wypłaty w bankomatach pow. 100 zł) przy minimalnym poziomie aktywności. W dłuższej perspektywie obsługa takiego rachunku przyniesie posiadaczowi oszczędność i czasu i pieniędzy.

Bo w lifehackingu nie chodzi o jednorazowe sztuczki, tylko o efekt kumulacji. Raz zaoszczędzone w ciągu dnia 10 minut wygeneruje w perspektywie tygodnia godzinę więcej w naszym grafiku. Zaoszczędzone 7 zł w miesiącu przełoży się w rozliczeniu na cały rok na oszczędność w wysokości 84 zł. To malutkie zyski, ale świetnie ilustrujące potencjał takiej gospodarności.

Nie wolno jednak mylić lifehackingu z kombinatorstwem. Wpraszanie się na imprezy w stroju kucharza, symulowanie choroby w celach urlopowych, wyzyskiwanie pracowników w ramach ''optymalizacji'' kosztów... to nie lifehacking, a co najwyżej lifecracking. W końcu rzecz w tym, żeby ułatwiać sobie życie, nie utrudniając go innym.

Artykuł powstał we współpracy z mBank

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Marek PorzeżyńskiMarek Porzeżyński

Unia Europejska zgodnie ustanowiła ramy umożliwiające karanie za dokonanie cyberataków zagrażających poszczególnym państwom.

Anna SzubertAnna Szubert

1 czerwca w Hali Expo w Łodzi odbędzie się siódma edycja pokazu polskich projektantów Marka Wspiera Markę. To wydarzenie wyjatkowe na skalę Polski.

Igor IluninIgor Ilunin

Nasze samochody jeszcze nie jeżdżą samodzielnie. Na pewno też nie latają. Ale postęp technologiczny ostatnich kilku lat jest zadziwiający.