Szczęśliwi, że dokonali takiego wyboru. Brytyjczycy, którzy mieszkają i prowadzą własne biznesy w Polsce

Według Urzędu do Spraw Cudzoziemców w Polsce obecnie przebywa na stałe około 5,8 tys. Brytyjczyków, w tym 4,5 tys. mężczyzn i 1,3 tys. kobiet. Wśród nich są kierownik kaszubskiego pensjonatu John Borrell i brytyjski stolarz/muzyk Jimi Ogden (na zdjęciu).
Według Urzędu do Spraw Cudzoziemców w Polsce obecnie przebywa na stałe około 5,8 tys. Brytyjczyków, w tym 4,5 tys. mężczyzn i 1,3 tys. kobiet. Wśród nich są kierownik kaszubskiego pensjonatu John Borrell i brytyjski stolarz/muzyk Jimi Ogden (na zdjęciu). Facebook / Jimi Ogden
Jak podaje brytyjski urząd statystyczny (ONS, dane za lipiec 2017-czerwiec 2018), w Wielkiej Brytanii mieszka 985 tys. Polaków, czyli prawie milion naszych rodaków. Na Wyspach stanowimy drugą po Hindusach grupę imigrantów. A jak statystyki wyglądają w drugą stronę? Ilu Brytyjczyków mieszka w Polsce i co ich do tego skłania?


Z wiadomych względów są to o wiele skromniejsze wyniki, jednak Brytyjczycy, którzy osiedlają się w kraju nad Wisłą, zakładają tu rodziny i rozkręcają własne biznesy, to wcale nie mit. Według Urzędu do Spraw Cudzoziemców w Polsce obecnie przebywa na stałe około 5,8 tys. Brytyjczyków, w tym 4,5 tys. mężczyzn i 1,3 tys. kobiet.

Struktura wiekowa tych osób wygląda tak: do 20 lat – 450 osób, 20-39 lat – 2,6 tys. osób, 40-59 lat – 2,1 tys. osób, powyżej 60 lat – 630 osób. Najwięcej obywateli Wielkiej Brytanii zarejestrowało pobyt w województwach: mazowieckim – 2,1 tys. osób, małopolskim – 840 osób, dolnośląskim – 530 osób, śląskim – 440 osób i pomorskim – 370 osób.
Wśród Brytyjczyków, którzy w Polsce znaleźli dla siebie nowy dom, są też osoby o znanych w branży nazwiskach. Należy do nich chociażby John Borrell, były korespondent wojenny, który pracował jako reporter dla "TIME-a" i wielu innych najważniejszych tytułów prasowych na świecie. Teraz na emeryturze... serwuje wino gościom na Kaszubach.

Jak człowiek, który był świadkiem wielu wojen i najważniejszych wydarzeń historycznych drugiej połowy XX wieku, trafił do ojczyzny Chopina? Po 25 latach pracy dla tygodnika "TIME" urodzony w Anglii, a wychowany w Nowej Zelandii dziennikarz przyjechał do Polski w 1989 roku, aby zrealizować materiał o upadku komunizmu w Europie.


Po tym, jak wziął ślub z Anną Respond, gdańszczanką, którą poznał w Nigerii, kiedy prowadziła zajęcia na uniwersytecie w Nsukka, stwierdził, że potrzebuje już odpoczynku od wyczerpującej pracy reportera. Złożył wypowiedzenie w redakcji i przeprowadził się razem z małżonką na Kaszuby, które zachwyciły go urokliwym krajobrazem.

– Kiedy złożyłem rezygnację, wszyscy moi znajomi pytali mnie, gdzie będę teraz mieszkał. Gdy odpowiadałem, że w Polsce na Kaszubach, mieli mnie za wariata. Jestem jednak szczęśliwy, że dokonałem takiego wyboru – zapewnia John Borrell, który niegdyś relacjonował konflikty zbrojne w Azji, Afryce i Ameryce Południowej.
Teraz nad Jeziorem Białym wspólnie z żoną prowadzi pensjonat "Kania Lodge", który chętnie odwiedzają goście z całego świata. Mają tam własną restaurację oraz winnicę. Od 1995 roku John Borrell zarządza Wine Express, pierwszą w kraju firmą importerską, która sprowadza wina z całego świata i sprzedaje je wysyłkowo w Polsce.

Jednym z częstych gości kaszubskiego pensjonatu był Ryszard Kapuściński. Wybitnego polskiego reportażystę założyciel Kania Lodge poznał w 1975 roku w hotelu w Angoli. Przez turystyczny obiekt z widokiem na jedno z najładniejszych kaszubskich jezior przewinęło się też wielu ambasadorów oraz menadżerów zagranicznych korporacji.

Swoje miejsce na Ziemi znalazł też w Polsce, ale już nie na Kaszubach, tylko w Warszawie, brytyjski rzeźbiarz Jimmy Ogden. W kraju nad Wisłą pochodzący z York obcokrajowiec mieszka już od 4 lat. Do Polski przywiodła go miłość – decyzję o przeprowadzce podjął ze względu na ukochaną żonę, Polkę, którą poznał w Barcelonie.

Jako absolwent szkoły 3D Design and Sculpture w Anglii restaurował meble, prowadził sklep z rzeczami Vintage, organizował warsztaty rzeźbiarskie, a także własnoręcznie robił... konie na biegunach. W Polsce pracuje na co dzień jako stolarz, ale zajmuje się też pisaniem tekstów i komponowaniem piosenek dla swojego zespołu.
– Zespół nazywa się "Jimi Ogden and the Lumberjacks", a to dlatego, że mamy w repertuarze piosenki mojego starego zespołu z Anglii. Dużo występujemy w całej Polsce. Pisałem piosenki do polskich gier wideo. McDonald's używa mojego utworu w polskiej reklamie. Piszę też do filmów i telewizji – opowiada stolarz, artysta i muzyk w jednym.

W stolicy Jimmy Ogden cieszy się więc udanym życiem rodzinnym i zawodowym. Jedyne, o czym teraz marzy, to podszlifowanie języka polskiego – Uczę się powoli, córka mi w tym pomaga. Ona mówi lepiej niż ja, chłonie język jak gąbka. Nie nauczę się polskiego przez noc, nie mam co do tego wątpliwości. Zajmie mi to pewnie z 10 lat – śmieje się Anglik.

Artykuł powstał dla Ambasady Brytyjskiej z okazji 100-lecia nawiązania stosunków dyplomatycznych z Polską

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Marek PorzeżyńskiMarek Porzeżyński

Unia Europejska zgodnie ustanowiła ramy umożliwiające karanie za dokonanie cyberataków zagrażających poszczególnym państwom.

Anna SzubertAnna Szubert

1 czerwca w Hali Expo w Łodzi odbędzie się siódma edycja pokazu polskich projektantów Marka Wspiera Markę. To wydarzenie wyjatkowe na skalę Polski.

Igor IluninIgor Ilunin

Nasze samochody jeszcze nie jeżdżą samodzielnie. Na pewno też nie latają. Ale postęp technologiczny ostatnich kilku lat jest zadziwiający.